Jak wynika z Internetowego Systemu Sygnalizacji Agrofagów opracowanego przez Państwową Inspekcję Ochrony Roślin i Nasiennictwa, pojawiły się pierwsze komunikaty odnośnie wystąpienia tego szkodnika. Na razie odnotowano go w południowo-zachodniej Polsce np. w województwie opolskim.

Szkodliwość tego agrofaga ocenia się zwykle w czerwcu, w fazie 8-9 liści. Obecnie jednak kukurydza w zależności od terminu siewu, przebiegu pogody i regionu, znajduje się w fazie 1-3 liście, ale też i 5-7 liści.

- Na ten moment mogę stwierdzić, że ogólnie ploniarki zbożówki jest sporo. Widać to po lekkich śladach żerowania na roślinach, gdzie co 2-4 roślina wykazuje objawy żerowania – mówi w rozmowie z portalem farmer.pl proc. Paweł Bereś z Instytutu Ochrony Roślin PIB.

Jak one wyglądają? Na liściach, wzdłuż nerwów można zaobserwować przejaśnienia z pęknięciami. Rośliny takie opóźnione są zwykle we wzroście, a kiedy larwy dotrą do stożka wzrostu mogą go uszkodzić.

- Nie zapowiada się jednak, aby jej szkodliwość się pogłębiła o ile nie nastąpi silne załamanie się pogody - nadejście chłodów, wstrzymujących wzrost roślin – dodaje prof. Bereś.

Naukowiec zwraca uwagę, że na plantacjach, gdzie rośliny rozwijają dopiero do 3 liści trzeba rozważyć - biorąc pod uwagę również ubiegłoroczną szkodliwość gatunku - czy nie wykonać jak najszybciej zabiegu nalistnego zwalczania owada, zwłaszcza, gdy nie stosowano zaprawy nasiennej zawierającej metiokarb.

- Jest to ostatni moment na wykonanie analizy pod kątem obecności szkodnika, w tym to ostatni dzwonek na zabieg chemiczny. Ochrona roślin rozwijających powyżej 5 liści przed ploniarką odznacza się mniejszą skutecznością, gdyż uszkodzenia jakie owad zdążył do tego momentu spowodować wywierają skutek na późniejszy rozwój kukurydzy – zaznacza prof. Paweł Bereś.