O podpisaniu czasowego zezwolenia pisaliśmy jako pierwsi TUTAJ. Teraz uzupełniamy te dane, etykiety-instrukcje i treść zezwoleń zostały już oficjalnie zamieszczone na stronie Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi (ich treść na końcu artykułu).

Zezwolenie zostało podpisane na podstawie art. 53 ust. 1 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1107/2009 z dnia 21 października 2009 r. dotyczącego wprowadzenia do obrotu środków ochrony roślin i uchylającego dyrektywy Rady 79/117/EWG oraz art. 7 ust.1 ustawy z dnia 8 marca 2013 r. o środkach ochrony roślin po rozpatrzeniu wniosku Krajowego Zrzeszenia Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych.

Zaprawa Modesto 480 FS uzyskała zezwolenie na okres od 20 maja do 17 września 2019 r. Opiera się na dwóch substancjach czynnych: chlotianidyny (z grupy neonikotynoidy) i beta-cyflutryny (z grupy pyretroidów). Ma ona za zadanie zwalczać chowacza galasówka i miniarkę kapuściankę w uprawie rzepaku ozimego.

Te same szkodniki zwalcza też druga zaprawa: Cruiser OSR 322 FS. Ten środek uzyskał czasowe zezwolenie na czas od 1 czerwca do 28 września 2019 r. Preparat zawiera trzy substancje czynne: tiametoksam (z grupy neonikotynoidy), fludioksonil (z grupy fenylopiroli) i metalaksyl-M (z grupy fenyloamidów).

Co ważne, po terminach końca czasowego zezwolenia, preparaty nie mogą pozostać w obrocie, ani nie mogą być stosowane, jak również nie mogą pozostać w obrocie i być wysiewane nasiona rzepaku nimi zaprawione.

Zaprawy mogą być nanoszone tylko za pomocą profesjonalnego sprzętu do zaprawiania i co ważne zgodnie z systemem ESTA, który ma zapewnić jakość na całym etapie produkcji, od dostawy nasion do zakładu aż po ich dystrybucję. W roku ubiegłym te wymogi spełniały wówczas tylko trzy firmy. Z biegiem czasu o taki certyfikat „postarały się” kolejne firmy i obecnie tych zaprawiających rzepak jest w sumie dziewięć: Agrii Polska, Hodowla Roślin Strzelce – Grupa IHAR, Kutnowska Hodowla Buraka Cukrowego, Obrol Kulczyński, Przedsiębiorstwo Nasienne Rolnas, Rapool Polska, Saatbau Polska, Top Farms Agro i Wronkowski Anna Wronkowska.

Przypominamy, że w roku ubiegłym zezwolenie czasowe w rzepaku dotyczyło trzech produktów bazujących m.in. na substancjach z grupy neonikotynoidów: Modesto 480 FS, Cruiser OSR 322 FS oraz Cruiser 70 WS.

Z wnioskiem o wprowadzenie do ministra zwrócili się sami przedstawiciele rolników – Krajowe Zrzeszenie Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych, zaniepokojeni trudną sytuacją w ochronie rzepaku.

W uzasadnieniu wniosku KZPRiRB wskazało na problemy wynikające z braku ochrony rzepaku. Na brak zarejestrowanych insektycydów i tym samym brak możliwości skutecznej ochrony upraw przed następującymi szkodnikami: chowacz galasówek, miniarka kapuścianka, rolnice i mszyce. Podniesiono również ograniczone możliwości zwalczania gnatarza rzepakowca, śmietki kapuścianej, pchełek dostępnymi insektycydami nalistnymi. W uzasadnieniu do wniosku Zrzeszenie wskazało, że dostępna jest w obrocie tylko jedna zaprawa nasienna, która nie zapewnia pełnej ochrony rzepaku ozimego. Dodatkowo napisano, że stosowane metody niechemiczne ochrony roślin są mało skuteczne, a także brak jest skutecznych metod alternatywnych i istnieje konieczność wykonywania wielokrotnie zabiegów nalistnych, które w wielu wypadkach nie są odpowiednio skuteczne.

Przypominamy, że zakaz stosowania tych zapraw został wprowadzony w Unii Europejskiej 1 grudnia 2013 r. i został ponowiony 16 grudnia 2018 r. Przez ten czas - trwania zakazu, znacznie zwiększył się pojaw szkodników jesiennych, na co wpływ mają zmiany klimatyczne – ciepła i długa zima, jak również wysiew nasion niezaprawionych.

- Uszkodzenia roślin przez jesienne szkodniki, gdy nie stosowano zapraw nasiennych, wpłynęło na wolniejszy rozwój rzepaku, a plantacje weszły w okres zimowego spoczynku z mniejszą liczbą liści oraz z korzeniami, w których były larwy chowacza galasówka – zauważył w rozmowie z portalem farmer.pl prof. Marek Mrówczyński, dyrektor Instytutu Ochrony Roślin - PIB i przede wszystkim entomolog zajmujący się od lat zagadnieniami związanymi m.in. z uprawą rzepaku.

Prof. Mrówczyński uważa, że to bardzo dobra decyzja, co potwierdza wprowadzenie jej w roku ubiegłym.

- Wysiew w sierpniu 2018 r. nasion zaprawionych zaprawami wg certyfikatu ESTA spowodował, że zmniejszyła się liczba zabiegów nalistnych, które były wykonywane jesienią. Roślin zaprawione w okresie jesiennej wegetacji rozwijały się szybciej i w okres zimowania weszły zdrowe i nieuszkodzone, co wpłynęło na dobre przezimowanie. Na podstawie obserwacji wykonanych przez IOR - PIB oraz Krajowe Zrzeszenie Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych stwierdzono, że na plantacjach gdzie wysiewano nasiona zaprawione nie zaobserwowano korzeni rzepaku, które były uszkodzone przez larwy chowacza galasówka, a także liści uszkodzonych przez larwy miniarki kapuścianki. Brak zapraw nasiennych spowodował, że chowacz galasówek uszkadzał korzenie rzepaku od 50 proc. (woj. opolskie) do 78 proc. (woj. śląskie ). Najmniejsze uszkodzenia korzeni ( do 20 proc.) stwierdzono w woj. łódzkim, mazowieckim, podkarpackim i świętokrzyskim, czyli w rejonach, gdzie uprawia się bardzo mało rzepaku. Miniarka kapuścianka uszkadzała liście rzepaku, który nie został zaprawiony od 8 (woj. małopolskie) do 17 proc. (woj. kujawsko-pomorskie i lubelskie) – uzasadnił prof. Marek Mrówczyński.