• Opłata to 1 % wartości netto środków ochrony roślin na dzień jego zbycia końcowemu (ostatecznemu) nabywcy (przepisy art. 1 pkt 2 d mówią o opłacie środowiskowej, art. 2.1 pkt 7. definiują ostatecznego nabywcę śor, pkt. 15 definiuje wprowadzenie do obrotu).
  • Nie jest też akceptowalne, by źródłem dofinansowania gospodarstw ekologicznych stały się (jak wynika z projektu ustawy) środki uzyskane przez opodatkowanie 1% marżą środków ochrony roślin używanych w naszych, tradycyjnych gospodarstwach.
  • Istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że podmioty sprzedające środki ochrony roślin chcąc utrzymać swoje dotychczasowe przychody podniosą aktualne ceny środków roślin, a to w konsekwencji może (choć nie musi) doprowadzić do wzrostu cen przynajmniej wybranych produktów żywnościowych.

W ramach ambitnych celów Europejskiego Zielonego Ładu mamy znacznie zwiększyć produkcję ekologiczną. Aby to zrobić, należy ją wesprzeć. Jak? Kosztem innych rolników, produkujących tradycyjnie? Takie wnioski, płyną w naszej ocenie, analizując projekt ustawy. Dlaczego?

Po pierwsze projekt ustawy, która w konsultacjach społecznych znajduje się do końca czerwca, budzi wątpliwości samym uzasadnieniem, które brzmi: "podobna opłata wprowadzona jest w szeregu państw, m. in. Wielkiej Brytanii, Danii, na Węgrzech, w Norwegii i Szwecji i ma na celu ograniczenie stosowania środków ochrony roślin oraz dostarczenie środków na rozwój produkcji przyjaznej środowisku, środki uzyskane z ww. opłaty będą przeznaczone na działania mające na celu rozwój rolnictwa ekologicznego oraz dofinansowanie do wykorzystania żywności ekologicznej w placówkach edukacyjnych".

Po drugie, w zakresie opłaty najważniejszy jest art. 25 - mówiący o tym, że ten kto wprowadza do obrotu śor o kodzie CN 3808 - podlega 1 % opłacie środowiskowej i będzie to przychodem Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa cele wspierania rolnictwa ekologicznego. Dlaczego właśnie ta instytucja i czy to oznacza, że w ten sposób wsparty będzie zakup żywności ekologicznej w ośrodkach pedagogicznych, a nie sama produkcja ekologiczna?

Po trzecie opłata to 1 % wartości netto środków ochrony roślin na dzień jego zbycia końcowemu (ostatecznemu) nabywcy (przepisy art. 1 pkt 2 d mówią o opłacie środowiskowej, art. 2.1 pkt 7. definiują ostatecznego nabywcę śor, pkt. 15 definiuje wprowadzenie do obrotu). Tym samym istnieje ryzyko, że opłata obarczy odbiorcę końcowego: rolnika, czyli finalnie podroży korzystanie ze środków ochrony roślin.

O nasze wątpliwości zapytaliśmy u źródła, czyli w resorcie rolnictwa.

- Projekt ustawy o rolnictwie ekologicznym jest przedmiotem konsultacji międzyresortowych i społecznych, w tym z całym środowiskiem rolniczym. Jest to temat i pole do szerokiej dyskusji. Nie wszystkie zainteresowane w tej sprawie podmioty zajęły już stanowiska. W drodze konsultacji zostaną wybrane jak najlepsze i optymalne rozwiązania dla polskich rolników. Obecnie Ministerstwo oczekuje na stanowiska wszystkich zainteresowanych stron, na podstawie których zostaną wypracowywane akceptowalne przez środowisko rolnicze unormowania prawne – odpowiedział nam Dariusz Mamiński, główny specjalista Wydziału Obsługi Medialnej w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Co na ten temat myślą sami rolnicy?

- Polski Związek Producentów Roślin Zbożowych uważa, że rozwój rolnictwa ekologicznego w naszym kraju jest pożądany i dlatego pozytywnie ocenia fakt pojawienia się propozycji uporządkowania sposobu organizacji tej produkcji w naszym kraju za pomocą ustawy. Nie mamy jednak wątpliwości, że rozwój tego kierunku gospodarowania musi być ściśle związany ze zwiększaniem zapotrzebowania rynku (głównie rodzimego) na produkty ekologiczne. Próba kierowania rynkiem ekologicznym poprzez nieproporcjonalnie duże systemy wsparcia nie są dobrym rozwiązaniem, bo prowadzą one – co oczywiste - tylko do powstania nadmiaru produktów, co w efekcie prowadzi do obniżenia ich cen – zauważa w rozmowie z farmer.pl Stanisław Kacperczyk, prezes PZPRZ.

- Nie jest też akceptowalne, by źródłem dofinansowania gospodarstw ekologicznych stały się (jak wynika z projektu ustawy) środki uzyskane przez opodatkowanie 1% marżą środków ochrony roślin używanych w naszych, tradycyjnych gospodarstwach. Pragnę podkreślić, że nasze dochody są coraz niższe i dalsze ich obniżanie jest groźne dla stabilnej egzystencji naszych gospodarstw, dlatego apelujemy o rezygnację z chęci pokrycia kosztów egzystencji gospodarstw ekologicznych za pomocą środków uzyskanych naszym kosztem. Jeśli tak się stanie, będzie to wielką szkodą dla rolnictwa – zaznacza Kacperczyk.

Co na ten temat myślą naukowcy, którzy zajmują się zagadnieniami związanymi z rolnictwem ekologicznym?

- Chciałabym się odnieść do planowanej ustawy o rolnictwie ekologicznym i zamieszczonego tam zapisu o wprowadzeniu 1% opłaty środowiskowej od wartości netto środków ochrony roślin, którą ma ponieść nabywca tychże środków. Istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że podmioty sprzedające środki ochrony roślin chcąc utrzymać swoje dotychczasowe przychody podniosą aktualne ceny środków roślin, a to w konsekwencji może (choć nie musi) doprowadzić do wzrostu cen przynajmniej wybranych produktów żywnościowych. Należy jednak podkreślić, że wg symulacji obliczeń wysokość pobranej opłaty środowiskowej w przeliczeniu na obywatela, w skali roku wynosi ok. 80 groszy. Biorąc to pod uwagę, można oczekiwać, że takiego wzrostu cen żywności nie powinno być lub nie powinien to być koszt odczuwalny dla konsumenta. W tym przypadku niezmiernie ważne jest także zachowanie krótkich łańcuchów dostaw, gdyż wiadomym jest, że im większa liczba pośredników, tym wyższa ostateczna cena żywności – mów nam prof. IOR-PIB dr hab. Jolanta Kowalska z Instytutu Ochrony Roślin PIB w Poznaniu, która jest szefem Zakładu Rolnictwa Ekologicznego i Ochrony Środowiska.

Jak dodaje, należy także podkreślić, że takie opłaty środowiskowe są wprowadzone już w innych krajach, a więc jest to "narzędzie" już wykorzystane przez inne kraje. Nasuwa się jedynie pewna wątpliwość, czy rzeczywiście opłata środowiskowa powinna być zastosowana do wszystkich środków ochrony, w tym np. do środków biologicznych? Ale to już wymagałoby dalszych ustaleń, głównie na poziomie rozwiązań administracyjno-prawnych i kwalifikacji w nomenklaturze scalonej, gdzie nie ma wyodrębnionych kodów dla środków ochrony roślin mających różne pochodzenie.

- I najważniejsza kwestia dotycząca powodów wprowadzenia opłaty środowiskowej - należy bezwzględnie podkreślić, że zebrana kwota ( wg symulacji obliczeniowych ok. 30 ml/ rok) nie zostanie przeznaczona na wsparcie rolnictwa ekologicznego (co sugeruje jakieś bliżej nieokreślone działania), ale na dofinansowanie zakupów żywności ekologicznej w ośrodkach pedagogicznych (np. w szkołach).

A zatem, poniesienie (średnio 80 groszy/obywatel/rok) kosztów, które pozwolą na wprowadzenie regularnych dostaw produktów ekologicznych i wprowadzenie zdrowszych nawyków żywieniowych dzieci jest kosztem wartym poniesienia. Ostatecznie przy utrzymaniu regularności takich dostaw można byłoby także oczekiwać, że zostanie wypracowany krótki łańcuch dostaw wspierający lokalnych producentów/rolników ekologicznych zapewniający im możliwość zbytu swoich produktów. I wówczas moglibyśmy powiedzieć, że rzeczywiście opłata środowiskowa przyczyniła się do "wsparcia rolnictwa ekologicznego", ale czy tak będzie? – mówiła nam prof. Kowalska.