Zima, jak do tej pory, niezbyt groźna. Jeśli chodzi o zachwaszczenie, rokuje to źle, ponieważ nawet na zadbanych plantacjach może pojawić się dużo chwastów. Dla gatunków zimujących wymarzone warunki. Niezwalczone hartują się cały czas i mogą sprawić wiele kłopotu podczas wiosny. W niektórych bezśnieżnych rejonach już można wykonać wstępną lustrację. Niezbędna powszechnie będzie na początku marca. Musi być wykonana skrupulatnie pod kątem liczebności oraz oznaczenia gatunków chwastów.

Należy sądzić, że większość plantacji będzie wymagała szybkiej interwencji. Wszystkie, nawet krótkie, okresy sprzyjające wykonaniu zabiegów należy wykorzystać, zwłaszcza na plantacjach dużych, które być może będą wymagały ochrony "na raty". Niewyeliminowanie konkurencji w porę, zwłaszcza w tym sezonie, może doprowadzić do silnego zachwaszczenia plantacji, co z kolei może spowodować znaczną obniżkę plonu lub wygenerować niepotrzebnie wyższe koszty ochrony. Na szczęście istnieje program późnego odchwaszczania zbóż ozimych, ale jeżeli to niekonieczne, to lepiej na ostatnią minutę z niego nie korzystać.

Wczesne zabiegi wiosenne są bezpośrednio związane z fazą rozwojową poszczególnych gatunków zbóż. Termin siewu oraz późniejszy przebieg warunków klimatycznych mają wpływ na termin zabiegów wykonywanych na ogół pod koniec marca i w kwietniu. Drugim istotnym wyznacznikiem okresu wykonania zabiegu jest ochrona przeprowadzona podczas jesieni lub jej brak. Plantacje odchwaszczane bezpośrednio po siewie lub w początkowych fazach wzrostu zbóż, dobrze dobranym herbicydem, praktycznie eliminują zachwaszczenie na początku wiosny. Do walki z chwastami na takich plantacjach przeważnie przystępuje się później, po pierwszej fali wschodów nowych chwastów.

Szybkich zabiegów wymagają pola nieodchwaszczane jesienią bądź chronione, ale nie uniwersalnie dobranymi herbicydami. Największą groźbę w takiej sytuacji stanowią chwasty zimujące (np.: chaber bławatek, mak polny, maruna nadmorska, miotła zbożowa, przytulia czepna, tasznik pospolity, tobołki polne). Dobrze rozwinięte i zahartowane podczas jesieni z momentem ruszenia wegetacji wiosennej często szybciej i intensywniej się rozwijają niż zboża. Jest to jeden z najbardziej niebezpiecznych okresów konkurencji dla roślin uprawnych. Jedynym ratunkiem jest szybka interwencja. Jest ona konieczna także ze względu na nabywanie przez chwasty, wraz z upływem czasu, coraz większej odporności. Ich zwalczenie wymaga wyższych - nieuzasadnionych, biorąc pod uwagę założenia metod integrowanych, dawek. Ponadto należy wziąć pod uwagę, że wraz z rozwojem chwastów następuje wzrost zbóż. Te z kolei uzyskując starsze fazy, co najmniej w stosunku do niektórych herbicydów, tracą odporność, co jest powodem wyeliminowania z ochrony części środków.

Określenie "zabiegi wczesnowiosenne" jest dość umowne. Można przyjąć, że obejmują one zabiegi od początku ruszenia wegetacji wiosennej do początku krzewienia (jednak nie później). Można przyjąć, że jest to faza ok. trzech rozkrzewień - BBCH 23. Na ogół wcześniej ją osiągają żyta, a zwłaszcza jęczmień.

W okresie wiosennym wszystkie zabiegi wykonuje się nalistnie. Jednak należy wziąć pod uwagę, że pewna niewielka liczba substancji czynnych przeznaczona w tym okresie do zabiegów charakteryzuje się głównie działaniem doglebowym. Są to przede wszystkim chlorotoluron (CTU), diflufenikan (DFF) i izoproturon (IPU). Aby w pełni wykorzystać ich po tencjał, należy je stosować na wilgotną glebę. Chwasty podczas zabiegu powinny być młode (siewki) o jeszcze słabo wykształconym systemie korzeniowym. Tego typu środki zawierające tylko substancje o działaniu doglebowym nadają się przede wszystkim na plantacje odchwaszczane jesienią, na których występuje tylko fala zachwaszczenia wiosennego. Zabiegi mogą być wykonane na rośliny mokre, a niespodziewany opad krótko po zabiegu nie obniża ich skuteczności.

Pozostałe substancje czynne głównie wnikają przez zielone części chwastów. Oczywiście należy je aplikować na suche chwasty. Dotyczy to także mieszanin fabrycznych i zbiornikowych, w których jeden z komponentów działa nalistnie. W celu pełnego wykorzystania wszystkich substancji pewniej jest wykonać zabieg w warunkach zalecanych do stosowania herbicydów powschodowych.

Wiele z przedstawionych kombinacji (co zaznaczono w tabeli) posiada o wiele szerszy termin wykonania zabiegu, można to wykorzystać, ale jeżeli nie zachodzi potrzeba, lepiej zabieg wykonać wcześniej. Uzasadnione jest to faktem, że część zaleceń obejmuje dawki w pewnych przedziałach (od do…). Związane jest to ze skutecznością herbicydów w stosunku do fazy rozwojowej chwastów. Dawki niższe są przeznaczone na chwasty młodsze (wcześniejszy zabieg), a wyższe na osobniki starsze (późniejszy zabieg). Z wiadomych powodów zabieg korzystniej jest wykonać wcześniej. Możliwość "ruchomego" terminu jest równocześnie zaletą. Nie zawsze ze względów klimatycznych (głównie opady) można wykonać zabieg w optymalnym terminie, wtedy należy się ratować opryskiem wykonanym później.

Wielu plantatorów programy odchwaszczania zna nieomalże na pamięć. Jednak zawsze z zainteresowaniem w kolejnych doszukują się nowości. Niestety, te reprezentowane są skromnie.

Największa z nich to jedna nowa substancja czynna. Jest nią flupyrsulfuron metylowy, składnik niedawno zarejestrowanego herbicydu Lexus 50 WG. To kolejny herbicyd z grupy sulfonylomoczników. Zwalcza wrażliwe biotypy miotły zbożowej i wyczyńca polnego oraz pewną grupę chwastów dwuliściennych. Należą do nich: chaber bławatek, gwiazdnica pospolita, jasnota purpurowa, mak polny, maruna nadmorska (dawniej maruna bezwonna), niezapominajka polna, rumianek polny, rumian polny, skrytek polny, tasznik pospolity, tobołki polne oraz samosiewy rzepaku.

Do "częściowych" nowości można zaliczyć Chisel Nowy 51,6 WG, który od dawnej formulacji Chisel 75 WG różni się proporcją tych samych substancji czynnych (i tym samym dawką) oraz terminem stosowania. Pod względem zróżnicowanego terminu nie jest wyjątkiem. Analizując tabelę, można zauważyć, że wiele "takich samych" herbicydów różni się terminami, dawkami, zakresem stosowania itp. Świadczy to niejednokrotnie o uniwersalności danej substancji czynnej, której wszystkich walorów nie zamieszczono w jednej etykiecie.

Na rynku pojawiła się nowa forma użytkowa preparatu Axial 100 EC. Nowsza - Axial 50 EC w praktyce różni się od poprzedniej tym, że nie jest obowiązkowo zalecana z adiuwantem - posiada go w składzie. Ponadto, jak w każdym programie, co jakiś czas pojawiają się nowe nazwy handlowe, ale są to preparaty z importu równoległego, posiadające identyczny skład jak ich wcześniejsze wzorce. Można się nimi zainteresować ze względu (być może) na korzystniejszą cenę jednostkową.