Przypominamy, że zgodnie rozporządzeniem w sprawie zrównoważonego stosowania pestycydów, przedstawionym w czerwcu, państwa członkowskie mają zmniejszyć o połowę do roku 2030 stosowanie środków ochrony roślin. To jest ambitny ogólnounijny cel. Sprzeciwia się jemu m.in. Polska. Pisaliśmy o tym na portalu farmer.pl.

Czy udało się w tej kwestii coś zmienić?

W sierpniu Komisja przesłała do stolic krajów UE, wyniki analizy oczekiwanych wkładów krajowych na rzecz prawnie wiążącego unijnego celu redukcji, które zostały jeszcze określone przed wojną w Ukrainie i pandemią Covid 19. Teraz odbyło się posiedzenia Rady ds. Rolnictwa i Rybołówstwa w Brukseli. Czy coś się udało tam wynegocjować?

Polska wspólnie z grupą państw członkowskich (Austrią, Bułgarią, Estonią, Łotwą, Maltą, Rumunią, Słowacją, Słowenią, Węgrami i Włochami) wystąpiła z wnioskiem wzywającym Komisję Europejską do uzupełnienia oceny wpływu dla projektu rozporządzenia w sprawie zrównoważonego stosowania środków ochrony roślin.

Zdaniem ww. państw ocena wpływu przedstawiona przez Komisję Europejską, budzi szereg wątpliwości. Nie odpowiada ona w sposób jednoznaczny i ilościowy na podstawowe pytania, dotyczące wpływu projektowanego rozporządzenia na: produkcję żywności i bezpieczeństwo żywnościowe w Unii Europejskiej, zwiększenie zależności od importu żywności oraz ograniczenie odporności Unii Europejskiej na zdarzenia kryzysowe.

– Największe zastrzeżenia budzi fakt, że obecna ocena wpływu, stanowiąca podstawę dla projektowanego rozporządzenia, nie uwzględnia skutków wojny w Ukrainie dla globalnego bezpieczeństwa żywnościowego i wynikających z nich zagrożeń dla Unii Europejskiej – stwierdził wiceminister.

- Proste rozwiązanie matematyczne nie może rozwiązać wszystkich problemów, jakie mamy obecnie w rolnictwie – ostrzegł rumuński minister rolnictwa Petre Daea, odnosząc się do kwestionowanej formuły, cytowany przez Euractiv. Według niego kluczowe jest zapewnienie rolnikom alternatyw wykraczających poza poziom administracyjny, ponieważ bez rolników nie byłoby żywności.

Jak podnosi serwis, obawy tych krajów, w tym Polski odzwierciedlają te, które usłyszano niedawno w Komisji Rolnictwa Parlamentu Europejskiego (DG AGRI), gdzie posłowie skrytykowali fakt, że propozycja Komisji dotycząca oceny skutków nie wspomina o bezpieczeństwie żywnościowym.
Wyjątkiem był niemiecki minister rolnictwa Cem Özdemir, który wyraził poparcie dla planów Komisji.

- Ważne są starania o harmonizację ram prawnych dotyczących stosowania środków ochrony roślin. Dlatego zdecydowanie opowiadamy się za wiążącymi celami redukcyjnymi – powiedział minister cytowany przez serwis euractiv.com. Nazwał obecną ocenę wpływu „wystarczającą”, jednocześnie Özdemir stanowczo sprzeciwił się pomysłowi dalszych działań w tej sprawie.

Niestety sugestie o ponownej ocenie wpływu nie uzyskały aprobaty

Jak informuje Euractiv, komisarz ds. bezpieczeństwa żywności Stella Kyriakides odmówiła zmiany krajowych celów redukcji pestycydów, uzasadniając to wolą ludzi. - Nie zapominajmy: ambicja ograniczenia chemikaliów w żywności jest tym, czego chcą nasi obywatele. To jest to, co musimy osiągnąć. I to właśnie zamierzamy osiągnąć dzięki naszej propozycji – powiedziała.

W związku z tym wezwała państwa członkowskie do „przyczyniania się do celów i utrzymania tych ambicji”, argumentując, że propozycja Komisji uwzględnia elastyczność opartą na „zarówno historycznym postępie, jak i intensywności użytkowania w rolnictwie”.

- Uważamy, że jest to sprawiedliwe podejście, które pozwala wziąć pod uwagę różne punkty wyjściowe i pozwala uniknąć dużych różnic w stosunku do docelowego punktu początkowego 50 proc. – powiedziała cytowana przez serwis.

Jak informuje polski resort rolnictwa, podczas dyskusji większość delegacji zgodziła się, że przedstawiona ocena wpływu nie uwzględnia kwestii bezpieczeństwa żywnościowego oraz kwestii importu z państw trzecich. Większość delegacji wskazywała na konieczność uzupełnienia analizy KE o odniesienie do wpływu wojny na Ukrainie na gospodarkę UE. Ale Komisja Europejska nie zapowiedziała rewizji dokumentu ani przedstawienia dodatkowych analiz.