Żniwa kukurydziane trwają. Na podstawie wielu sygnałów, jakie przez cały okres wegetacji zbieraliśmy od producentów tej uprawy, nie wszędzie szło jednak gładko i bez problemów. Spróbujmy podsumować, jaki to był sezon dla producentów tej uprawy.

Opóźnione siewy, opóźniona wegetacja

W tym roku wyjątkowo zimny kwiecień długo przetrzymał w blokach startowych siewniki. W efekcie wielu plantatorów świadomie wstrzymywało siewy, co było jak najbardziej w tej sytuacji jedyną słuszną decyzją. Oczywiście znaleźli się i tacy, którzy pośpieszyli się, jednak w tym sezonie na tym nie wygrali, gdyż ziarno wysiane w chłodną glebę butwiało, a rośliny narażone były długo na aktywność szkodników oraz żerowanie ptactwa. Ostatecznie na takich polach uzyskiwano przerzedzone wschody. Większość plantacji kukurydzy założono pod koniec kwietnia i w pierwszej dekadzie maja. Niestety, maj nie dał wielu okazji, by uprawa ta nadgoniła zaległości. Kukurydza rozwijała się powoli i w wielu miejscach przebarwiała się na fioletowo, co oznaczało, że z powodu niskich temperatur rośliny miały trudności w pobieraniu dostępnego fosforu z gleby.

Jakie wiechowanie, takie plonowanie

Nadzieje na poprawę stanu upraw dały czerwiec oraz lipiec. Przez cały ten okres jednak utrzymywało się opóźnienie w rozwoju generatywnym kukurydzy i ostatecznie później niż w latach ubiegłych kukurydza wyrzuciła wiechy. Ze względu na rozbieżność w ilości i rozkładzie opadów zaczęliśmy dostrzegać coraz bardziej wyraźne różnice regionalne w rozwoju roślin. Ten fakt podzielił Polskę na rejony z bardzo dobrą dostępnością wody oraz takie, w których doskwierał stres suszy. Różnice te potwierdzały doniesienia na temat Klimatycznego Bilansu Wody (KBW). Obrazowo są one ujęte na mapach przygotowanych przez IUNG-PIB w Puławach (wybrane grafiki publikujemy obok). Przykładowo w centrum kraju i na Mazowszu lokalnie nazbierało się przez lipiec ponad 130 l/m². Tak duża ilość dostępnej wody w okresie wiechowania wpłynęła w tych regionach na dobre zaziarnienie kolb. Ten fakt uchronił także plantacje i kształtujące się kolby od porażenia głownią guzowatą. W rejonach z dużą ilością opadów kukurydza prezentowała się okazale nawet na stanowiskach lżejszych, przepuszczalnych pod warunkiem dobrego zaopatrzenia roślin w składniki pokarmowe i uregulowanego odczynu. Na zwięzłych stanowiskach z kolei zdarzało się, że po nawalnych opadach długo stagnowała woda (głównie w obniżeniach terenu czy fragmentach pola z zaburzoną retencją wodną). Tam placowo kukurydza silnie się przebarwiała, a jej rozwój nie postępował prawidłowo. W tym samym czasie w woj. zachodniopomorskim, w lubuskim czy w niektórych powiatach woj. kujawsko-pomorskiego notowano poważny deficyt wody. Lokalnie rośliny wyraźnie odczuwały w tym newralgicznym okresie niedobory wody, czego wizualnym efektem było chociażby to, że liście przybierały szarawy kolor i zwijały się w tutki. W części regionów stres suszy przerzucił się także na okres nalewania ziarna. Oficjalnie suszę potwierdzono dla upraw zarówno kukurydzy na ziarno, jak i na kiszonkę także w raportach IUNG-PIB. W uprawie kukurydzy największy zasięg suszy odnotowano w ósmym sześciodekadowym okresie raportowania (tj. od 1 czerwca do 31 lipca). Wystąpiła ona w 1045 gminach (co stanowiło 42,19 proc. gmin Polski).

To był rok licznych anomalii

Ten rok zaskoczył producentów kukurydzy przede wszystkim liczbą dostrzegalnych w łanie anomalii fizjologicznych. Praktycznie na każdej plantacji kukurydzy można odnaleźć było rośliny nietypowe, różniące się od tych o prawidłowym rozwoju. W zdecydowanej większości były to konsekwencje zmiennej pogody, na zmianę suchej i wilgotnej.

W całym kraju powszechne stały się takie zjawiska, jak: wielokolbowość oraz wielopalczastość. Wielokolbowość objawia się tym, że na jednej roślinie jest więcej niż jedna kolba. To reakcja rośliny na liczne stresy, jakie miały miejsce w okresie wiosenno-wczesnoletnim. Zwykle w tym roku spotyka się na roślinach 2 kolby, ale są i takie plantacje, gdzie jest ich po 3-5 i więcej. Niestety, jest to niekorzystne zjawisko. Rośliny kukurydzy powinny zawiązać jedną kolbę główną. Niestety tam, gdzie rośliny wytworzyły więcej niż 3 kolby i udział takich roślin na plantacji jest duży, to pomimo obfitej biomasy roślin i ogólnej dobrej ich kondycji plon może bardzo rozczarować plantatora. Podobne skutki gospodarcze daje wielopalczastość kolb. O takim zjawisku mówimy wtedy, gdyż w miejscu, gdzie powinna wyrosnąć tylko 1 kolba, pojawia się ich nawet kilka i są zwykle małe oraz zdeformowane. Takie zjawisko również osłabia procesy wpływające na formowanie się kolby głównej. Za przyczynę tego zjawiska uważa się wpływ m.in. stresowych warunków pogodowych (susza, gęsty siew, duże skoki temperatur, zbyt wysokie nawożenie azotem, fitotoksyczne działanie niektórych herbicydów systemicznych), które powodują, że uaktywniają się zalążki boczne zamiast zwykle dominującego zalążka głównego kolby. W tym sezonie często można było dostrzec także kolbowiechy (czyli nietypowe twory przypominające kolby na wiechach). Zazwyczaj nie mają one wpływu na plon. W rejonach z dużą ilością opadów można było także zauważyć liczne kolby znacząco odchylające od pionu rośliny. Sprawiały one wówczas wrażenie, jakby miały wkrótce pod własnym ciężarem się oderwać. Był to krótkotrwały i przemijający objaw związany z bardzo intensywnym rozwojem rośliny, który postępował pod wpływem dużej ilości opadów.

Jakie plony, jakie ceny?

Wiele zależeć będzie od regionu, odmiany, stanowiska oraz od tego, czy zostały popełnione błędy agrotechniczne, czy jednak udało się ich uniknąć. Plony z pewnością będą zróżnicowane, ale wielu ekspertów jest zdania, że będą one wyższe niż w roku ubiegłym. Są plantacje, które na krótko przed zbiorami oceniane były na rekordowe plonowanie, oraz takie, z których trudno będzie uzyskać 5 t suchego ziarna z ha. Co szczególnie cieszy, to całkiem przyzwoicie kształtująca się cena za ziarno kukurydzy. W połowie września kukurydza sucha (o wilg. 14 proc.) wyceniana była na blisko 1000 zł. Jeśli wielkich zmian nie będzie, oznaczać to może, że w przyszłym roku powierzchnia uprawy może się jeszcze tylko zwiększyć.

Zdaniem eksperta

dr hab. Paweł Bereś, prof. IOR-PIB

Był to sezon wielu anomalii w rozwoju kukurydzy, zaskoczyły także niektóre szkodniki

W tym roku dużym zaskoczeniem była ploniarka zbożówka. 2021 r. to jest pierwszy rok, kiedy nie mamy w programie ochrony żadnego środka do jej zwalczania. Dlatego też spotykałem uprawy, gdzie 80 proc. plantacji wykazywało objawy uszkodzenia przez larwy tego szkodnika i niestety dominowały uszkodzenia stożka wzrostu, więc sytuacja była poważna. W tym sezonie obserwowaliśmy także lokalnie wzmożoną aktywność drutowców i pędraków oraz ptactwa. Zdarzały się nawet przesiewy z tego tytułu. Ostatecznie zanotowano także zróżnicowaną aktywność omacnicy prosowianki od plantacji silnie uszkodzonych po takie, gdzie szkodliwość omacnicy jest niewielka. Z moich obserwacji także wynika, że wzrosło znaczenie przędziorków. Są regiony, gdzie problemem jest też głownia guzowata, zwłaszcza tam, gdzie pojawiła się licznie ploniarka, przeszło gradobicie lub w czasie wiechowania pojawił się stres suszy. Ale są i takie regiony, że głowni jest niewiele. Rok 2021 to przede wszystkim rok anomalii w uprawie kukurydzy, co jest pokłosiem zmiennych warunków pogodowych. Wielu producentów także zaskoczonych było pojawieniem się kolbowiech. Natomiast prawdziwą udręką tego sezonu okazały się takie zjawiska, jak: wielokolbowość oraz wielopalczastość. Ostatecznie mogą w sposób znaczący rzutować na plon.

Zdaniem eksperta

prof. Tadeusz Michalski, prezes PZPK

Czy możemy się spodziewać rekordowych zbiorów kukurydzy?

Rok ten jest stosunkowo trudny, ponieważ wiosnę mieliśmy chłodną i już wówczas było opóźnienie w siewach, a następnie w wegetacji sięgające 2-3 tygodni. Potem widoczna była poprawa pogody i kukurydza to nadrobiła, ale opóźnienia w dojrzałości roślin były cały czas widoczne. Stan plantacji kukurydzy na ziarno rzeczywiście jest bardzo zróżnicowany. O ile plantacje kukurydzy na Mazowszu, Podlasiu czy na Ziemi Łódzkiej prezentują się dobrze i bardzo dobrze, to z kolei na Zachodzie czy w rejonie środkowo-zachodnim, w tym w Wielkopolsce czy na Kujawach, już nie jest najlepiej i tam plony raczej będą niższe. W połowie września trudno było szacować, jakie będą tegoroczne zbiory, gdyż w tym okresie dopiero rozpoczęły się zbiory na kiszonkę. W tym roku oszacowano rekordową powierzchnię kukurydzy, w której udział na ziarno przekracza 1 mln ha. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że część producentów kukurydzy na kiszonkę z powodu dobrze kształtującej się ceny za ziarno może zdecydować o przeznaczeniu tego typu uprawy na zbiór kombajnowy. Udział zatem w poszczególnych grupach może się jeszcze zmienić. Pytanie, jak ukształtują się ostatnie tygodnie do zbioru i de facto jaką wilgotność osiągnie ziarno. Opóźnienia w siewie i wegetacji i warunkach niesprzyjającej pogody mogą powodować problemy ze zbiorem ziarna o przyzwoitej wilgotności. Czyli dojdą koszty suszenia. Szacujemy, że zbierzemy ok. 5,5-6 mln t ziarna. Oznacza to ok. 2,5 mln t nadwyżki, którą będzie można wyeksportować.