Pomysłodawcą nowego prawa jest Frans Timmermans, który podzielił nim komisarzy i chce jego przyjęcia mimo tego, że nie zgadza się na nie Janusz Wojciechowski, komisarz ds. rolnictwa. Wojciechowski nie mówi „nie” nowemu paradygmatowi rolnictwa, jednakże uważa, że propozycja nowego prawa jest mocno niesprawiedliwa. Według niego proponowane prawo dotyczące redukcji zużycia środków ma dzielić rolników we Wspólnocie na tych, którym wolno, i tych, którym nie wolno.

22 czerwca br. Timmermans w asyście dwóch komisarzy, jednego ds. środowiska oraz drugiego ds. zdrowia i bezpieczeństwa żywnościowego, ogłosił, że producenci rolni będą produkowali żywność bez pestycydów. W tym wydarzeniu nie wziął udziału unijny komisarz ds. rolnictwa. Dlaczego Januszowi Wojciechowskiemu, który odpowiada za rolnictwo w UE, nie dano możliwości zabrania głosu w tak ważnej dla rolników kwestii? O tym za chwilę.

Oni lobbują za prawem ograniczającym zużycie środków ochrony roślin w rolnictwie: Frans Timmermans, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej, unijny komisarz ds. środowiska Virginijus Sinkevičius oraz Stella Kyriakides, unijna komisarz ds. zdrowia i bezpieczeństwa żywności, fot. KE
Oni lobbują za prawem ograniczającym zużycie środków ochrony roślin w rolnictwie: Frans Timmermans, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej, unijny komisarz ds. środowiska Virginijus Sinkevičius oraz Stella Kyriakides, unijna komisarz ds. zdrowia i bezpieczeństwa żywności, fot. KE

Propozycja Timmermansa

Komisja proponuje ograniczenie stosowania pestycydów i ryzyka związanego z ich stosowaniem o 50 proc. do 2030 r. Według niej są to sztandarowe wnioski ustawodawcze zgodne ze strategią „Bioróżnorodności” i strategią „Od pola do stołu”. Brak obecności Janusza Wojciechowskiego podczas ogłaszania przez Timmermansa powyższej „pionierskiej propozycji”, która de facto dotyczy rolników, przeszedł bez echa i nie wywołał większej refleksji wśród grupy komisarzy, na czele ze wspomnianym Timmermansem. Unijny komisarz ds. rolnictwa, odkąd nastał na urzędzie w Brukseli, blokował ją, przekonując innych komisarzy do swoich racji. Dlatego też wiceprzewodniczący komisji, kaptując komisarzy od środowiska i bezpieczeństwa żywności, zamierza forsować tę propozycję przed posłami Parlamentu Europejskiego.

Propozycja ustawy o odtwarzaniu przyrody – tak zostało nazwane prawo o redukcji stosowania środków ochrony roślin – ma być kluczowym krokiem w zapobieganiu załamaniu się ekosystemu i najgorszym skutkom zmiany klimatu i utraty różnorodności biologicznej. Tak uważa Timmermans, nadając jej wielowymiarowy charakter i wrzucając w nią obszary podmokłe, rzeki, lasy, łąki, ekosystemy morskie, a nawet środowiska miejskie. Jego zabieg wydaje się celowy, bo w ten sposób chce pozyskać dla swojego rozwiązania jak najwięcej środowisk proekologicznych. Poza tym nowe przepisy dotyczące pestycydów mają zmniejszyć ślad środowiskowy systemu żywnościowego UE, ochronić zdrowie i dobrostan obywateli i pracowników rolnych oraz pomóc złagodzić straty gospodarcze, które już ponosimy z powodu degradacji gleby, zdrowia i utraty zapylaczy w związku z używaniem pestycydów. Ograniczenie zużycia pestycydów w rolnictwie jest pierwszym krokiem, a walka rozgrywa się o to, czy będzie można je stosować w ogóle po 2050 r.?

 Chcemy do 2030 r. wycofać połowę pestycydów i zastąpić je zdrowszymi technologiami. Działania długofalowe mają być zaplanowane do 2050 r. – mówił Frans Timmermans, podczas prezentacji nowego prawodawstwa, co miało miejsce 22 czerwca br.

Z kolei unijny komisarz ds. środowiska Virginijus Sinkevičius podkreśla, że 20 proc. ekosystemów w Europie będzie objętych działaniami odbudowującymi w 2030 r., a do 2050 r. takie działania obejmą wszystkie ekosystemy, które tego potrzebują, czyli na redukcji zużycia środków ochrony roślin się nie skończy. Wtórowała im Stella Kyriakides, komisarz ds. zdrowia i bezpieczeństwa żywności.

Ile zużywają pestycydów poszczególne kraje UE?

Jak wiadomo, zużycie pestycydów w różnych krajach członkowskich UE jest na różnym poziomie (te wielkości prezentuje tabela) – jedni zużywają ich dużo więcej niż inni. W Polsce ich roczne stosowanie jest wyliczane na nieznacznie ponad 2 kg w przeliczeniu na ich substancję czynną. Bardziej od nas rozwinięte gospodarki mają zużycie na o wiele wyższym poziomie: 6 czy nawet 8 kg. Są kraje, które wykazują w statystykach niższe zużycie od naszego. O zgrozo, wszyscy jak jeden mąż będą zmuszeni ograniczyć stosowanie pestycydów o połowę, co oznacza, że ich stosowanie w poszczególnych krajach pozostanie bardzo zróżnicowane. Gdy rolnicy w Polsce zredukują je o połowę i ich zużycie spadnie, załóżmy do 1 kg substancji aktywnej na hektar rocznie, to w wielu innych państwach pozostanie, mimo redukcji, na o wiele wyższym poziomie.

Stella Kyriakides, powiedziała podczas wspomnianej konferencji w dniu 22 czerwca br., że dla pestycydów są alternatywy. – Nie zakazujemy pestycydów, ale chcemy je zastąpić bezpiecznymi alternatywami – oświadczyła kilka dni temu. Według niej użycie pestycydów ma być rozwiązaniem ostatecznym. Nie powiedziała – podczas wspomnianej prezentacji nowego prawa – w jaki sposób będzie wyliczana redukcja zużycia środków ochrony roślin w krajach UE.  

Będziemy brali pod uwagę postępy historyczne i zużycie pestycydów w poszczególnych krajach, w celu wyznaczenia ich redukcji nie narzucamy jednego rozwiązania. Po raz pierwszy proponujemy jasne cele redukcji – konkludowała.