Rzepak ozimy należy do najbardziej wymagających roślin. O sukcesie w jego uprawie decyduje szereg decyzji i działań podejmowanych przez rolnika jeszcze jesienią. Wymieńmy choćby wybór stanowiska, sposób uprawy, termin siewu, obsadę, odmianę, nawożenie, odchwaszczanie, ochronę przed szkodnikami oraz – co jest tematem tego artykułu – jesienny zabieg regulacyjno-fungicydowy.

Spośród wszystkich roślin uprawnych rzepak ma największy potencjał akumulacji składników pokarmowych jesienią, z których następnie korzysta po wznowieniu wiosennej wegetacji. Z tego powodu o jego plonie decyduje w dużej mierze jesienny wzrost. Żeby dobrze wykorzystać tę zdolność, staramy się zapewnić rzepakowi maksymalną liczbę dni wegetacji jesienią, a co za tym idzie – jak najdłuższy okres do akumulacji składników.

Uważa się, że przed zimą rzepak powinien osiągnąć fazę 8-10 liści, dorodną szyjkę korzeniową i nisko osadzony pąk wierzchołkowy. System korzeniowy powinien być jak najlepiej rozwinięty, sięgający jak najgłębiej. Nadmierna wielkość liści i ich masa jest niekorzystna, bowiem i tak nie dotrwają one do wiosny, a w dodatku będą wykazywać zwiększone porażenie przez choroby.

Regulacja

Celem stosowania regulatorów wzrostu jest osiągnięcie pożądanego z punktu widzenia produkcyjnego pokroju rośliny, tj. o ograniczonej masie nadziemnej, nisko osadzonym pąku wierzchołkowym i rozbudowanej części podziemnej rośliny. Na początku musimy sobie zdać sprawę, że nawet najlepszy zabieg chemiczny nie zastąpi prawidłowej agrotechniki.

Wzrost roślin zależy w pierwszej kolejności od naświetlenia. Zachowanie nowoczesnych norm wysiewu wynoszących 40-50 roślin/m2 daje szanse na dobry dostęp światła dla każdej rośliny i pozwala jej uwidocznić cechy odmianowe. W praktyce na plantacjach z siewu punktowego, sianych w optymalnych terminach nie trzeba stosować silnych zabiegów hamujących wzrost.

Co innego, gdy liczba roślin zaczyna przekraczać 60/m2, a w dodatku we wrześniu panuje letnia pogoda. Następuje wówczas szybkie zwarcie liści, rośliny zaczynają konkurować o światło i kierują pozyskiwaną energię na budowę liści i wynoszenie pędu. Chcąc temu zapobiec, w takich warunkach szczególnie musimy zastosować regulatory wzrostu, które przytrzymają rośliny. Powodują one, że asymilaty kierowane są do korzeni, przez co zwiększa się także zimotrwałość rośliny.

Zapobiec suchej zgniliźnie

Jesienny zabieg w rzepaku oprócz regulacji pokroju jest ważny także pod kątem zapobiegania rozwoju chorób grzybowych: suchej zgnilizny kapustnych i czerni krzyżowych. Sucha zgnilizna (Phoma) należy do najgroźniejszych chorób rzepaku i jest szeroko rozpowszechniona w regionach jego uprawy. Grzyb infekuje rośliny już od początku jesiennej wegetacji, w temperaturze powietrza pow. 15°C i wysokiej wilgotności powietrza (np. podczas deszczowej aury).

Objawy choroby można czasami zaobserwować już na pierwszych liściach. Są to jasnobrunatne, owalne plamy o średnicy kilkunastu milimetrów otoczone brunatną obwódką. Z biegiem czasu na plamach występują piknidia – czarne punkciki będące owocnikami grzyba. Efekt działania grzyba na roślinie uwidacznia się w pełni wiosną. Szyjka korzeniowa rzepaku ulega zwężeniu, a łodyga pokrywa się rozległymi plamami. Grzyb atakując roślinę, powoduje zmurszenie łodygi, przez co rzepak przedwcześnie dojrzewa i się łamie. Do najważniejszych sposobów zapobiegania należy prawidłowe zmianowanie, usuwanie z sąsiedztwa chwastów z rodziny kapustowatych i wybieranie do uprawy odmian tolerancyjnych.

Nie mniej ważną chorobą jest czerń krzyżowych (Alternaria), która występuje, tak jak Phoma, praktycznie wszędzie tam, gdzie rzepak jest uprawiany. Porażeniu przez grzyby z rodzaju Alternaria ulegają jesienią wszystkie organy. Objawy obecności grzyba są charakterystyczne – to ciemnobrązowe, okrągłe plamy na liściach, wokół których występuje jaśniejąca obwódka. Wraz z upływem czasu w warunkach dużej wilgotności powietrza na plamkach pojawiają się zarodniki konidialne w formie ciemnobrązowego nalotu, a następnie plamki całkowicie zamierają i się wykruszają, powodując dziurki w liściach. Profilaktyka występowania to przede wszystkim prawidłowy płodozmian, niszczenie chwastów kapustowatych i zarządzanie resztkami pożniwnymi.

Preparaty

Dostępne preparaty do jesiennej regulacji na rynku różnią się między sobą siłą działania regulacyjnego, jak również działaniem grzybobójczym. Decyzję, jaki środek wybrać, powinniśmy jak zwykle uzależnić od oceny plantacji, znajomości stanowiska i spodziewanego przebiegu pogody. Wpływ ma również częstość uprawy rzepaku, charakterystyka odmiany, presja szkodników oraz termin siewu.

Analizując tabele preparatów do stosowania jesiennego w rzepaku, możemy wyodrębnić dwie kategorie zabiegów. Pierwszy z nich to zabieg wykonany za pomocą regulatora wzrostu, do którego zaliczamy CCC oraz typowy dla rzepaku chlorek mepikwatu. Ze względu na to, że nie wykazują one działania fungicydowego, to w sprzedaży występują one bądź w gotowych mieszaninach fabrycznych z jednym z triazoli (np. Caryx; chlorek mepikwatu + metkonazol), bądź w etykiecie produktu ujęte jest ich stosowanie w mieszaninie zbiornikowej (np. Mepik + Bukat; chlorek mepikwatu
+ tebukonazol).

Druga grupa zabiegów opiera się na preparatach zawierających w swoim składzie substancję fungicydową, taką jak protiokonazol, difekonazol czy tebukonazol, które w pierwszej kolejności są preparatami grzybobójczymi, ale jako triazole wykazują również działanie regulacyjne.

Termin zabiegu

W praktyce zabieg regulacyjny przypada na wrzesień. Późniejsze wykonanie zabiegu jest już bezzasadne, ponieważ coraz chłodniejsza pogoda w sposób naturalny przygotowuje roślinę do zimy. Pamiętajmy jak zwykle o odpowiednich warunkach termicznych w trakcie wykonywania zabiegów. Preparaty triazolowe wymagają minimum 12°C. W przypadku regulatorów wzrostu jest to min. 8°C dla CCC i 10-15°C dla mepikwatu.

Typowym terminem przeprowadzenia zabiegu jest faza 4-6 liści rzepaku. Jeżeli chcemy uzyskać silny efekt skracający, wybierajmy preparaty z CCC lub mepikwatem. Koniecznie pamiętajmy o chorobach. Najłatwiej jest od razu zastosować z regulatorem fungicyd lub gotowy preparat.

Jeśli jednak chcemy dobrze zabezpieczyć plantacje, uzasadniony może być zabieg fungicydem w późniejszych fazach nawet 6-8 liści, kiedy to pogoda staje się bardziej wilgotna i sprzyja porażeniu roślin przez choroby. W takim przypadku można rozważyć zastosowanie połowy dawki środka opartego na regulatorze  w fazie 4 liści i wykonanie drugiego zabiegu w fazie 6-7 liści preparatem opartym na triazolu.

Jeżeli nastawiamy się na jeden zabieg i bardziej zależy nam na ochronie grzybobójczej niż skróceniu, wówczas wybieramy preparaty triazolowe, które mają łagodniejsze działanie regulacyjne.

Bardzo trudno jest odpowiedzieć ostatecznie na pytanie, czy jesienny zabieg należy wykonać typowym regulatorem wzrostu czy fungicydem o działaniu regulacyjnym. Warto podpierać się własnym doświadczeniem i dotychczasowymi obserwacjami plantacji, co jest najlepszą rekomendacją dla każdego plantatora.