Mszyca to wszędobylski szkodnik. Na świecie występuje ponad 3 tys. gatunków, a w naszym kraju występuje ich kilkadziesiąt. Żyją w koloniach, wydając od kilku do kilkunastu pokoleń w ciągu roku. Skala zniszczeń wynika z ich sposobu bytowania, jak i z praktycznie niewyczerpanego apetytu. Jedna mszyca pochłania dziennie pokarm odpowiadający ok. 1/3 masy jej ciała.

Ponadto mszyce nie tylko wysysają soki z roślin, roznoszą także groźne wirusy, przeciwko którym nie ma zarejestrowanych chemicznych środków ochrony. Jedyna możliwość walki z wirusami to właśnie zwalczanie mszyc. O mszycach, problemach, jakich nastręczają i walce z nimi rozmawiamy ze specjalistami: prof. dr. hab. Markiem Mrówczyńskim i dr. Przemysławem Strażyńskim z Zakładu Entomologii, Agrofagów Zwierzęcych i Biotechnologii Instytutu Ochrony Roślin - Państwowego Instytutu Badawczego w Poznaniu.

"Farmer": Uznajemy, że mszyce powodują infekcje wirusowe, ale nie wszystkie są ich wektorami (przenosicielami) i nie tylko one roznoszą wirusy. Kiedy mszyca przenosi wirus i od czego to zależy?

Dr Przemysław Strażyński: Mszyce-wektory mogą przenosić wirusy przez cały okres wegetacji roślin. Jednak z uwagi na to, że najbardziej narażone na infekcje są młode, wschodzące rośliny zbóż i rzepaku, najgroźniejsze są infekcje jesienne. Kolejnym istotnym aspektem są warunki pogodowe występujące jesienią w danym sezonie i rejonie uprawy, szczególnie temperatura. Optymalne warunki, czyli sucha i ciepła pogoda, pozwalają mszycom na szybkie namnażanie się i opanowywanie kolejnych obszarów na plantacji i tym samym potencjalnie zwiększają ekspansję wirusów.

Jednak nie wszystkie mszyce, które pojawiają się jesienią na zasiewach ozimin, są infekcyjne - wpływa na to kilka czynników. Podstawowym ponownie jest temperatura, ale nie ta jesienna, tylko występująca głównie w maju i czerwcu. Gdy w tym okresie temperatury są wyższe oraz utrzymują się przez kilka dni, to wpływają na biologię mszyc. Takie zjawisko zaobserwowano w przypadku mszycy czeremchowo-zbożowej - głównego wektora wirusów żółtej karłowatości jęczmienia (BYDV) w zbożach ozimych oraz mszycy brzoskwiniowej - głównego wektora wirusów żółtaczki rzepy (TuYV) w rzepaku ozimym.

Zmiany w biologii owada polegają na tym, że mszyce w okresie jesiennym nie migrują na tzw. gospodarzy zimowych (czeremchę i brzoskwinię), by po zapłodnieniu złożyć na nich zimujące jaja, tylko cały czas rozmnażają się przeważnie na roślinach zielnych, traktując je jako "poczekalnię" przed wschodami ozimin. W tym właśnie okresie przejściowym pomiędzy żniwami a wschodami ozimin mszyce pobierają wirusy w wyniku żerowania mszyc na dziko rosnących trawach lub chwastach z rodziny kapustowatych.

Infekcje pierwotne pochodzące z pierwszych nalotów mszyc są najgroźniejsze z uwagi na długi okres infekcji pozwalający na wzrost koncentracji wirusów w roślinie. Mszyce nie przekazują wirusów "genetycznie" swojemu potomstwu. Młode mszyce muszą najpierw pobrać wirusy z pierwotnie zainfekowanej rośliny, żerując przez dłuższy czas w głębszych warstwach tkanek. Następnie ma miejsce okres tzw. inkubacji i namnażania wirusów w ciele mszyc. Dopiero taka "infekcyjna" mszyca jest zdolna przekazać wirusy, żerując na kolejnych zdrowych roślinach i powodując tzw. infekcje wtórne.

To prawda, że nie tylko mszyce mają zdolność przenoszenia wirusów w jesiennych zasiewach ozimin. Taką zdolność mają także skoczki, w tym licznie występujący w zbożach ozimych skoczek sześciorek czy zgłobik smużkowany - wektor wirusów karłowatości pszenicy (WDV). Skoczki, podobnie jak mszyce, mają kłująco-ssący aparat gębowy, dlatego ich zakres szkodliwości jest bardzo podobny.

Zboża ozime, w tym sezonie także rzepak ozimy, w początkowych fazach wzrostu chronią przed patogenami przez zaprawy. Który moment przy takiej ochronie jest właściwy na zastosowanie insektycydu w formie oprysku?

Prof. Marek Mrówczyński: Aktualnie zarejestrowane insektycydowe i insektycydowo-fungicydowe zaprawy nasienne wykazują wysoką skuteczność w ograniczaniu mszyc-wektorów wirusów i minimalizują konieczność stosowania dodatkowej ochrony nalistnej. Niemniej w rejonach większego zagrożenia i w sprzyjających ich rozwojowi warunkach agroklimatycznych mszyce mogą pojawić się liczniej oraz w późniejszym czasie, kiedy działanie zapraw słabnie.

Większa presja ze strony mszyc czasami jest również wynikiem zaniedbań agrotechniki (pozostawienie samosiewów), braku izolacji przestrzennej czy nadmiernego zachwaszczenia. W takich przypadkach konieczny będzie zabieg opryskiwania po przekroczeniu progów ekonomicznej szkodliwości, które zarówno dla zbóż, jak i rzepaku ozimego określono w momencie pojawu pierwszych osobników mszyc.

Precyzyjniej próg szkodliwości powinien oznaczać "w momencie pojawu pierwszych kolonii mszyc" z dwóch powodów. Po pierwsze, pojedyncze mszyce mogą dopiero zaczynać żerować i zostać wkrótce wyeliminowane wskutek działania zapraw. Po drugie, tylko mszyca, która na danej roślinie się rozmnaża i tworzy kolonie, jest traktowana jako zagrożenie dla tej rośliny. Często bowiem zdarza się, że na plantacjach pojawiają się mszyce innych gatunków, które naleciały przypadkiem w poszukiwaniu właściwego sobie pokarmu lub niesione podmuchami wiatru. W takich przypadkach ważna jest znajomość wyglądu tych właściwych szkodników, aby pochopnie nie decydować o zbędnej chemizacji.

Jesienną ochronę zbóż przed mszycami-wektorami wirusów należy prowadzić w fazie od 1. liścia do fazy krzewienia (BBCH 11-23), natomiast w przypadku rzepaku ozimego w okresie rozwoju liści (BBCH 10-19). Bardzo ważną kwestią w jesiennej insektycydowej ochronie ozimin przeciwko szkodnikom, w tym także mszycom-wektorom, są odpowiednie warunki atmosferyczne w trakcie zabiegu, gwarantujące jego skuteczność. Głównym czynnikiem jest optymalny zakres temperatur działania danego środka ochrony. Należy także mieć na uwadze ryzyko opadów oraz siłę i kierunek wiatru, a także zalecenia odnośnie zasad prewencji.

Wejście z zabiegiem w zalecanej fazie ma zabezpieczyć plantacje przed wirusami, co znaczy, że nie może być on spóźniony. Ile razy rolnik powinien stosować jesienne zabiegi ochrony insektycydami przeciwko mszycom?

P.S.: W przypadku jesiennego zwalczania mszyc-wektorów, zresztą jak i wszystkich szkodników, obowiązuje podstawowa zasada - chemiczne zabiegi interwencyjne należy wykonywać wyłącznie w oparciu o rzeczywiste zagrożenie danej plantacji. Zwracamy uwagę na termin nalotu mszyc i ich liczebność oraz rozmieszczenie na uprawie (może być wystarczający zabieg w pasie brzeżnym), a także występowanie wrogów naturalnych mszyc.

Oprócz liczebności mszyc ważna jest także m.in. historia pola, czyli czy w latach poprzednich mszyce pojawiały się masowo, czy na danym stanowisku bądź w rejonie uprawy oraz w jakim nasileniu miała miejsce infekcja wirusowa, jakie zastosowano insektycydy oraz w jakim stopniu były one skuteczne.

W ostatnich latach nasila się nowy problem w zwalczaniu szkodników, szczególnie widoczny właśnie w przypadku lokalnych populacji mszyc, mianowicie wykształcanie odporności na niektóre substancje czynne insektycydów. Duży problem, związany także z tym zjawiskiem, mieli plantatorzy rzepaku ozimego jesienią 2016 r., kiedy niespodziewanie licznie pojawiła się mszyca brzoskwiniowa. Dlatego zaleca się stosowanie substancji czynnych insektycydów w miarę możliwości przemiennie, z różnych grup chemicznych charakteryzujących się odmiennym sposobem działania.

W przypadku zbóż aktualnie do dyspozycji są: pyretroidy zawierające lambda-cyhalotrynę i alfa-cypermetrynę, mieszaniny neonikotynoidów i pyretroidów zawierających acetamipryd i lambda cyhalotrynę oraz mieszanina fosforoorganicznych i pyretroidów zawierająca chloropiryfos i beta-cyflutrynę, a także flonikamid z grupy karboksyamidów. Do rzepaku ozimego zarejestrowane są: pyretroidy zawierające deltametrynę, mieszaniny neonikotynoidów i pyretroidów zawierających acetamipryd i lambda cyhalotrynę. Ponadto mieszanina fosforoorganicznych i pyretroidów zawierająca chloropiryfos i beta-cyflutrynę.

Czy jesienna ochrona z wykorzystaniem zapraw i zbiegu opryskiwania więcej niż raz jest opłacalna?

M.M.: Siew materiału siewnego zbóż i rzepaku, który został zaprawiony przeciwko szkodnikom oraz patogenom, pozwala na obniżenie liczby zabiegów nalistnych przeciwko mszycom, co jest zgodne z integrowaną ochroną roślin. Prawidłowo zaprawione nasiona rzepaku oraz ziarno zbóż, zgodnie z wymaganiami certyfikatu ESTA (jakości zaprawiania, która obejmuje równomierność pokrycia materiału siewnego zaprawami oraz ograniczenie pylenia zaprawy poniżej norm UE), pozwala na obniżenie normy wysiewu nawet o połowę, co obniża koszty produkcji i ogranicza chemizację środowiska.

Liczba dodatkowych zabiegów nalistnych zależy od gradacji mszyc oraz długości jesiennej wegetacji. W normalnych warunkach rozwoju roślin zaprawy nasienne zabezpieczają wschody przed mszycami, ale podczas gradacji mszyc istnieje potrzeba przeprowadzenia dodatkowego zabiegu nalistnego. Połączenie zwalczania mszyc z ochroną roślin przed patogenami pozwala na obniżenie kosztów ochrony oraz ułatwia organizację prac agrotechnicznych. W Polsce wysiew w terminie późniejszym, czyli w październiku, zaprawionych odmian mieszańcowych jęczmienia ozimego pozwala na bardzo dobrą ochronę przed mszycami, gdyż presja tych szkodników jest wówczas mniejsza i zagrożenie powodowane przez wirusy maleje.

W polskich warunkach nowe plantacje rzepaku ozimego i jęczmienia ozimego powinny być zakładane wyłącznie w oparciu o zaprawiony materiał siewny. Te gatunki są prawie w 100 proc. porażane przez wirusy na terenie całej Polski. Pszenica ozima porażona jest w 20 proc., pszenżyto ozime w 10 proc. i zagrożenie występuje w zachodnich rejonach kraju.

Dziękujemy za rozmowę.

Wywiad ukazał się we wrześniowym numerze miesięcznika "Farmera"