• Czy warto desykować rzepak?
  • Kiedy wykonywać dosuszanie?

Desykacja rzepaku wiąże się ze stratami

Nad desykowaniem warto zastanowić się, gdy spełniony jest przynajmniej jeden z poniżej wymienionych czynników, które mogą utrudniać zbiór:

  • plantacja dojrzewa nierównomiernie (częsta sytuacja na polach o zróżnicowanej glebie);
  • na polu występują chwasty, które zarówno będą przeszkodą w koszeniu jak i zanieczyszczą zbierany materiał;
  • występują opady deszczu, a temperatura nie powala na naturalne dosychanie roślin.

W zasadzie tylko w przypadku którejś z wymienionych sytuacji jest sens sięgania po glifosat w końcowej fazie wegetacji rzepaku - w przeciwnym razie zabieg przyniesie więcej strat niż pożytku. Pamiętajmy bowiem, że stosując preparaty oparte o tę substancję natychmiastowo odcinamy roślinę od procesów życiowych. Możemy więc zmniejszyć masę ziarna - w przypadku zbyt wczesnego wjazdu z zabiegiem lub ewentualnych późniejszych warunków uniemożliwiających zbiory  i „zgaszeniem” rzepaku jest bardziej niż pewne, że plon będzie niższy.

Dodatkowo, co w wielu przypadkach będzie jeszcze bardziej istotne, obniżyć możemy zaolejenie. O ile jeszcze dwa lub trzy sezony temu nie był to problem dla rolników, to obecnie firmy skupujące badają poziom oleju. Potrącenia są tu stosunkowo wysokie (w większości przypadków 5 zł za każde 0,1% odchylenia w dół od normy, czyli 40%). Ziarno o niskim poziomie wilgotności będzie miało również niższy olej. I tak np. mając zaolejenie oscylujące w granicach 35% tracimy nawet ponad 230 zł na każdej tonie rzepaku. Niemniej straty będą także jeśli łan jest silnie zachwaszczony - zanieczyszczenia kosztują około 20 zł za każdy procent powyżej bazy, czyli progu 2%. W przypadku gdy plantacja jest mocno niewyrównana możemy z kolei stracić na wilgotności - tu każdy punkt procentowy kosztuje około 40 zł za wyniki wilgotności powyżej 9%. Tak więc musimy wyważyć ewentualne straty na zaolejeniu i ewentualnej obniżce plonu porównując je do potencjalnych strat spowodowanych zachwaszczeniem i ziarnem o wyższej wilgotności. 

Najlepiej jednak, aby - o ile tylko nie mamy na plantacji problemu chwastów - aby łan sam doszedł do pełnej gotowości do zbioru, bez ingerencji chemicznej.

Kiedy desykować rzepak?

Jeśli zabieg  jest konieczny, to musimy wybrać dobry termin desykacji. Zbyt wczesne dosuszanie prowadzi do czasem dość dużej obniżki plonowania. Desykacje wykonujemy w momencie gdy około 70% łuszczyn przyjmie barwę seledynowo - żółtą. Co ważne - nie sugerujemy się jedynie kolorem łuszczyny. Trzeba także zwrócić uwagę na stan dojrzałości ziarna - 70% ziaren wewnątrz strąka powinno być już barwy brązowej, czerwono - brązowej. Tak więc jeśli na plantacji przeważają łuszczyny barwy zielonkawej w żadnym wypadku nie podejmujemy się jeszcze takiego zabiegu.

Jeśli chodzi o ramy czasowe, to etykiety mówią zazwyczaj o tym, że zabieg powinien być wykonywany na 14 dni przed planowanym zbiorem. Są jednak i takie zalecenia producentów, by aplikacje wykonać na 3 tygodnie przed zbiorem. Wydaje się jednak, że przy tak długim działaniu glifosatu w roślinie straty spowodowane zmniejszeniem masy ziarna, a także mniejsze zaolejenie, będą nie do przyjęcia.

W tym momencie mamy na rynku dostępnych 100 preparatów na bazie glifosatu. Nie wszystkie jednak mogą być zgodnie z zaleceniami etykietowymi stosowane w rzepaku ozimym. Np etykieta Roundup 360 Plus mówi nam o tym, że „zabieg można przeprowadzić wyłącznie w przypadku i w miejscach wystąpienia dużego nasilenia chwastów uniemożliwiających zbiór” oraz „gdy stan uprawy lub warunki pogodowe uniemożliwiają osiągnięcie w sposób naturalny jednoczesnej fazy dojrzałości rzepaku do zbioru”. Nie wszystkie preparaty mają w etykietach podobny zapis, a sama desykacja jest prawnie możliwa tylko w sytuacjach wskazanych w cytowanym fragmencie etykiety.