Nie ma ich zbyt dużo, bo też niewiele nowych substancji czynnych zarejestrowano w ostatnich latach. Dlaczego? Powodów jest kilka. Warto bowiem wiedzieć, że minimum 8-10 lat trwa proces badawczy i rejestracyjny towarzyszący wprowadzeniu na rynek nowego produktu. Dodatkowo koszt inwestycji w badania i testowania tego środka wynosi ponad 20 mln euro. Poza tym polityka Unii Europejskiej (UE) nakierowana jest na czynnik prośrodowiskowy, co wiąże się z wycofywaniem wielu substancji czynnych. W Polsce od wejścia w struktury UE znacznie obniżył się asortyment produktów. Jak wynika bowiem z danych prof. Marka Mrówczyńskiego, dyrektora Instytutu Ochrony Roślin - PIB w Poznaniu, w 2004 r. w kraju funkcjonowały 374 substancje czynne, a w tym roku tylko 242.

Jak sytuacja wygląda w UE? Jak poinformowało nas Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, kwestie zatwierdzania do stosowania w środkach ochrony roślin substancji czynnych (w tym nowych substancji) oraz kwestie dopuszczania do obrotu środków ochrony roślin reguluje rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1107/2009 z dnia 21 października 2009 r. dotyczące wprowadzania do obrotu środków ochrony roślin i uchylające dyrektywy Rady 79/117/EWG i 91/414/EWG (Dz. Urz. UE L 309 z 24.11.2009, str. 1). Ocena bezpieczeństwa tych preparatów prowadzona jest dwuetapowo:

  • KE odpowiedzialna jest za ocenę i zatwierdzanie substancji czynnych środków ochrony roślin, przy udziale państw członkowskich,
  • państwa członkowskie odpowiedzialne są za ocenę środków ochrony roślin i dopuszczają te preparaty na swoim terytorium.

Obecnie zatwierdzonych jest blisko 466 substancji. Równoległe prowadzona jest również przez KE procedura rozpatrzenia ponad 30 wniosków o zatwierdzenie tzw. nowych substancji czynnych - powiedział nam Dariusz Mamiński z resortu rolnictwa.

MAŁO SUBSTANCJI - WIĘKSZA ODPORNOŚĆ

Zmniejszająca się liczba substancji czynnych ma swoje złe strony. Jak informuje prof. Mrówczyński, w 2018 r. UE wycofała 20 substancji czynnych środków ochrony roślin, natomiast dopuściła do stosowania tylko 1 nową. - Na początku obecnego wieku w UE można było stosować ok. 1000 substancji czynnych, natomiast obecnie w wykazie znajduje się niecałe 500. Ograniczanie przez Wspólnotę liczby dopuszczonych substancji stwarza wiele problemów dla praktyki. Między innymi brak substancji czynnych do ochrony wielu upraw oraz do zwalczania ważnych gospodarczo agrofagów. Poza tym szybkie powstawanie odporności agrofagów na stosowane substancje czynne jako skutek braku rotacji grup chemicznych i substancji. Dodatkowo mała liczba substancji czynnych zwiększa koszty ochrony oraz wpływa ujemnie na środowisko - mówi prof. Marek Mrówczyński.

To nie koniec, zdaniem naukowca od wielu lat UE wycofuje wszystkie substancje czynne, które wykazują długotrwałe działanie na agrofagi. Jednym z najważniejszych warunków, obok środowiskowych, jest ograniczenie czasu działania substancji do kilku dni albo nawet godzin. Powoduje to, że nowe środki ochrony roślin działają bardzo krótko, co wymusza na praktyce powtarzanie zabiegów ochronnych, zwiększając koszty ochrony roślin, ale zmniejsza się opłacalność produkcji roślinnej.

- Nowoczesny środek ochrony roślin powinien skutecznie zwalczać agrofagi, które są już uodpornione na wiele grup chemicznych. Ważnym wymaganiem jest optymalne działanie w różnych warunkach agroklimatycznych. Integrowana ochrona roślin wymusza ograniczanie chemizacji środowiska poprzez zastępowanie zabiegów chemicznych z wykorzystaniem chemicznych środków ochrony roślin nowoczesnymi preparatami biologicznymi - dodaje.

Jak przypomina dyrektor, w Polsce i innych krajach UE najwięcej środków biologicznych stosuje się w uprawach pod osłonami, gdzie często nawet prawie w 100 proc. to ochrona biologiczna (...).

Cały artykuł ukazał się w listopadowym numerze miesięcznika "Farmer"