Ten korzystny wariant od kilku lat jest aktualny i należy być przygotowanym na wykonanie opóźnionych zabiegów. Termin "późny zabieg" jest wieloznaczny. Dotyczy zarówno plantacji późno zasianych, jak i upraw założonych terminowo, ale z różnych powodów jeszcze nieodchwaszczonych.

PÓŹNY CZY SPÓŹNIONY?

Wykonywanie późnych zabiegów ma sens. Coraz więcej preparatów jest przystosowanych do zabiegów wykonywanych w zaawansowanych fazach wzrostu zbóż, czyli o znacznej selektywności. Jest to bardziej związane z możliwością przeprowadzenia zabiegu niż z typowym terminowym zaleceniem. Podstawową zasadą ochrony przed zachwaszczeniem jest jak najszybsze wyeliminowanie konkurencji chwastów. Im później, tym mniej korzystnie, ale zawsze sensownie. Natomiast zabieg spóźniony to oprysk niedający gwarancji zniszczenia chwastów, co gorsza grożący uszkodzeniem rośliny uprawnej. Najgorszy wariant to brak skuteczności chwastobójczej i selektywności w stosunku do zbóż.

Ponadto należałoby ustalić, od którego momentu zabieg można uważać za późny. To rzecz dość umowna. Przyjmijmy, że pierwszy oprysk wykonany w fazie pełni krzewienia to już zabieg późny.

FAZA I DAWKA

Te dwie wielkości na ogół są wyrażane w pewnych przedziałach (faza praktycznie bez wyjątku). Jest to oczywiście związane z naturalnym wzrostem zbóż. Nawet idealnie wysiane na jednakową głębokość rozwijają się z powodu wielu innych czynników w różnym tempie. Stąd zalecenie stosowania "od fazy… do fazy…" jest zupełnie normalne. Z kolei dawki nie zawsze, ale dość często są wyrażane również w pewnych przedziałach. To z kolei jest związane z wrażliwością chwastów. Im starsze, tym bardziej odporne i na ogół wymagające wyższych dawek herbicydów. To też jeden z elementów przesądzających o wykonywaniu zabiegów wcześniejszych, ponieważ nie tylko eliminują szybciej konkurencję, lecz także są tańsze.

W przypadku podania przez producenta tylko jednej wartości (wysokości dawek) można ją na własną odpowiedzialność obniżyć, chociaż nie zaleca się tego przy późnych zabiegach, ale nie wolno jej w żadnym przypadku podwyższać.

LEPIEJ PÓŹNO NIŻ WCALE

Tak mówi przysłowie ludowe, które zapewne powstało jeszcze przed chemicznym zwalczaniem chwastów. Czy jest ono aktualne w ochronie? W pewnym sensie tak. Zasadą w ochronie zbóż ozimych jest stworzenie im dogodnych warunków do przezimowania i w miarę możliwości przygotowania ich do startu w momencie ruszenia wegetacji wiosennej - bez konkurencji. Idealnym rozwiązaniem jest całkowite pozbawienie ich współzawodniczenia z chwastami. Spóźnione zabiegi nie dają tej gwarancji. Jednak mimo wszystko hamują wzrost chwastów, stwarzając zbożom lepsze warunki do rozwoju.

Kilka wariantów ochroniarskich dopuszcza stosowanie herbicydów do końca wegetacji jesiennej. Oznacza to, że bez względu na to, jaką w tym momencie zboża osiągną fazę rozwojową, zabieg jest możliwy do wykonania. Okazuje się, że faza rozwojowa nie stwarza żadnej bariery. Jednak termin ten jest uzależniony od jednego czynnika. Są nim warunki meteorologiczne. Zalecany herbicyd może (nie musi) wywołać zupełnie niewidoczny stres. Jeżeli już zaistnieje, roślina uprawna musi mieć czas na regenerację. Wspomina się tu o 10-14 dniach. Jeżeli zabieg został wykonany w przeddzień znaczącego ochłodzenia, rośliny (plantacja) nie mają czasu na zregenerowanie się i osłabione wchodzą w stan spoczynku. Może to mieć istotny wpływ na przezimowanie. Stąd zdecydowanie lepiej nie wykonywać zabiegu "na ostatnią minutę".

ŚRODKI EKWIWALENTNE

Środki o analogicznym składzie to w dzisiejszej dobie ochrony roślin sprawa nieomalże naturalna. Coraz trudniej rozróżnić "ten pierwszy" od wielu następnych. Wymieszane zostały oryginały, generyki, środki bliźniacze tych samych producentów, licencje oraz środki z importu równoległego. Masa ścieżek prowadzących na półki dystrybutorów spowodowała, że są "takie same", a zalecenia mają zróżnicowane. Można to rozpatrzyć na przykładzie dobrze znanego diflufenikanu (DFF) i coraz częściej pojawiającego się flufenacetu. Oba związki zalecane są pojedynczo oraz w mieszaninach. W wypadku tych drugich występują znaczne różnice w zaleceniach dotyczących terminu stosowania. Ostatnio zarejestrowane (Mertil 600 SC, Reliance 600 SC) można stosować od szpilkowania do początku krzewienia. Pierwsze tego typu zarejestrowane (np. Expert 600 SC, Komplet 560 SC) zalecane są podobnie wcześnie, ale już do pełni krzewienia. W międzyczasie wprowadzony na rynek Herold 600 SC bez względu na osiągniętą przez zboża fazę rozwojową zalecany jest do końca wegetacji jesiennej.

WRAŻLIWOŚĆ CHWASTÓW DWULIŚCIENNYCH

Starsze chwasty na ogół nie stanowią trudności w rozpoznawaniu. Dlatego podczas późnych zabiegów nie ma problemu z doborem herbicydów (dokładniej mówiąc - substancji czynnych). Pozostaje problem, czy chwast wrażliwy na daną substancję czynną jest wrażliwy w fazie, którą osiągnął podczas zabiegu.

Kilka podstawowych założeń rządzi efektem chwastobójczym. Do późnych zabiegów są także zalecane substancje całkowicie lub częściowo działające przez glebę (np. beflubutamid, chlorosulfuron, chlorotoluron, diflufenikan, flufenacet, pendimetalina). To preparaty zalecane do późnych zabiegów (selektywne dla zbóż), ale skuteczne tylko podczas stosowania na bardzo młode chwasty. Do tego zdecydowanie lepiej działają, gdy gleba jest wilgotna. Pod tym względem akurat listopad jest miesiącem sprzyjającym. Preparaty o działaniu nalistnym, takie jak np. ostatnio zarejestrowane formy tribenuronu metylu, to także środki przeznaczone do zwalczania chwastów w fazie siewek.

Niestety, zaniedbane (zapomniane) plantacje trudno jest uwolnić od zaawansowanych w rozwoju chwastów. Nieco starsze (do 8, czasami nawet 10 liści) chwasty można zwalczać mieszaninami dikamby z 2,4-D lub MCPA (Aminopielik Super, Chwastox D). Niestety, środki te do efektywnego działania potrzebują minimalnej temperatury ok. 8 st. C, o co w listopadzie jest trudno. Florasulam jest zdecydowanie liczniej reprezentowany w terminie wiosennym niż jesiennym, niemniej można to wykorzystać. Uważany jest za substancję czynną skutecznie i szybko eliminującą zachwaszczenie w fazie do 6 liści właściwych. Zwalcza także chwasty starsze, pozostaje skuteczny, ale już nie szybki. Wizualny proces ginięcia chwastów może nawet trwać ponad trzy tygodnie, chociaż jako konkurencja zostaje wyeliminowany szybciej (praktycznie od momentu zabiegu "żyje" tylko wodą, którą zgromadził przed zabiegiem).

Jesienią substancja ta jest osiągalna tylko jako komponent analogicznych herbicydów Bizon, Buffalo, Legion i Viper. Jest jedną z trzech substancji czynnych, stąd jej mniejsza ilość w preparacie. W efekcie wykazuje słabsze działanie na starsze chwasty (ale z pewnością silne hamowanie w rozwoju). Drugi wariant to także analogiczne preparaty Axial Komplett i Axial One 50 EC. W ich skład obok florasulamu wchodzi pinoksaden odpowiedzialny za niszczenie chwastów jednoliściennych. W postaci tego preparatu stosuje się florasulamu o 1,25 g/ha więcej, co wydaje się mało istotne, ale ma zdecydowanie większy wpływ na zwalczanie starszych, wrażliwych chwastów dwuliściennych.

ZAWSZE GROŹNA MIOTŁA

Odrębnym zagadnieniem jest zwalczanie chwastów jednoliściennych. Mówiąc o nich, przede wszystkim mamy na myśli występującą nieomalże na wszystkich plantacjach miotłę zbożową oraz na coraz większych areałach - wyczyniec polny. Podstawową zasadą ochroniarską jest zwalczenie chwastów jednoliściennych już jesienią. Na całe szczęście, w większości przypadków są one wrażliwe na działanie preparatów przez cały okres krzewienia się. Stąd nie ma terminowych trudności ich zwalczania, co nie oznacza, że okres ich konkurencyjności należy wydłużać. Jedyną substancją czynną wyłącznie niszczącą gatunki jednoliścienne jest częściowo omówiony pinoksaden. Jako pojedyncza substancja jest znany pod handlowymi nazwami Axial lub Fraxial, a ostatnio jako Aron 50 EC. Zwalcza miotłę i wyczyńca w zaawansowanych fazach (10 i więcej liści), a co istotne - efektywnie działa już w temperaturze powyżej 1 st. C.

Analizując program, łatwo stwierdzić, że jedynie tribenuron i regulatory wzrostu nie wykazują ujemnego działania w stosunku do chwastów jednoliściennych. Wszystkie pozostałe mają ujemny wpływ na rozwój miotły. Sam diflufenikan i beflubutamid mają ograniczoną skuteczność w niszczeniu tego gatunku. Jednak stosowane łącznie z innymi substancjami czynnymi zwalczającymi miotłę zbożową wykazują typowe działanie synergiczne. Stąd mieszaniny z ich udziałem można uznać za bardzo dobre w zwalczaniu tego gatunku, nawet w formie populacji uodpornionych.

Artykuł ukazał się w październikowym numerze miesięcznika "Farmer"