Zasady Europejskiego Zielonego Ładu zbliżają się już do nas nieubłaganie. Jednym z jego celów, jest redukcja syntetycznych środków ochrony roślin, co rodzi problemy ochrony upraw przy jednoczesnym zwiększaniu się presji agrofagów. Alternatywą dla rolników mają być biologiczne środki ochrony, ale też i hodowla roślin. Aby tak się stało muszą one być odpowiednio wspierane finansowo. Czy tak jest w kontekście, za chwile obowiązującego Krajowego Planu Strategicznego dla Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023-2027, zapytaliśmy prezesa Syngenta?

Jak wspierany jest rozwój rynku biopreparatów?

- My jako firma wspieramy koncepcję Zielonego Ładu i Wspólnej Polityki Rolnej, aczkolwiek są obszary, które budzą niepokój. Zakładając iż eliminujemy środki konwencjonalne, czy jesteśmy je w stanie w 100 proc. zastąpić produktami biologicznymi. Jest to troszeczkę złudne patrząc na realia, nawet uwzględniając rozwiązania hybrydowe, czyli łączące chemiczne pestycydy z tymi biologicznymi – odpowiedział nam Dariusz Sip.

Podkreślił, że obecnie na polskim rynku zarejestrowanych jest ok. 45 biocydów, więc w porównaniu z pulą syntetycznych produktów, mamy ogromną przepaść. Wsparcie w KPS dla tych produktów, które ma wynosić 90 euro do ha na powierzchni jedynie ok. 5 tys. ha, jest wręcz marginalne.

- Przyroda pustki nie lubi. Jest potencjał, żeby te nowe innowacyjne rozwiązania wprowadzać, ale musi być odpowiednie wsparcie chociażby z poziomu legislacyjnego, aby takie rejestracje przyspieszyć, ułatwić, czy też spowodować, że one bardziej będą dostępne dla rolnika – uzupełnił. I dodał, że to właśnie farmer może być pozostawiony w tej sytuacji ograniczeń i problemów z ochroną, sam sobie. Musi się zmienić legislacja, ale też i klasyfikacja tych produktów.

Zapowiadane nowe zasady rejestracji biocydów

We wrześniu tego roku Komisja Europejska przyjęła cztery akty prawne, które mają uprościć proces zatwierdzania biologicznych środków ochrony roślin zawierających mikroorganizmy. Nowe rozporządzenia mają ułatwić wydawanie zezwoleń na stosowanie mikroorganizmów jako substancji czynnych w środkach ochrony roślin i zaoferują rolnikom z UE dodatkowe możliwości zastąpienia chemicznych środków ochrony roślin bardziej zrównoważonymi alternatywami. Bo na chwilę obecną przechodzą one tą samą drogę, co chemiczne pestycydy, czyli wymagającą czasu, biurokracji i pieniędzy. Zapowiedziano, że te przepisy mogą zacząć obowiązywać jeszcze w tym roku. Dariusz Sip uważa, że jest to dobry krok, który pozwoliłby ustandaryzować i zweryfikować dane, które są składane w celu rejestracji preparatu sprawiając, że ta droga będzie transparentna. Ale czy spowoduje, że rejestracja tych preparatów będzie szybsza, prostsza i tańsza. W jego opinii nie.

- Żeby przyspieszyć ten proces można pójść o krok dalej i stworzyć niezależną legislację, która regulowałaby rejestrację środków biologicznych. Klasyfikowała je w odpowiedni sposób, bo tutaj mamy dwie główne grupy. Mamy biocydy, których rejestracja przebiega zgodnie z dyrektywą 1107, ale mamy też biostymulatory, które są rejestrowane w całkowicie inny sposób. Można powiedzieć, że poza systemem. Dobrze byłoby, aby to też zostało uregulowane, bo dawałoby to duże poczucie bezpieczeństwa, chociażby z punktu widzenia konsumenta – powiedział podczas dyskusji Dariusz Sip.

Co na rynku środków biologicznych?

Zapytaliśmy zatem wprost, jak firma Syngenta widzi swoją przyszłość na tym rynku. Ponieważ już zrobiła pierwszy krok wprowadzając w Polsce pierwszy produkt biologiczny. Czy będą kolejne?

- Syngenta dwa lata temu przejęła firmą Valagro, która ma znaczący brand na polskim rynku jeżeli chodzi o działanie w obszarze produktów biologicznych. Do tego rozwijamy w bardzo mocny sposób całą linię produktową. Jakiś czas temu powstały duże zmiany na poziomie R&D (badania i rozwój), żeby się też przygotować w kierunku nowych wyzwań. Wprowadziliśmy też pierwszy biostymulator Quantis zarejestrowany w sześciu uprawach: zboża, rzepak, kukurydza, ziemniak, słonecznik i truskawka. To jest produkt, który odpowiada na wyzwania związane ze stresem abiotycznym, czyli podnosi tolerancję rośliny uprawnej na stres temperaturowy, a tym samym zabezpiecza pewien potencjał plonowania, kiedy takie warunki nastąpią. Na przyszły sezon planujemy wprowadzić dwa dodatkowe produkty, głównie w obszarze polepszenia wykorzystania składników pokarmowych. Będą to donasienne inokulanty w uprawach roślin bobowatych – wyjawił podczas spotkania prezes firmy.

Co ze wspieraniem hodowli roślin?

Tutaj też powoli, ale jednak zmienia się chyba podejście. Komisja Europejska przeprowadziła bowiem niedawno konsultacje społeczne w ramach Europejskiego Zielonego Ładu i strategii „Od pola do stołu” dotyczące nowych technik genomowych (NGT). Przypominamy, że terminem tym określa się metody naukowe stosowane do modyfikacji genomów w celu ulepszania cech roślin, takich jak tolerancja na suszę czy odporność na organizmy szkodliwe. Różnią się one od tradycyjnych metod genetycznej modyfikacji – tzw. GMO. Ale pod tym względem zostały one prawnie wprost „wrzucone” do jednego worka. Przez ten fakt są postrzegane w sposób często ideologiczny, tak jak GMO. Czy to podejście się jednak zmienia i UE otworzy się na te nowe rozwiązania?

- Jeżeli chcemy wykorzystać postęp biologiczny, to te nowe techniki hodowli muszą być wyjęte spod prawodawstwa GMO, bo w takim układzie nie mają one większej przyszłości. W sytuacji, kiedy pewne rozwiązania znikają z rynku NGT pozwalają przyspieszyć proces hodowli i wykorzystać to co dzieje się w naturze, ale też zaaplikować do rośliny w dużo szybszym układzie czasowym, co bezpośrednio przełoży się na gotowe produkty, które rolnik będzie mógł wykorzystać – wyjaśnia Dariusz Sip.

Podkreśla, że temat ten przez pewien czas był na bocznym torze, teraz rzeczywiście wraca.

W którym kierunku Syngenta ma zamiar rozwijać swoje kreacje odmianowe w Europie?

– Stawiamy na takie uprawy jak zboża, kukurydza i słonecznik. W wypadku zbóż kierunek docelowy to wprowadzenia pszenicy hybrydowej. Od kilku lat mamy na rynku jęczmień hybrydowy. Hybrydyzacja potencjalnie może poprawić wprowadzenie do nowych odmian tolerancji na poszczególne patogeny, co z perspektywy praktyki rolniczej będzie dużym benefitem dla rolnika – wyjaśnia Sip.

W kontekście słonecznika firma planuje wdrożyć technologię łączącą w sobie Express Sun (uprawa odmian tolerancyjnych na tribenuron metylu i stosowanie w niej herbicydów z tą substancją czynną), a także Clearfield (możliwość stosowania selektywnych preparatów chwastobójczych przeznaczonych do zwalczania jednorocznych chwastów dwuliściennych i jednoliściennych w słoneczniku tolerancyjnym na substancję czynną Imazamoks zwalczającą chwasty dwuliścienne).

Retransmisja konferencji Narodowe Wyzwania w Rolnictwie 2022 z sesji Agrotechnika i rozmowy o biologicznych środkach ochrony roślin i hodowli roślin znajduje się TUTAJ.