Wilgotna, ale i ciepła pogoda przełomu lata i jesieni sprzyja namnażaniu się ślimaków. W tym właśnie czasie przypada szczyt liczebności w populacji wielu gatunków, które stanowią poważne zagrożenie dla młodych upraw rzepaku i świeżo wysianych zbóż.

- Oprócz wapnowania, do walki ze ślimakami są dostępne moluskocydy. Na razie Unia Europejska nie wycofała tych substancji, w najbliższych latach nie są też przewidywane do wycofania, ale wchodzą już nowe preparaty, oparte na związkach żelaza. Bardzo bezpieczne dla środowiska, jednak z niższą skutecznością. Cała Unia Europejska jest za tym, by preparaty długodziałające wycofywać, a wprowadzać krótkodziałające. Na razie te preparaty oparte na metaldehydach są stosowane i będą stosowane, to jest przyszłość ochrony roślin. Natomiast ślimaków jest coraz więcej, dlatego, że mamy uproszczenia, nie mamy orek, podorywek, a to sprzyja rozwojowi ślimaków. Także zalecamy powrót do agrotechniki, ale ważne jest też, by było wapnowanie - podkreślił prof. Marek Mrówczyński.