Na początku spotkania referat wygłosiła Anna Kobus z portalu farmer.pl i miesięcznika Farmer. Mówiła ona o zmieniającej się sytuacji na rynku środków ochrony roślin. Konferencję prowadziła dr hab. Katarzyna Rębarz z firmy Syngenta.

Jak wiemy, polityka Unii Europejskiej już od dłuższego czasu skoncentrowana jest na wycofywaniu z krajów Wspólnoty substancji czynnych środków ochrony roślin. Tak nie dzieje się w innych krajach świata, przez co europejscy rolnicy mają utrudnione zadanie w walce z agrofagami. Do tego doszły jeszcze ambitne wymagania, które będzie stawiał przed nami Europejski Zielony Ład. Pula środków się zmniejsza i będzie zmniejszać nadal. Dane te uporządkowała redaktor Kobus.

Przedstawiła ona tabele pokazujące, jakich substancji może wkrótce zabraknąć, również na polskich półkach sklepowych. Te liczby są bardzo niepokojące.
Dlaczego dochodzi do cięć środków ochrony roślin? – Do najważniejszych przyczyn wycofywania przez UE substancji czynnych należą długotrwałe oddziaływanie na środowisko glebowe i wodne. Ale też brak selektywności dla organizmów pożytecznych, w tym zapylaczy, czyli pszczół i trzmieli, czy oddziaływania na układ hormonalny człowieka i innych ssaków – podkreślała Anna Kobus.

Jak zaznaczyła w trakcie dyskusji przedstawicielka firmy Syngenta, wiele zależy od rolników, jak oni stosuję pestycydy. – Unia Europejska wykrywa wiele substancji aktywnych w glebie czy też w wodzie. Świadczy to o tym, że bardzo często nie stosujemy się też do na przykład stref buforowych lub też stosujemy środki, nie patrząc na przebieg pogody oraz to, czy na pewno trzeba je zastosować. Korzystamy ze schematów i to się odzwierciedla w zmianach – dodała dr hab. Katarzyna Rębarz.

Ile mamy środków ochrony roślin w Polsce w 2022 r.?

– Jeszcze niedawno liczba substancji czynnych w UE wynosiła około 1000. Obecnie niespełna 500, w Polsce 300 – mówiła Kobus. Dla porównania w USA było ich 1000, teraz jest ponad 1300, a więc odwrotnie do nas, ta liczba wzrasta.

– To jest inny trend i konkurencja, bo można powiedzieć, że rolnicy z Europy będą mieli utrudnione zadanie, żeby konkurować z innymi rolnikami – zaznaczyła dr hab. Rębarz.

Jako ciekawostkę i nową informację podano, że niedawno zaprawa Wakil XL 325 WG uzyskała czasowe zezwolenie stosowania (od 14 lutego do 15 maja 2022 r.) w uprawach takich jak: groch, bobik, fasola, bób i peluszka.

Czy remedium na zmniejszającą się pulę środków ochrony są metody biologiczne?

– Póki co nie. Większość patogenów nie ma opracowanej metody biologicznego zwalczania – mówiła Anna Kobus i podkreślała, że należy umiejętnie łączyć wszystkie dostępne metody ochrony roślin.

Problemem w rozwoju rynku środków biologicznych należy upatrywać w wysokich cenach, zbyt niskim wsparciu (planowane dopłaty – ekoschematy, IP, rolnictwo ekologiczne), obawach dotyczących skuteczności przeprowadzonej ochrony, a także w trudności opracowania i wprowadzenia ich na rynek.