Pszczoła miodna często uważana jest, jeśli nie za jedynego, to jednak najważniejszego zapylacza roślin uprawnych. To daleko idące uproszczenie. Prawdą jest, że jako owad hodowlany może być efektywnie wykorzystywana do zapylania wielkoobszarowych zasiewów, m.in. rzepaku ozimego, gryki czy też upraw sadowniczych. Badania naukowe dowodzą jednak, że plonowanie większości upraw owadopylnych jest dodatnio sprzężone z intensywnością odwiedzin kwiatów przez dzikie owady zapylające, a nie pszczołę miodną. Obecność wyłącznie tych ostatnich przy braku lub niskiej liczebności dzikich zapylaczy powoduje znaczący spadek jakości plonu i liczby zawiązanych owoców lub nasion. Niezbędna jest wysoka różnorodność zapylaczy, a skuteczne zapylanie roślin nie może być osiągnięte wyłącznie poprzez zwiększenie liczby rodzin pszczoły miodnej. Z uwagi na czasowe i geograficzne wahania składu gatunkowego i liczebności populacji zapylaczy (także pszczoły miodnej) lokalnie dla stabilnego plonowania danej uprawy może wystarczyć zaledwie kilka gatunków zapylaczy. Natomiast w większym wymiarze przestrzennym do osiągnięcia tego samego wyniku potrzebne są kilkukrotnie większe zespoły gatunkowe.

Z licznych jednostkowych badań oraz z raportu IPBES (Intergovernmental Science-Policy Platform on Biopersity and Ecosystem Services – Międzyrządowa Platforma Naukowo-Polityczna na rzecz Bioróżnorodności i Usług Ekosystemowych) z 2016 r. wynika, że poza pszczołą miodną szczególnie narażeni na działanie neonikotynoidów są inni przedstawiciele rodziny pszczołowatych, jak trzmiele i mniej znane murarki. Opublikowana w 2018 r. analiza, oparta na blisko 90 eksperymentach, wskazuje, że dla wszystkich badanych parametrów (zagęszczenie owadów, przeżywalność, kondycja, sukces reprodukcyjny) stosowanie neonikotynoidów ma jednoznacznie negatywne skutki.

Trzmiele i murarki

Podobnie jak w przypadku pszczoły miodnej neonikotynoidy wywołują u trzmieli i murarek ostre zatrucia, przy czym różne gatunki wykazują tu zróżnicowaną wrażliwość. Kwestia oporności wydaje się związana m.in. z rozmiarem ciała. Owady większe (trzmiele lub pszczoła miodna) wykazują wyższą odporność niż niewielkich rozmiarów pszczoły samotnice. Niestety, stopień zbadania wrażliwości tych ostatnich jest jak na razie nikły. W Europie występuje ok. 2000 gatunków pszczołowatych (w Polsce 470), a tylko dla 1 proc. z nich dostępne są (często fragmentaryczne) dane z testów toksykologicznych.

Ostre zatrucia występujące w naturze są trudne do wykrycia, ponieważ większość dzikich gatunków pszczołowatych (z wyjątkiem trzmieli) nie tworzy dużych rodzin o złożonej strukturze społecznej. Zatem nawet wysoka śmiertelność jest trudniejsza do zaobserwowania, bo odbywa się w rozproszeniu.

W przypadku chronicznego narażenia na neonikotynoidy najlepiej pod tym względem zbadane trzmiele wykazują, podobnie jak pszczoły miodne, osłabioną orientację i umiejętność uczenia się, co przekłada się na niższą zdolność zbierania pokarmu, obserwowalną zarówno na poziomie osobnika, jak i rodziny. W efekcie rodziny osiągają mniejsze rozmiary i charakteryzują się słabszą rozrodczością. Ta ostatnia cecha jest o tyle ważna w kontekście przetrwania gatunków, że u trzmieli rodziny trwają tylko jeden sezon. Zimują tylko pojawiające się późnym latem młode matki i to one odpowiadają za tworzenie rodzin w kolejnym sezonie. Warto zwrócić uwagę, że spowodowane neonikotynoidami osłabienie zdolności zbierania pokarmu u trzmieli może mieć także wymierne znaczenie dla rolnictwa, ponieważ przekłada się na mniejszą efektywność zapylania, co wykazano dla upraw sadowniczych. Można też spojrzeć szerzej niż na same trzmiele – analiza przeprowadzona dla 62 gatunków brytyjskich dzikich pszczołowatych pokazała, że na przestrzeni 18 lat trwałość gatunków była ujemnie skorelowana z oddziaływaniem neonikotynoidów na te owady, przy czym zdecydowanie silniejsze efekty negatywne stwierdzano u tych, które odwiedzały kwitnący rzepak. W Szwecji stosowanie neonikotynoidów zmniejszało zagęszczenie i liczbę gniazd dzikich pszczołowatych.

Rośnie bezpieczeństwo stosowania

Jednym z istotnych obszarów, gdzie potrzebne są dalsze badania, jest kwestia łącznego stosowania kilku środków ochrony roślin. W takich bowiem przypadkach zdarza się, że nawet relatywnie niskotoksyczne dla pszczół substancje owadobójcze, łączone z środkami grzybobójczymi, zwiększają swoją toksyczność. Klasycznym tego przykładem jest wykluczone już dzisiaj rozwiązanie łącznego stosowania tiakloprydu z triflumizolem. Mieszanina ta odznaczała się ponad tysiąckrotnym wzrostem toksyczności tiakloprydu wobec pszczół. Świadomość możliwości zajścia tego typu interakcji skłoniła producentów środków ochrony roślin do wykonywania przedrejestracyjnych analiz w tym kierunku. Stąd obecnie stosowane mieszaniny owado­bójczo-grzybobójcze nie są obarczone tą negatywną cechą. W Polsce jeszcze w minionym roku dopuszczono do czasowego ich stosowania, ale nie wiadomo, czy w obecnym sezonie resort rolnictwa skorzysta z derogacji na unijny zakaz korzystania z nich. W skład Modesto 480 FS wchodzi beta-cyflutryna (pyretroid) i chlotianidyna (neonikotynoid), natomiast Cruiser OSR 322 FS zawiera dwie substancje grzybobójcze – fludioksonil i metalaksyl-M oraz tiametoksam (neonikotynoid).

Kolejnym przykładem działań mających na celu podniesienie bezpieczeństwa użycia tych substancji w rolnictwie była unijna decyzja o zakazie nalistnego stosowania wysoce reaktywnych neonikotynoidów nitroguanidynowych odznaczających się m.in. wolnym tempem rozkładu w glebie. Pozostawiono natomiast możliwość użycia środków opartych na neonikotynoidach cyjanoamidynowych. Substancją czynną insektycydu Mospilan 20 SP jest acetamipryd. Ze względu na swoją budowę – brak grup N-nitrowych – jest łatwo metabolizowany przez organizm pszczoły, wskutek czego jego toksyczność dla tych owadów jest niska.

LD50 ostrej toksyczności doustnej wynosi 14,53 μg/owada, natomiast LD50 ostrej toksyczności kontaktowej to 8,01 μg/owada, gdzie μg to 0,00000 g. Okres półtrwania w glebie wynosi
 od 1 do 8 dni. 

Co to są murarki?

W Polsce żyje 18 gatunków murarek. Są to pszczoły nietworzące rodzin (samotnice), pozbawione żądeł i nieagresywne. Nazwa pochodzi od czynności związanych z zakładaniem gniazd w spróchniałych drzewach, pęknięciach drewnianych ścian, w belkach, słupach lub pustych łodygach roślin.

W zasiedlonym gnieździe znajduje się od kilku do kilkunastu komórek, ułożonych jedna za drugą i oddzielonych przegrodami. Każdą z nich samica wyposaża w porcję pokarmu, a następnie składa jajo i ją zasklepia. W głębszych częściach gniazda samica składa zapłodnione jaja, z których wylęgają się samice. Z jaj niezapłodnionych, składanych jako ostatnie – bliżej otworu wyjściowego – wylęgają się samce. Otwór wejściowy do gniazda samica „zamurowuje”.

Aby wyposażyć komorę lęgową w pokarm, samica musi wykonać ok. 40 lotów, odwiedzając 1200 kwiatów. Jedna samica, nawet w trudnych warunkach pogodowych, zakłada przeciętnie 5 komór lęgowych, zapylając przez to ok. 6000 kwiatów.