Powierzchnia wszystkich plantacji traw nasiennych wynosiła w tym roku blisko 30 tys. ha, z których zebrano plony średniej wielkości. Oznacza to, że trawy lepiej poradziły sobie z suszą niż zboża. Niestety, sporo jest nasion martwych – przyczyną tego niekorzystnego zjawiska jest nieprawidłowa desykacja nasion i stosowanie nieodpowiednich środków chemicznych, które nie są zalecane do traw. 

 W Polsce niewiele traw nasiennych zbiera się z pokosu, a szkoda, ponieważ ta technologia zapewnia wysoką siłę kiełkowania i dobrą cenę w eksporcie. Brakuje także maszyn, tzw. pokosówek listwowych. Wielu rolników lekceważy również występowanie takich chwastów jak owies głuchy czy perz. Obniżkę ceny powoduje także występowanie nasion szczawiu kędzierzawego, rdestu i wulpia. Tylko nasiona najwyższej jakości mogą zagwarantować opłacalną produkcję nawet w czasach dekoniunktury.

 Dobre prognozy dla traw

- Obecnie rolnicy stoją przed decyzją, jakie trawy siać w tym roku podczas siewów jesiennych, najczęściej specjaliści zalecają różne typy życic. Warto podkreślić, że cena traw w przyszłym roku będzie rosła i podążać będzie za ceną pszenicy, co umożliwi utrzymanie wysokiej opłacalności często wyższej niż produkcja pszenicy czy rzepaku– mówi Łukasz Żurawik z Polskiej Grupy Nasiennej.

 Przed rolnikami zajmującymi się produkcją traw nasiennych stoi modernizacja lub budowa własnych suszarni, gdyż w tym momencie stanowi najwęższe gardło i hamuje wzrost kontraktacji nasion. Problemem są również ubezpieczenia plantacji nasiennych, o które zabiega m.in. Polska Grupa Nasienna i stawia to za jeden z celów na 2019 rok. Plantacje traw nasiennych i użytków zielonych to rośliny próchnicotwórcze, dlatego ich znaczenie gospodarcze w okresie zmian klimatycznych będzie rosło.