Trudne warunki pogodowe z poprzedniego roku mogą, niestety, wpłynąć na wyższą przeżywalność omacnicy prosowianki w obecnym sezonie. Bardzo duża liczba pól kukurydzianych nadal pozostała w postaci nierozdrobnionego i niezaoranego ścierniska, gdyż nie dało się wjechać sprzętem w nasiąkniętą wodą glebę.

To powoduje, że omacnica pozostaje nietknięta przez ostrza/bijaki mulczerów i spokojnie oczekuje na wyższe temperatury w swoich kolebkach. Gdyby takie pola pozostawiono, to można oczekiwać zwiększonej liczebności motyli szkodnika, a w efekcie końcowym – większej ilości żarłocznych gąsienic.

Z tego także powodu nawet na krótko przed siewem kolejnej roślin istnieje konieczność jak najszybszego rozdrobnienia pozostawionych na polach fragmentów łodyg. Część gąsienic (niekiedy nawet 70 proc.) na danym polu uda się mechanicznie zniszczyć, część wyrwana z zimowego spoczynku przejdzie przez fazę silnego stresu, który może zakończyć się dla nich zaburzeniem w metabolizmie i w konsekwencji śmiercią, a te, które przeżyją, będą już mocno ograniczone liczebnie.

Po rozdrobnieniu słomy na wielu stanowiskach po kukurydzy konieczne będzie wykonanie wiosennej orki, która z reguły nie jest zalecana w przypadku suchych wiosen, niemniej nieprzewidywalne sytuacje pogodowe zmuszają do jej przeprowadzania.

Samo wydobycie podziemnych części kukurydzy na wierzch, w tym ich przecięcie lemieszem, powinno zwiększyć śmiertelność tych gąsienic, które zimowały w pobliżu nasady szyjki korzeniowej. Wydobyte na wierzch szkodniki z kolei stanąć się mogą łupem dla ptaków.

Fragment artykułu „Utrzymać omacnicę pod kontrolą”, autorstwa prof. Pawła Beresia z IOR-PIB, TSD W RZESZOWIE, który ukazał się w najnowszym, kwietniowym wydaniu Farmera.