Straty wywołane przez te szkodniki niejednokrotnie sięgają 30 proc. Dochodzi do nich na skutek drążenia przez larwy chrząszczy tuneli żerowych w łodygach roślin. Zakłóca to przewodzenie wody, soli mineralnych i asymilatów. Rzepak słabiej przez to rośnie i często całkiem zamiera. Uszkodzenia sprzyjają też infekcjom patogenów chorobotwórczych (np. grzybów). Porażone rośliny, które przetrwają inwazję, mają znacznie mniej łuszczyn i dużo słabiej wykształcone nasiona. Aby jak najskuteczniej walczyć z tymi szkodnikami, warto znać biologię tych owadów, gdyż taka wiedza będzie przydatna w doborze odpowiedniego preparatu, a także ustaleniu odpowiedniego terminu zabiegu.

Chowacz granatek

Bardzo wczesną wiosną i głównie na południu kraju może pojawiać się chowacz granatek, który po przezimowaniu opuszcza glebę już pod koniec lutego, a masowo przy wzroście temperatury mierzonej przy powierzchni gruntu do ok. 12°C. Samice tego gatunku po krótkim żerowaniu i kopulacji składają jaja u nasady roślin, a młode larwy wgryzają się do pędów i szyjki korzeniowej. W wyniku żerowania larw obserwuje się „krzewienie” rzepaku, opóźnienie wzrostu i rozwoju roślin oraz nierównomierne dojrzewanie, a silne uszkodzenie szyjki korzeniowej i pędu może powodować zasychanie oraz zamieranie całych roślin.

Chowacz brukwiaczek

To najgroźniejszy gatunek chowaczy łodygowych w rzepaku ozimym. Występuje głównie w zachodnich rejonach kraju. Pojawia się zwykle na plantacjach, gdy temperatura gleby wzrośnie do 5-7°C, a liczniejszy przelot ma miejsce przy wzroście temperatury powietrza do 10-12°C. Samice brukwiaczka wygryzają otwory w młodych łodygach (bardzo często u podstawy stożka wzrostu – 1 cm poniżej wierzchołka pędu) i do nich składają jaja. Larwy żerują wewnątrz łodygi przez ok. 40 dni, a następnie przemieszczają do gleby w celu przepoczwarczenia. Dorosłe chrząszcze pojawiają się po kolejnych 2-3 tygodniach i wkrótce poszukują miejsc na zimowanie. Uszkodzone rośliny są osłabione i zahamowane we wzroście, a charakterystycznym objawem żerowania larwy jest wygięta łodyga w kształcie litery S.

Chowacz czterozębny

Zwykle kilka dni po brukwiaczku pojawia się chowacz czterozębny – w zależności od warunków pogodowych najczęściej na przełomie marca i kwietnia, chociaż okres jego nalotów bywa rozciągnięty w czasie, tak że owad może zasiedlać uprawy nawet na krótko przed kwitnieniem. Samice wygryzają otwory w nerwach głównych lub ogonkach liściowych i w nich składają jaja. W jednej roślinie może żerować nawet klika larw chowacza czterozębnego, początkowo w nerwach głównych, a z czasem wędrują wewnątrz łodygi w kierunku korzenia i dalej do gleby w celu przepoczwarczenia. Typowe objawy uszkodzeń roślin przez larwy to początkowo niewielkie nakłucia nerwów i ogonków liściowych. Z czasem liście żółkną i więdną, natomiast łodyga – w odróżnieniu od objawów żerowania larw chowacza brukwiaczka – rośnie cały czas prosto. Jednak wydrążony wewnątrz łodygi chodnik osłabia roślinę, powodując jej łamanie i często wtórne porażenia przez sprawców chorób. Chowacz czterozębny występuje na terenie całej Polski, lecz największe straty powoduje w zachodnich rejonach uprawy rzepaku.

Monitoring to podstawa

Istotnym aspektem integrowanej ochrony rzepaku przed szkodnikami jest wykorzystanie w pierwszej kolejności niechemicznych metod ochrony. W okresie wiosennej wegetacji rzepaku działania prewencyjne powinny uwzględniać ograniczenie zachwaszczenia oraz zbilansowane nawożenie, które umożliwi optymalny wzrost roślin i w pewnym stopniu regenerację ewentualnych uszkodzeń (szczególnie odmian mieszańcowych). Natomiast decyzja o chemicznym zwalczaniu szkodników musi opierać się na rzeczywistym zagrożeniu plantacji.

Aby stwierdzić obecność szkodników wczesnowiosennych na plantacjach rzepaku, należy odpowiednio wcześnie (już w lutym lub na początku marca) wystawić żółte naczynia w odległości ok. 20 m od brzegów, najlepiej po każdej stronie uprawy. Pozwalają one nie tylko zaobserwować pierwsze naloty szkodników, lecz także określić progi ekonomicznej szkodliwości chowaczy. Podstawą skuteczności tej metody jest oczywiście systematyczna kontrola zawartości naczyń, co najmniej dwa razy w tygodniu o tej samej porze.

Efektywność chemicznego zwalczania szkodników zależy przede wszystkim od właściwego terminu zabiegu i zastosowanego insektycydu – gdy samice chowaczy łodygowych zdążą złożyć jaja, zabieg będzie spóźniony i nieskuteczny, a po wylęgu larw zwalczanie będzie mocno utrudnione (mogą je w pewnym stopniu ograniczać jedynie insektycydy działające układowo). Ważną kwestią z uwagi na zmienne wiosenne warunki pogodowe jest optymalna temperatura działania danego insektycydu, którą należy mierzyć przy gruncie bezpośrednio na własnej plantacji. Plantacje wielkoobszarowe zwykle są najliczniej zasiedlane przez szkodniki na brzegach uprawy. Niektóre z insektycydów zarejestrowanych do zwalczania chowacza czterozębnego ograniczają także wcześnie nalatującego słodyszka rzepakowego. W nowoczesnych technologiach produkcji rzepaku istnieje możliwość zwalczania wiosennych szkodników w połączeniu z ochroną fungicydową i nawożeniem dolistnym.

Coraz mniej preparatów

Stopniowo wraz z wdrażaniem nowych strategii Komisji Europejskiej kurczy się asortyment substancji czynnych środków ochrony roślin, w tym również insektycydów. Nie można już stosować m.in. tiachloprydu i jego mieszanin, a beta-cyflutryna może być stosowana w tym roku do zwalczania chowaczy łodygowych po raz ostatni. Mniejsza liczba substancji czynnych to większe ryzyko powstawania odporności szkodników, pozaetykietowego stosowania insektycydów czy wzrost nielegalnego importu. Intensywnie promuje się metody niechemiczne, jak właściwa agrotechnika, stosowanie odmian tolerancyjnych i odpornych oraz metody biologiczne. Bez opracowanych metod alternatywnych i po planowanym wycofaniu fosmetu i wszystkich pyretroidów do ochrony rzepaku pozostanie tylko kilka insektycydów. Trudności z odpowiednią ochroną plantacji mogą spowodować obniżenie plonów i wzrost kosztów produkcji.