Na podstawie odłowów motyli omacnicy prosowianki w pułapkach świetlnych czy feromonowych można monitorować naloty szkodnika na plantacje kukurydzy. Przy braku tego typu sprzętu posiłkować się powinniśmy regionalnymi komunikatami oraz własnymi obserwacjami. Najważniejsze przy nie przeoczyć zagrożenia, zwłaszcza jeśli planuje się biologiczną lub chemiczną ochronę plantacji kukurydzy przed tym szkodnikiem. 

-Stosunkowo chłodny maj 2020 spowolnił rozwój omacnicy prosowianki w resztkach pożniwnych kukurydzy, stąd też w porównaniu do lat 2018-2019 nie zaobserwowano nalotu motyli szkodnika bezpośrednio na początku czerwca, choć już w tym czasie zaczęły pojawiać się pojedyncze poczwarki. Omacnica prosowianka rozpoczęła naloty na pola kukurydzy na południowym-wschodzie kraju od 12 czerwca, a więc prawie 2 tygodnie później niż w suchym i upalnym roku 2019.-  relacjonuje dla portalu farmer.pl prof. Paweł Bereś z IOR-PIB TSD w Rzeszowie.  

-  Na ten moment mogę wskazać, że w rejonach gdzie padały deszcze odłów omacnicy został zakłócony, ale tam gdzie nie padało odławiało się do pułapek świetnych od 1 do nawet 8 motyli, w tym już niekiedy po kilka samic. Na południu Polski wykryto już pierwsze złoża jaj omacnicy. Zabiegi biologicznego zwalczania z użyciem kruszynka już się rozpoczynają, gdyż wcześniej z uwagi na pogodę i ograniczony lot szkodnika były niemożliwe do przeprowadzenia.

Można więc stwierdzić, że sytuacja powróciła do tej sprzed dwóch lat. Zdaniem naukowca szkodliwość dla roślin związana z tym gatunkiem w obecnym sezonie wegetacyjnym będzie zależała głównie od pogody, ale także i metod ochrony jakie zastosują gospodarstwa. Jeżeli będzie ciepło a susza nie uszkodzi roślin to można spodziewać utrzymania się szkodliwości gatunku na wysokim poziomie w rejonach jego licznego występowania. Podobna sytuacja może dotyczyć stonki kukurydzianej, która z roku na rok powoduje coraz większe szkody na plantacjach monokulturowych.