W swoim wykładzie na pierwszym ze "Spotkań PROfesjonalistów WIOSNA 2022" prof. UPP dr hab. Zuzanna Sawinska poruszyła szereg zagadnień związanych z ochroną fungicydową zbóż ozimych - od wpływających na presję patogenów warunków atmosferycznych, przez wymagania Zielonego Ładu, po ochronę zgodną z zasadami przeciwdziałania odporności agrofagów.

Strzeżmy się patogenów względnych

Patogeny atakujące rośliny uprawne dzielimy na bezwzględne i względne. Do tej pierwszej grupy zaliczamy pasożyty wywołujące choroby takie jak: mączniak prawdziwy zbóż i traw, rdza brunatna, rdza żółta, śnieć cuchnąca czy głownia pyląca. Patogeny względne to z kolei sprawcy brunatnej plamistości liści, septoriozy paskowanej, septoriozy plew, łamliwości źdźbła zbóż, rynchosporiozy, fuzariozy kłosów, podstawy źdźbła i siewek.

- Patogeny bezwględne mimo swojej nazwy są dużo łatwiejsze do zwalczenia. Żeby żyć, potrzebują funkcjonującej rośliny i pod ich zarodnikami, jeżeli je zetrzemy, widzimy nadal w pełni fotosyntetyzującą tkankę roślinną - tłumaczyła prof. Sawinska.

Patogeny względne z kolei "nie potrzebują" do funkcjonowania żywej rośliny, doprowadzają do obumarcia tkanki i na uszkodzonej części rośliny wytwarzają zarodniki. Tempo ich rozwoju liczymy w dniach i objawy choroby, jak np. septoriozy paskowanej liści pszenicy, widzimy w momencie, gdy patogen już dawno zaatakował roślinę.

- Patogenów względnych nie jesteśmy w stanie zwalczyć zapobiegawczo, ponieważ nie wiemy, od którego momentu zaczęła się infekcja. Uszkodzeń wywołanych przez septoriozę czy rynchosporiozę już nie "naprawimy", a zabiegiem możemy działać jedynie na następne liście - mówiła ekspertka.

Tempo rozwoju patogenów bezwględnych określa się w godzinach: po 48 godzinach rozwijają się już ich zarodniki konidialne, a po tygodniu zainfekowany może zostać już cały łan, lecz te patogeny zdecydowanie łatwiej zwalczyć.

Rdza będzie największym problemem następnej dekady

- Rdza, a przede wszystkim rdza żółta oraz źdźbłowa będą największymi problemami w plantacjach zbóż na następne dziesięcio- a nawet dwudziestolecie - ostrzegła prof. Sawinska.

W przypadku rdzy żółtej problem pojawił się już w 2011, kiedy to rozpoznano rasy "Warrior" i "Kranich". Dzięki dużym zdolnościom adaptacyjnych te rasy będą pojawiały się zarówno w "typowych" dla rozwoju patogena warunkach (wilgotno, zimno, przekropnie), ale także wtedy, gdy temperatura wzrośnie nawet powyżej 30°C, bez opadów deszczu.

Ze względu na zmiany klimatu i coraz częstszy brak "normalnej" zimy coraz bardziej problematycznym patogenem staje się rdza źdźbłowa.

- Zarodnikowanie tego grzyba coraz częściej odbywa się już jesienią, co nie powinno mieć miejsca - pokreśliła prelegentka.

Nowy szczep patogena po raz pierwszy pojawił się w Etopii, co oznacza że upał nie jest przeszkodą w jego rozwoju. Zagrożenie ze strony rdzy źdźbłowej jest szczególnie poważne zwłaszcza w przypadku żyta, którego źdźbło jest ważnym organem fotosyntetyzującym. Na nowe szczepy patogenów zarówno rdzy żółtej, jak i źdźbłowej, nie ma na razie odmian odpornych.

Na rynku fungicydów nie będzie luki

- W zakresie fungicydów rzeczywiście kilka substancji zostało, lub wkrótce zostanie wycofanych, ale pojawi się sporo nowych - podkreśliła prof. Sawinska.

Zmiany wśród substancji czynnych fungicydów (slajd z konferencji).
Zmiany wśród substancji czynnych fungicydów (slajd z konferencji).

Największe braki będą odczuwalne wśród fungicydów powierzchniowych i w tym zakresie, jak tłumaczyła prelegentka, następuje swoisty powrót do podstaw, czyli wykorzystania siarki i miedzi, ale w unowocześnionych wersjach.

- Pamiętajmy, że mowa nie o nawozowej siarce i miedzi, ale ich formach o działaniu fungistatycznym - zwróciła uwagę ekspertka.

Fugicydy i inne środki ochrony roślin znajdziecie na portalu Giełda Rolna!

Jako przykład bardziej konwencjonalnej nowej substancji czynnej prof. Sawinska przedstawiła najnowszy na rynku triazol - mefentriflukonazol. Nową substancję wyróżnia możliwość stosowania w niskich temperaturach oraz dłuższe działanie niż dotychczas znane triazole. Najlepiej sprawdza się w zwalczaniu septoriozy oraz choroby wywoływane przez grzyby z rzędu rdzowców.

Unikajmy odporności patogenów

Ryzyko wykształcanie odporności patogenów jest wysokie w przypadku stosowania substancji o jednokierunkowym mechanizmie działania, jak tłumaczyła prof. Sawinska. Zależy ono także od rodzaju substancji czynnej. Z największym ryzykiem wystąpienia patogenów odpornych mamy do czynienia w przypadku stosowania strobiluryn, nieco mniejsze przy stosowaniu triazoli, morfolin czy karboksyamidów (SDHI).

Ryzyko wykształcania odporności patogenów w zależności od substancji czynnej fungicydu (slajd z prezentacji).
Ryzyko wykształcania odporności patogenów w zależności od substancji czynnej fungicydu (slajd z prezentacji).

- Związki z grupy SDHI charakteryzują się bardzo wysoką skutecznością, długim działaniem i bezpieczeństwem stosowania - opowiadała prof. Sawinska.

Liczne zalety substancji czynnych z grupy karboksyamidów mogą działać na ich niekorzyść - i chętne i częste stosowanie przez rolników przekłada się na wysokie ryzyko powstawania odporności, dlatego nie powinno się ich stosować częściej niż 2 razy w sezonie, przy czym za 1 raz jest już uznawane ich wykorzystanie w zaprawie nasiennej. Nie należy także sięgać po nie w każdym scenariuszu.

- Substancje z grupy SDHI wykazują niską skuteczność wobec mączniaka i fuzarioz. Mają także słabe działanie lecznicze, najlepiej działają zapobiegawczo, czyli w zabiegu T-2, ewentualnie T-1, jeżeli łan był chroniony jesienią lub jego zdrowotność jest wysoka - radziła prof. Sawinska.

Za postępowanie najbardziej minimalizujące ryzyko wykształcania odporności specjalistka uznała stosowanie mieszanin fungicydów o różnych mechanizmach działania.