• KE chce znacznie obniżyć stosowanie pestycydów w UE do 2030 r.
  • Polska zużywa średnio 2,1 kg substancji czynnej na ha, a średnia dla UE to 3 kg/ha.
  • Kto skorzysta na obniżeniu zużycia środków ochrony roślin?
  • Komentarz specjalistów: prof. Romana Kierzka, prof. Marka Mrówczyńskiego i Marcina Muchy o redukcji pestycydów.

Komisja Europejska na czele z Fransem Timmermansem, wiceprzewodniczącym KE odpowiedzialnym za wprowadzanie „Zielonego Ładu”, co symptomatyczne bez obecności Janusza Wojciechowskiego, komisarza ds. rolnictwa, 22 czerwca przedstawiła projekt rozporządzania o zrównoważonym stosowaniu pestycydów (SUD). Jak podano, dotyczy on zmniejszenia o 50 proc. stosowania pestycydów chemicznych oraz ryzyka stosowania pestycydów bardziej niebezpiecznych do 2030 r. Własne strategie mają zapewnić wspólne osiągnięcie ogólnounijnego celu. Nowe zasady będą bezpośrednio wiążące dla wszystkich państw członkowskich. Więcej szczegółów na ten temat w tekście poniżej.

Ile Polska zużywa substancji czynnej na hektar?

Przypominamy, że zużycie środków ochrony roślin, a konkretnie substancji czynnej na hektar, w Polsce nie jest wysokie. Średnia za rok 2020 wyniosła dla nas 2,1 kg/ha, kiedy np. w Holandii wskaźnik ten wynosi 8,8 kg/ha. Średnia unijna to z kolei 3 kg/ha, co widać na poniższym slajdzie.

Z kolei w poniższej tabeli umieszczone jest zużycie substancji czynnej w Polsce w poszczególnych uprawach rolniczych. Na przykład w uprawie rzepaku wynosi ono 1,74 kg/ha.

To zużycie nie jest u nas wysokie. Dlatego zapytaliśmy specjalistów, co myślą dokładnie o propozycji KE i jak te zmiany mogą wpłynąć na rolnictwo. Poniżej przedstawiamy komentarze prof. Romana Kierzka, Marcina Muchy i prof. Marka Mrówczyńskiego.

Opinie specjalistów o zmniejszeniu zużycia środków ochrony roślin

dr hab. Roman Kierzek, prof. IOR-PIB, dyrektor Instytutu Ochrony Roślin – PIB w Poznaniu

Jesteśmy rozczarowani podejściem Komisji Europejskiej do kwestii poziomu redukcyjnego. Wcześniejsze zapewnienia, że każdy kraj UE przedstawi własną strategię dochodzenia do celów redukcyjnych w perspektywie do 2030 roku (wg. założeń Krajowego Planu Strategicznego) jest zastąpione pewnym konkretnym oczekiwaniem (wymuszeniem) poziomu redukcji. I proponowany cel obligatoryjny dla każdego kraju UE – redukcja zużycia pestycydów nie mniej niż 35% jest do 2030 roku jest bardzo ambitnym celem, moim zdaniem trudnym do zrealizowania.

Z pewnością w niektórych krajach UE (Holandia, Belgia, Włochy, Niemcy, Hiszpania) jest to możliwe, gdyż kraje te charakteryzują się bardzo wysokim jednostkowym zużyciem środków ochrony roślin na hektar. Ale w przypadku Polski (jesteśmy mniej więcej w połowie średniej Europejskiej „stawki” zużycia ś.o.r.- znacznie poniżej 50% zużycia na ha w stosunku do przytoczonych wcześniej krajów Europy zachodniej) taki cel wydaje się mało realny.

Ubiegłoroczne wyliczenia IOR-PIB w kwestii proponowanej redukcji zużycia ś.o.r. dla podstawowych upraw rolniczych (zboża, kukurydza, buraki, ziemniak) wskazują na osiągnięcie celu redukcyjnego na poziomie średnio o 7-15% w perspektywie do 2030 roku. Istotnym założeniem tej kalkulacji eksperckiej było podejście, uwzględniające zachowanie podobnego/stabilnego poziomu ochrony upraw przed agrofagami (głównie szkodniki, choroby, chwasty) i niewielkiej redukcji (0-5%) ilościowej i jakościowej pozyskiwanego plonu. Dalsze drastyczne ograniczanie zużycia ś.o.r. naszym zdaniem będzie wiązało się z niewystarczającym poziomej ochrony upraw przed agrofagami i/lub spadkiem plonowania i jakości pozyskiwanych plonów płodów rolnych. Istnieje z pewnością pewien margines co do wzrostu celów redukcyjnych (wykorzystując intensywnie inne alternatywne metody i sposoby walki z agrofagami), ale realny poziom redukcyjny w obecnie sytuacji nie jest w stanie przekroczyć 20-25% - w perspektywie dochodzenia do tego celu w 2030 roku.

Jak widać z tej krótkiej analizy jest to znacznie mniej niż proponowany przez UE (przypominam – cel krajowy nie mniej niż 35% redukcji zużycia pestycydów). Z dokumentu wynika także, że w przypadku braku spełnienia wyznaczonego celu redukcyjnego (tj. osiągniecie łącznej redukcji o 50% na poziomie całej UE do 2030 r) UE może podejmować dalsze inne ukierunkowane środki do spełnienia tego zamierzonego celu. Jeżeli do tego dojdzie to ewentualne naciski powinny być skierowane na te kraje UE , w których obecnie poziom zużycia ś.o.r. jest znacznie wyższy od średniej unijnej.

Innym rozwiązaniem (nową propozycją) mogło być nowe podejście, polegające np. na wyznaczeniu maksymalnych poziomów zużycia ś.o.r. dla danej rośliny uprawnej i taki limit powinien być obligatoryjny do spełnienia we wszystkich krajach UE (łączne zużycie ś.o.r. w sezonie wegetacyjnym np. dla pszenicy ozimej - nie więcej niż 1,2 kg/ha substancji czynnych). Takie podejście wytycza wartości graniczne. W każdym kraju UE (producenci rolni, rolnicy), aby skutecznie ochronić daną uprawę są zmuszeni do korzystania z innych alternatywnych nie chemicznych metod ochrony upraw - w przypadku, gdy przyjęty poziom redukcji pestycydów nie gwarantuje w danym sezonie wegetacyjnym pożądanego poziomu ochrony przed agrofagami). Jest to tylko pewna propozycja- z pewnością jest lepszym rozwiązaniem dla takich krajów jak Polska, która jak wspomniałem nie należy do liderów w UE w kwestii średniego zużycia pestycydów.

Z pewnością trzeba się zgodzić z UE, co do sposobu dochodzenia do wytyczonych celów redukcyjnych. Propozycja usuwanie z rynku bardziej niebezpiecznych pestycydów ze względów ekotoksykologicznych jest słuszna - natomiast z drugiej strony trzeba wsłuchać się w opinie środowiska rolniczego odnośnie możliwości zastępowalności usuwanych substancja czynnych. Odchodzenie/rezygnacja z grupy tzw. „niebezpiecznych substancji czynnych” powinno być stopniowe- nie gwałtowne – w taki sposób, aby producenci rolni potrafili i zdążyli „wypracować” alternatywne i skuteczne sposoby ochrony upraw przed agrofagami (także w oparciu o środki chemiczne należące do grupy niskiego ryzyka). Z kolei musi nastąpić znaczący rozwój i szersze stosowanie alternatywnych technik zwalczania agrofagów zgodnych ze Integrowaną Ochroną Roślin, w tym w szczególności środków biologicznych (szczególnie opartych na mikroorganizmach, ale tam gdzie jest to możliwe i na makroorganizmach).

Ważne zadanie w wdrażaniu nowych alternatywnych metod i sposobów ochrony upraw przed agrofagami będzie miało fachowe doradztwo jak i wdrożone odpowiednie zachęty dla rolnika (np. poprzez dedykowane płatności obszarowe, ekoschematy). Spodziewać się należy także zwiększonego areału przeznaczanego pod produkcje ekologiczną. W Polsce takim bezpiecznym i realnym poziomem areału upraw prowadzonego w systemie ekologicznym jest 7-8 % ogólnej powierzchni upraw (wzrost o około 100% w stosunku do sytuacji obecnej w perspektywie do 2030 roku). Do osiągniecia celów redukcyjnych z pewnością przyczynić się mogą działania wspierające rozwój rolnictwa precyzyjnego i wykorzystanie nowych technologii w rolnictwie. Na pewno będzie się to wiązało z dużymi nakładami finansowymi. Nowe rozwiązania powinny trafić do gospodarstw specjalistycznych (gdzie redukcja zużycia chemicznych ś.o.r. jest szczególnie ważna – np. uprawa roślin ogrodniczych, warzywniczych i sadowniczych), a takie gospodarstw specjalizujących się w produkcji rolniczej, prowadzonej na większych areałach (np. powyżej 50 ha). W tych przypadkach uzyskanie celów redukcyjnych rzędu 15-25% jest bardzo realnym wyzwaniem do spełnienia.

prof. Marek Mrówczyński, dyrektor IOR-PIB w latach 2018 - 2021 oraz 2007 – 2012, przewodniczący Komisji ds. Środków Ochrony Roślin przy MRiRW w latach 2017 - 2018

W Strategii KE "Od pola do stołu" podano, że redukcja stosowania środków ochrony roślin ma osiągnąć do 2030 r. poziom niższy o 50 %. W komunikacie z dnia 22 czerwca 2022 r. UE podtrzymała ten próg, ale podała dodatkowo minimalną wartość, która została określona na 35 %. Zamiast Dyrektywy UE nr 128 z 2009 r. zostanie opublikowane Rozporządzenie UE, które wchodzi we wszystkich krajach członkowskich z dniem podanym w tym akcie prawnym i będzie miało moc wiążącą.

Założenia nowego rozporządzenia UE są korzystne dla tych państw, które stosują bardzo dużo środków ochrony roślin, np. Holandia stosuje aktualnie 8,8 kg/ha substancji czynnych (s.cz.), natomiast Polska tylko 2,1, a jeszcze kilka lat temu stosowaliśmy 2,5. Wprowadzenie zapisów rozporządzenia UE spowoduje, że w Polsce powinno stosować się około 1,5 kg/ha s.cz. Aktualnie średnia dla całej UE wynosi 3, a kilka lat temu wynosiła 3,5, ale prawie połowa krajów członkowskich stosuje poniżej średniej. Holandia po obniżeniu o połowę będzie używała 4,4 kg/ha s.cz., czyli 3-krotnie więcej niż Polska po redukcji 35 %.

MRiRW podało w Planie Strategicznym, że Polska obniży stosowanie środków ochrony roślin od 3,11 do 7,48%. Wielkości te są zgodne z ekspertyzami IOR-PIB oraz Instytutu Ogrodnictwa - PIB, które wskazały na małe możliwości redukcji stosowania ś.o.r. w warunkach agroklimatycznych Polski. Po wejściu w życie nowego rozporządzenia UE Polska będzie musiała podnieść poziom redukcji do minimum 35 %.

Tak duże obniżenie stosowania ś.o.r. spowoduje problemy dla producentów rolnych i ogrodniczych, co wpłynie na zwiększenie strat powodowanych przez agrofagi, które obniżają plonowanie roślin.

Większą redukcja stosowania ś.o.r. powinna być rekompensowana dodatkowymi środkami finansowymi, które pozwolą na dopłaty do stosowania metod biologicznych, które są droższe od chemicznych nawet 5- krotnie. W Planie Strategicznym podano, że dopłata do metod biologicznych będzie wynosiła w Polsce tylko 400 zł/ha, a powierzchnia może wynosić 5 tys. ha. Aktualnie w 10 państwach UE stosuje się dopłaty z finansów krajowych, które wynoszą 50 % kosztów zakupu preparatów biologicznych, co już wpłynęło na duże zwiększenie wykorzystania nowoczesnych metod ochrony roślin. UE słusznie zaleca zwiększenie wykorzystania metod biologicznych, co będzie wymagało wyższego dofinansowania z budżetu unijnego. Chemizację można również ograniczyć poprzez promocję i wykorzystanie w praktyce odmian odpornych i tolerancyjnych na agrofagi. Przykładem mogą być odmiany rzepaku ozimego odporne na kiłę kapusty, które niestety są droższe nawet do 3 razy, co powinno być rekomendowane z funduszy UE.

Również UE zaleca rozszerzenie Integrowanej Produkcji Roślin, co jest kierunkiem bardzo dobrym, ale to działanie wymaga wsparcia finansowego z budżetu unijnego. Polska w Planie Strategicznym podała, że dopłaty do Integrowanej Produkcji Roślin będą wynosiły 1300 zł/ha, a powierzchnia ma wynosić tylko 28 tys. ha. W warunkach Polski ta powierzchnia powinna wynosić nawet kilka mln ha, co będzie wymagało wielkiego wsparcia z UE.

Wprowadzenie wymagań dotyczących ograniczenia stosowania środków ochrony roślin będzie wymagało od UE zmian we WPR 2023 - 2027, a szczególnie zwiększenia finansowania. Bez tych zmian nie będzie można zrealizować założeń projektu rozporządzenia UE i wszystko stanie się kolejną utopią.

Marcin Mucha, dyrektor Polskiego Stowarzyszenia Ochrony Roślin

Od czasu ogłoszenia EZŁ kilka renomowanych instytucji naukowo-badawczych, także polskich, opublikowało analizy prognozujące skutki realizacji celów w nim zawartych na rolnictwo. Wnioski zawarte w tych dokumentach są zbliżone i wskazują, że realizacja założeń EZŁ spowoduje między innymi spadek produkcji rolnej, wzrost cen żywności i zagrożenie dla bezpieczeństwa żywnościowego Unii Europejskiej. W świetle tych opracowań, zmniejszenie stosowania ś.o.r. o 50% w całej UE do 2030 roku wydaje się być celem nierealnym do osiągnięcia bez szkody dla europejskiego rolnictwa, a przewidywane negatywne skutki mogą być spotęgowane wojną w Ukrainie. Dodatkowo wprowadzenie arbitralnych celów redukcyjnych ignoruje specyfikę państw członkowskich. Na przykład w Polsce zużycie środków ochrony roślin jest o 1/3 niższe niż wynosi średnia dla całej Unii Europejskiej.

Zdajemy sobie sprawę z oczekiwań społeczeństwa i decydentów politycznych w zakresie produkcji żywności. Jednak zmniejszanie wpływu rolnictwa na środowisko nie musi oznaczać pozbawiania rolników możliwości ochrony upraw. Przeprowadzone analizy wskazują na kluczową rolę rolnictwa zrównoważonego, rozumianego jako rolnictwo precyzyjne i nowoczesne technologie cyfrowe. Przekształcenie rolnictwa w tym kierunku będzie wymagało inwestycji w innowacje, pytanie tylko czy każde polskie gospodarstwo będzie mogło sobie na to pozwolić.