Potwierdziły się nasze informacje, że Jan Krzysztof Ardanowski - minister rolnictwa, 11 maja podpisał na wniosek Krajowego Zrzeszenia Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych czasowe zezwolenie na zaprawę Cruiser OSR 322 FS, która zawiera m.in. substancję czynną tiametoksam z grupy chemicznej neonikotynoidów.

- Całkowity areał uprawy rzepaku ozimego, na którym przewidywane jest wysianie nasion zaprawionych środkiem ochrony roślin Cruiser OSR 322 FS- 250 000 ha – czytamy w Zezwoleniu nr R/j-2/2020.

Trzeba bowiem wiedzieć, że takie zezwolenie wydane jest w trybie art. 53 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady Nr 1107/2009, dotyczące sytuacji nadzwyczajnej w ochronie roślin.

- Krajowe Zrzeszenie Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych z dużym zadowoleniem przyjmuje decyzję Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi Jana Krzysztofa Ardanowskiego z dnia 11 maja 2020 r., który na wniosek KZPRiRB udzielił czasowego zezwolenia na zastosowanie zaprawy nasiennej z grupy neonikotynoidów do zaprawiania nasion rzepaku ozimego. To bardzo dobra decyzja ministra, za którą w imieniu producentów rzepaku serdecznie dziękujemy - napisał Juliusz Młodecki, prezes KZPRiRB w specjalnym oświadczeniu.

- W uzasadnieniu do wniosku KZPRiRB wskazało na problemy wynikające z braku ochrony w uprawie rzepaku ozimego, który jest jedną z głównych upraw w Polsce. KZPRiRB wskazał wzrost zagrożenia upraw w związku z większym występowaniem powyżej wskazanych agrofagów – czytamy.

KZPRiRB wskazało, że wzrost występowania ww. organizmów szkodliwych na plantacja chrzepaku ozimego odnotowany był tam, gdzie nie stosowano zapraw nasiennych, dopuszczonych jednorazowo do użycia w roku 2018 i w roku 2019. Naukowcy Instytutu Ochrony Roślin – PIB prowadzili obserwacje w tej sprawie z których wynika (jak napisano w uzasadnieniu), że:

1) w roku 2018 tam gdzie nie stosowano zapraw nasiennych z wykorzystaniem neonikotynoidów chowacz galasówek wyrządził szkody w postaci 75 - 80 % uszkodzonych korzeni w województwach śląskim, dolnośląskim, kujawsko – pomorskim, lubelskim, lubuskim, małopolskim, mazowieckim i wielkopolskim. Niższy stopień uszkodzeń średnio od 55,3 – 58 % stwierdzono w województwach: podlaskim, pomorskim, warmińsko – mazurskim i zachodniopomorskim. Najniższy ale wciąż obejmujący ponad 50 % plantacji stopień uszkodzeń odnotowano w województwie opolskim.

2) w roku 2019 zaobserwowano, że w przypadku plantacji gdzie nie zastosowano zapraw nasiennych największy stopień uszkodzeń rzepaku ozimego to województwo śląskie – 74-79 %. W województwach dolnośląskim, kujawsko – pomorskim, lubelskim, lubuskim, małopolskim i wielkopolskim to uszkodzenia od 61 – 64 %, zaś w podlaskim, opolskim, mazowieckim, warmińsko – mazurskim i zachodniopomorskim uszkodzenia spowodowane przez tego szkodnika to średnio 53,3 do 59 %.

Pomiary prowadzone w stosunku do miniarki kapuścianki dały następujące rezultaty:

1) rok 2018 przyniósł średnio 16,5 – 17,2 % uszkodzeń liści rzepaku w województwach kujawsko – pomorskim i lubelskim. Niższy stopień uszkodzeń (11,8 – 12,5 %) zaobserwowano w województwach lubuskim, pomorskim, śląskim, wielkopolskim i zachodniopomorskim, zaś najniższy w województwach dolnośląskim, opolskim i warmińsko – mazurskim (9,7-10%);

2) w roku 2019 największe uszkodzenia liści miały miejsce w województwie lubuskim i opolskim (20,2 – 21 %) zaś najniższe średnio 14,8 -17,2 % w województwach małopolskim, podlaskim, śląskim, warmińsko – mazurskim, wielkopolskim i zachodniopomorskim.

- W opinii IOR – PIB wskazał, że uszkodzenia korzeni powodowane przez chowacza galasówka mają negatywny wpływ na jesienny rozwój roślin w szczególności następuje dużo łatwiejszy rozwój takich patogenów jak sucha zgnilizna kapustnych oraz werticilioza rzepaku co skutkuje dużo gorszym przezimowaniem rzepaku, a uszkodzone rośliny przemarzają nawet podczas łagodnych zim. Zrzeszenie wskazywało także na fakt, iż uszkodzenia korzeni skutkują także ograniczeniem i zmniejszeniem pobierania substancji pokarmowych przez rośliny – czytamy.

 - Bardzo dobrze się stało, że minister podpisał to zezwolenie. Tym samym będziemy mieli na rynku kilka zapraw, z różnych grup chemicznych, co przeciwdziała zjawisku odporności. Zaprawy się wzajemnie uzupełniają. Te ze stałą rejestracją działają krócej do trzech liści, a z grupy neonikotynoidów dłużej, bo do 5 liści. Zwalczają różne szkodniki, również te poza etykietą. Decyzja ministra wpisuje się w zasady integrowanej ochrony roślin. Poza tym bardzo dobrze, że zaprawę stosować można przy użyciu profesjonalnego sprzętu do zaprawiania, zgodnie z systemem ESTA - komentuje na gorąco dla portalu farmer.pl prof. Marek Mrówczyński, dyrektor IOR-PIB w Poznaniu.