Ciepłe zimy uśpiły czujność wielu producentów rolnych. Nie boją się już siać ozimin poza terminem optymalnym, w mniejszej obsadzie i sięgać po odmiany odznaczające się niezbyt wysokim stopniem mrozoodporności. Ponoszą to ryzyko, bo w ostatnich latach przecież „nic się nie działo”, a teoria związana ze zmianą klimatu mówi o wzroście temperatury. Należy mieć jednak świadomość, że generuje ona dla naszych upraw zupełnie inne zagrożenia i to kwestia czasu, kiedy będziemy zbierać tego żniwo. Wcale nie są tu potrzebne syberyjskie mrozy, aby doszło do uszkodzeń roślin. Wystarczy, że wystąpią liczne stresy i dojdzie do zbiegu kilku istotnych czynników. I wówczas znowu rolnicy wczesną wiosną będą stać przed ciężkim dylematem. Zostawić czy zlikwidować? Na co są narażone oziminy w czasie zimowania i co powinno nas martwić w okresie zimowym?

Gwałtowny spadek temperatury

Przy silnych mrozach może dojść do wymarznięcia. Oczywiście, im większy mróz i dłużej działa na roślinę, tym bardziej okazuje się destrukcyjny dla jej tkanek (tabela). Mróz (kryształki lodu powstałe w soku komórkowym) rozsadza komórki i dochodzi do ich zniszczenia. Bardzo dużo zależy od stopnia zahartowania roślin, a także występowania okrywy śnieżnej (jej grubości, a nawet jakości), która ma za zadanie chronić oziminy. Są w tym zakresie także różnice gatunkowe oraz odmianowe. Wpływ na to ma także bardzo wiele czynników agrotechnicznych takich, jak: termin siewu, nawożenie, rodzaj siedliska, stan fitosanitarny, aktywność szkodników i wiele innych. Do całkowitego wymarznięcia rośliny dochodzi, kiedy zniszczona zostanie szyjka korzeniowa i system korzeniowy (w przypadku rzepaku) albo dojdzie do przemarznięcia węzła krzewienia (u zbóż) (...).