Szarańcza wędrowna Locusta migratoria charakteryzujące się występowaniem formy samotnej (stacjonarnej, osiadłej) i formy gromadnej (migracyjnej, wędrownej), które różnią się ubarwieniem i behawiorem. Forma wędrowna tworzy duże roje w różnych miejscach swojego typowego występowania (np. Afryka Wschodnia, Azja). W przypadku braku pokarmu przelatują z trzcinowisk na pola uprawne. Przejście z fazy stacjonarnej do migracyjnej następuje, gdy zagęszczenie młodych osobników w populacji przekroczy wartość progową pojemności ekosystemu. Kierunek lotu czy wędrówki jest raczej przypadkowy, zależy od pogody czy też kierunku wiatru- czytamy w Przeglądzie Przyrodniczym w artykule: Występowanie szarańczy wędrownej w Polsce w latach 2001-2017. 

Jak czytamy dalej spektakularne naloty tego gatunku w dawnej literaturze podawano z wielu krajów europejskich. Na terenie Węgier forma stadna występowała jeszcze do początku wieku XX w podmokłej dolinie rzeki Cisy, lecz po jej osuszeniu gatunek prawie wyginął. Na terenie Europy Środkowej ostatni raz roje szarańczy wędrownej pojawiły się w roku 1859. Na obszarze Niemiec gatunek po raz ostatni na naturalnym stanowisku został odnotowany w roku 1949. W literaturze znaleźć można informacje o długodystansowych migracjach dotyczących również fazy samotnej na teren Wielkiej Brytanii. Pojedyncze przypadki odnotowane były także na terenie Polski, o czym można przeczytać w artykule. Jak z niego wynika najwięcej jej wykryć było w południowo-wschodniej Polsce.

Rozmieszczenie stwierdzeń szarańczy wędrownej Locusta migratora w Polsce w latach 2001-2017 (kropki), na tle regionów gdzie gatunek ten był wcześniej odnotowany do roku 1967 (na zielono). Kropka czarna - stanowisko wcześniej publikowane. Źródło: Przegląd Przyrodniczy XXX, 1 (2019): 66-76
Rozmieszczenie stwierdzeń szarańczy wędrownej Locusta migratora w Polsce w latach 2001-2017 (kropki), na tle regionów gdzie gatunek ten był wcześniej odnotowany do roku 1967 (na zielono). Kropka czarna - stanowisko wcześniej publikowane. Źródło: Przegląd Przyrodniczy XXX, 1 (2019): 66-76

Szarańcza wędrowna w Polsce już występuje, acz nie tworzy na ten moment jeszcze typowych rojów. Ostatnie udokumentowane przypadki pojawienia się Locusta migratoria na obszarze Polski miały miejsce w okolicy Kozienic w 1967 roku. Warto także podać tu przykład nietypowego pomnika, który mieści się w Zwierzyńcu. Ustawiono go na pamiątkę wytępienia szarańczy wędrownej, która zaatakowała te okolice w 1711 roku. – przypominał prof. Marek Mrówczyński, dyrektor IOR PIB w Poznaniu, podczas internetowego szkolenia o Integrowanej Ochronie Roślin, które miało miejsce w zeszłym tygodniu. Zainteresowanych aktualnymi cenami i dostępnością środków ochrony roślin zapraszamy na Giełdę Rolną.

Czy szarańcza zatem zagraża naszym uprawom?

- Przychylam się jednak do poglądu, że jeżeli zmiany klimatyczne będą się pogłębiały to za pewien czas możemy się spodziewać pojawu szarańczy na większą skalę w Polsce - albo będzie owad miał możliwość rozwoju w naszym kraju, albo może pochodzić z nalotów, tym bardziej, że na południu kontynentu Europejskiego już się pojawia. W obecnych czasach nie można już niczego wykluczać, dlatego tak mocno należy promować badania monitoringowe nad pojawem nowych gatunków w Polsce i analizą stanu już obecnych, ale także należy rozwijać jednostki zajmujące się ochroną roślin, bo to one staną na pierwszej linii frontu z chwilą pojawu nowych gatunków, zwłaszcza tych niebezpiecznych – mówi portalowi farmer.pl prof. Paweł Bereś z IOR PIB w Poznaniu, oddział TSD Rzeszów.

Jak dodaje naukowiec szczególnie taki monitoring trzeba rozwijać na południu Polski, gdyż wiele gatunków ciepłolubnych z tej strony przenika do Polski, a następnie się rozprzestrzenia dalej - tak było choćby ze stonką kukurydzianą, ćmą bukszpanową, słonecznicą orężówką. Osobną kwestią są zawleczenia, które powodują, że w dowolnym miejscu może dojść do pojawu nowego gatunku.

Zdaniem naukowca obecnie ryzyko pojawu szarańczy wędrownej w postaci rojów jest jeszcze mało prawdopodobne, ale w dobie zmian klimatu trzeba trzymać rękę na pulsie. U wrót Europy stoi wiele groźnych gatunków, które tylko czekają, żeby warunki termiczne się poprawiły i mogły wkroczyć - czyha tam wiele gatunków inwazyjnych, w tym kwarantannowych. Zresztą niektóre groźne szkodniki roślin znane z południowej i zachodniej części Europy czy też pochodzące ze Wschodu mają większe szanse szybkiego pojawu w Polsce niż gatunki z poza kontynentu.
Podczas szkolenia z Integrowanej Ochrony Roślin przytoczył zwrócił uwagę także na pewien fakt.

- Ważne obok monitoringu pojawu nowych organizmów w Polsce jest także uświadamianie całego społeczeństwa co nam grozi, co jak wygląda i czy należy się obawiać. Brak podstawowej rzetelnej informacji choćby w odniesieniu do szarańczy wędrownej sprawia, że niektórzy ją mylą z rodzimym pasikonikiem zielonym (Tettigonia viridissima), który choć jest głównie drapieżnikiem i sporadycznie tylko uszkadza rośliny, to jest przez niektórych zabijany, bo mylony z szarańczą – mówił podczas szkolenia prof. Bereś.