• Na podstawie zebranych sygnałów,  w nadchodzącym sezonie mogą rolników dotyczyć problemy z bieżącą dostępnością wybranych środków ochrony. Nie ma jednak powodów do paniki. 
  • Środki ochrony roślin podrożały. Jednak póki co, ceny produktów  wrosły procentowo najmniej spośród innych komponentów koniecznych do produkcji roślinnej (nawozy, paliwo itp). Wyjątek - glifosat.

Kilka dni temu na farmer.pl pojawiła się informacja o trudnościach związanych z dostępem do glifosatu.

Faktycznie, ta substancja aktywna jest towarem deficytowym na rynku, a problemy z dostępnością rozpoczęły się już w 2020. Oczywiście niska dostępność i duże zapotrzebowanie ze strony odbiorcy końcowego pociągły za sobą spore podwyżki, a ceny urosły nawet o 100%. Co więcej, glifosat zdobyć jest dość ciężko, zwłaszcza w dużych opakowaniach. Tutaj, przynajmniej na razie problem jest spory, a towaru będzie jeszcze jakiś czas za mało, by spełnić rynkowe zapotrzebowania.

Środki do produkcji znajdziesz na Giełdzie Rolnej.

Mogą być niewielkie zawirowania

Przedstawiciele firm dystrybucyjnych zapowiadają, że mogą pojawić się niewielkie problemy z dostępnością pestycydów, ale ich zdaniem będzie to dotyczyło raczej wąskiej grupy substancji aktywnych i to najczęściej tych samych, których brakowało już w poprzednim roku. Raczej nie powinniśmy się spotkać z problemem bardzo niskiej dostępności substancji, nazwijmy je, najpopularniejszych. Przynajmniej na początku sezonu.

Sprawdź jak rozwinąć swoje gospodarstwo rolne!

Przy czym warto pamiętać, że europejski rynek rolniczy ma zimą czas na realizację zamówień, tymczasem wiosną sytuacja może być nieco inna. Większość firm będzie potrzebowała produkty na już, a to będzie mogło generować problemy logistyczne. I choć duże firmy handlujące bezpośrednio z gospodarstwami rolnymi zamawiają towar pod swoje zapotrzebowanie w okresie zimowym, to z pewnością – tak ze względów produkcyjnych jak i logistycznych – będą one wjeżdżały transzami. Tak więc ciągłość dostaw – do dystrybutorów i dalej do gospodarstw – będzie z całą pewnością w znacznej mierze uzależniona od dalszego rozwoju sytuacji na rynkach światowych. Wiele zależeć będzie od sytuacji związanej z pandemią – grunt, aby fabryki, zwłaszcza te ulokowane w Chinach, utrzymywały ciągłość produkcji.

W każdym bądź razie na ten moment nie musimy obawiać się o niską dostępność środków ochrony roślin. Należy jednak trzymać rękę na pulsie i towar zamawiać z odpowiednim wyprzedzeniem, gdyż jak wspominaliśmy, sytuacja jest dynamiczna i może się zmieniać wiosną.

Czy będzie drożej?

Cóż, krótko rzecz ujmując: tak, będzie drożej. Do drobnych korekt cenowych przez ostatnie lata zdążyliśmy się już przyzwyczaić, jednak najczęściej były to kwoty niemal nieodczuwalne dla rolnika, a związane choćby ze wzrostem płac minimalnych. Teraz jednak podwyżki muszą uwzględnić również wzrastającą inflację, wysokie ceny gazu i paliwa oraz problemy produkcyjne na rynkach światowych. Jeden z przedstawicieli dużego ogólnopolskiego dystrybutora twierdzi, że najgorsza sytuacja będzie dotyczyła generyków. I chociaż nie powinno ich zabraknąć, to tam podwyżki będą bardziej dotkliwe. Np. preparat oparty o difenokonazol, azoksystrobinę i tebukonazol, który w tamtym sezonie kosztował wiosną 150 zł netto / litr, teraz w cennikach jest już ustawiony na 180 zł netto / l. Czyli wzrost o 20%, to dość sporo. I dotyczy to substancji w ostatnich sezonach bardzo popularnych (na t2 w oziminach, płatek w rzepaku).

To jednak nie jest jeszcze najwyższa podwyżka, gdyż ceny jednostkowe mogą dochodzić nawet do 30% wzrostu rok do roku. Na szczęście są to sytuacje, które nie są regułą. Wedle różnych informacji spływających od handlowców podwyżki będą wynosić średnio 5 – 10%, a większe podwyżki dotyczą jedynie wybranych produktów. Można je więc nazwać zwyżkami inflacyjnymi.

Przy czym nie oznacza to, że koszt/ha będzie wzrastał o tyle samo; np. popularny herbicyd kukurydziany Lumax w opakowaniu 20 l – cena samego opakowania 20l wzrosła o kilka % w stosunku rocznym, jednak już sam koszt w przeliczeniu na hektar to różnica zaledwie kilku zł. Rzecz jasna, jeśli w skład zabiegu wchodzi kilka preparatów, a koszt każdego wzrośnie o kilka zł, to summa summarum, sam zabieg także będzie bardziej bolesny dla portfela rolnika, bo jego cena będzie te kilkanaście, a czasem i kilkadziesiąt zł wyższa.

Warto także dodać, że na rynku jest spora grupa s. aktywnych, która, choć zdrożeje, może być i tak tańsza niż kilka lat temu. Dotyczy to choćby nikosulfuronu, który jest powszechnie stosowany w nalistnym zwalczaniu chwastów w kukurydzy. To samo tyczy się trineksapaku etylu, który w poprzednich sezonach staniał.

Czego zatem należy się obawiać?

Czy jest się więc czego obawiać w sezonie wiosennym? Jeśli chodzi o samą dostępność preparatów to nie ma sensu siać paniki – jak dotąd pestycydów nie brakuje, a sezonowe braki są czymś naturalnym i zawsze będą występować w okresach wzmożonego zapotrzebowania. Pamiętamy wszyscy 2020 rok – kiedy rozpoczęła się w Europie pandemia Covid-19. Na rynku było głośno, że lada moment stanie produkcja, że zabraknie środków ochrony roślin. Nie spełnił się czarny scenariusz.

Z drugiej jednak strony – zakłócenia, mniejsze czy większe, w łańcuchu dostaw ciągną się już 2 lata z rzędu. Dlatego też sytuacja jest nieco odmienna i w pewnym momencie może nastąpić ryzyko opóźnienia w produkcji i dostawach. Co więc możemy zalecić? Jedynie wczesne zamówienia, ale te w rolnictwie nie są łatwe – nie jesteśmy bowiem w stanie przewidzieć sytuacji polowej na cały sezon i pod tym kątem precyzyjnie zaplanować ochronę. 

Jeśli zaś chodzi o ceny. Tu sytuacja jest nieco trudniejsza. Kalkulacja kosztów ochrony mocno się rozjeżdża na niekorzyść rolnika. Jeśli dodamy do tego wysoki koszt nawozów, paliwa, czynszów dzierżawnych czy wzrost składki KRUS zaczyna być już nieciekawie. Jednak de facto relatywnie ochrona wzrosła procentowo najmniej spośród innych komponentów koniecznych do produkcji. Dlatego najmniej uderzy nas po kieszeniach. Wielkiego wyboru wśród zamienników również nie będzie – odchodzi nam coraz więcej cenionych substancji, które zazwyczaj można było zakupić w niższej cenie. Sam rynek chemiczny będzie miał przed sobą dość ciekawy rok.