Na przedwiośniu plantacje ozimin wymagają odchwaszczania. Interwencyjne działanie herbicydem powinno być przeprowadzone możliwie jak najwcześniej. Chwasty są na ogół lepiej przystosowane do warunków siedliskowych, w których się rozwijają. Pozostawione na polu stają się silnie konkurencyjne w walce o składniki pokarmowe i tę walkę zazwyczaj wygrywają. Z tego względu na przedwiośniu przeprowadzamy zabiegi herbicydowe. Zdecydowanie wymagają tego plantacje, na których nie likwidowano chwastów jesienią. Ponadto tzw. poprawki herbicydowe stosujemy na polach, gdzie pierwsze zabiegi odchwaszczania już wykonano, ale z jakichś względów efekt chwastobójczy był mocno ograniczony. O tym, kiedy decydować się na zabieg odchwaszczania i jak wyznaczyć najlepszy moment do wczesnowiosennego zwalczania chwastów, rozmawiamy z dr. Tomaszem Sekutowskim z Zakładu Herbologii i Technik Uprawy Roli we Wrocławiu IUNG-PIB.

„Farmer”: Przy ocieplającym się klimacie nie jest już zaskoczeniem, że obserwujemy stały rozwój roślin, co dotyczy zarówno gatunków uprawnych, jak i chwastów. Z konkurencją ze strony przede wszystkim jakich gatunków musimy się liczyć w zbożach?

Dr Tomasz Sekutowski: W obecnych warunkach wegetacja roślinna, choć spowolniona, nadal trwa, co dotyczy także chwastów. Na plantacjach zbóż, w których przeprowadzono zabieg jesiennego odchwaszczania, trzeba się liczyć z koniecznością korekty, chociażby dlatego, że wschody chwastów są rozciągnięte w czasie w zależności od biologii danego gatunku i właśnie przebiegu pogody. Łagodne zimy, a właściwie ich brak, sprzyjają wczesnemu kiełkowaniu chwastów z osypanych nasion. Brać musimy pod uwagę, że niektóre gatunki występujące w zbożach ozimych mają zdolność do kiełkowania w warunkach teoretycznie  do tego mało sprzyjających. Przykładowo w niskich temperaturach (niewiele powyżej 0°C) z powodzeniem może kiełkować przytulia czepna czy miotła zbożowa. Chwasty dobrze się przystosowują do środowiska, w którym rosną. W miesiącach zimowych spotkać można kwitnącą gwiazdnicę pospolitą, która zakwitać może także pod śniegiem. Zazwyczaj w zbożach ozimych najbardziej dokuczliwe są miotła zbożowa, zwłaszcza jeśli nie była zwalczana na jesieni, oraz przytulia czepna czy tzw. chwasty rumianowate. Ponadto jeśli zabiegu herbicydem nie wykonano jesienią, a uprawiana jest np. pszenica po rzepaku, to na polu mogą wystąpić także samosiewy rzepaku, chaber bławatek, gwiazdnica pospolita.

Zakładając, że plantacja zbóż była odchwaszczana jesienią, to wiosną przeprowadzamy najczęściej zabiegi poprawkowe służące wyeliminowaniu pozostałych na polu chwastów dwuliściennych, takich jak: przytulia czepna, chaber bławatek, chwasty rumianowate, mak polny czy samosiewy rzepaku. Jak zdiagnozować właściwy moment na aplikację herbicydu?

Przede wszystkim trzeba się odnieść do ostatniej jesiennej wizyty na polu. Jest to konieczne, żeby stwierdzić, w jakim tempie przebiega rozwój chwastów. Dlatego musimy sięgnąć do ewentualnych notatek czy zdjęć wykonanych na danym polu, które obrazują, w jakiej fazie były chwasty podczas naszej ostatniej jesiennej wizyty. Aktualną fazę chwastów porównujemy z wyglądem z ostatniej lustracji i na tej podstawie można wyciągnąć wnioski, czy rozwój chwastów nastąpił i w jakim tempie. Bez takiego odniesienia poprawne wnioskowanie jest utrudnione. Lustrując plantację np. w styczniu/lutym i zadając sobie pytanie, kiedy należy wykonać zabieg – trudno na nie odpowiedzieć. Co istotne, wchodzimy w głąb pola, ponieważ na brzegach plantacji mamy często inne zachwaszczenie niż w głębi pola i należy to brać pod uwagę.

W przypadku szkodników i ich zwalczania zgodnie z praktyką integrowanej ochrony roślin wyznacznikiem do wykonania zabiegu jest przekroczenie progu ekonomicznej szkodliwości. Również i dla chwastów takim wyznacznikiem powinien być próg ekonomicznej szkodliwości. Jednak nie wszystkie gatunki mają określone progi, jedynie kilka z nich, np. przytulia czepna (1-2 rośliny/m2) czy miotła zbożowa (8-12 roślin/m2). Kiedy zatem wejść z herbicydem, biorąc pod uwagę, że różne gatunki mają różne tempo rozwoju?

Analizując swoje pola, pod uwagę należy wziąć gatunki dominujące lub najbardziej ekspansywne. Nie można bowiem dopuścić do ich rozwoju. Jeśli są wyrośnięte, nie powinno zwlekać się z wykonaniem opryskiwania herbicydem. Jako wyznacznik do zabiegu powinniśmy wziąć pod uwagę: fazę rozwojową chwastów i możliwość przeprowadzenia opryskiwania. Najbardziej wrażliwe na zabieg herbicydowy są chwasty w fazie juwenalnej (najmłodsze), jednak tu często ogranicznikiem jest właśnie temperatura, ponieważ niektórych preparatów nie można stosować poniżej 5°C. Ponadto wykonanie zabiegu w niskich temperaturach może powodować fitotoksyczność u zbóż i jednocześnie słaby efekt chwastobójczy. Z taką sytuacją możemy mieć do czynienia, gdy temperatura jest nieodpowiednia dla danego herbicydu i/lub gdy po zabiegu wystąpi przymrozek. Powinniśmy przyjąć, że zabieg odchwaszczania stosujemy w momencie, gdy tylko warunki pogodowe umożliwiają przeprowadzenie go, a chwasty znajdują się w odpowiedniej fazie.

Jak najlepiej zaplanować zwalczanie chwastów, jeśli stwierdzimy, że są wyrośnięte, a pogoda nie pozwala na wczesną interwencję herbicydem?

Synoptycy przewidują, że styczeń i luty będą ciepłe, nawet powyżej normy dla niektórych rejonów kraju. Jednak pogoda ma to do siebie, że jest zmienna i po cieplejszych miesiącach potrafi przyjść zimny marzec. Wówczas, jeśli zastosowalibyśmy herbicyd np. na koniec lutego, to mogłoby okazać się, że nie uzyskaliśmy zadowalającego efektu. Dlatego chcąc uniknąć niekorzystnego wpływu ujemnych temperatur po zabiegu herbicydem oraz oczekując efektywnego zwalczania wyrośniętych chwastów, np. przytuli czepnej czy miotły zbożowej, lepiej stosować preparaty w dawkach dzielonych. Przy czym to, czy w pierwszym zabiegu zastosujemy np. 50 proc. czy 75 proc. dawki, zależy właśnie od fazy rozwojowej chwastu i musi być ocenione indywidualnie na polu przez rolnika.

Dziękujemy za rozmowę.