Podczas sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi na temat realizacji ustawy z dnia 8 marca 2013 r. o środkach ochrony roślin ze szczególnym uwzględnieniem śor w uprawach wysokobiałkowych omówiono sytuację dostępności preparatów do ochrony tych upraw. Jest to ważne w kontekście potrzeby zwiększenia powierzchni uprawy roślin białkowych i soi dla poprawy bilansu paszowego w kraju.

- Dokonujemy sprawy strategicznej jakim jest bilans białkowy polskiego rolnictwa. Jednym z kierunku wzbogacenia tego impasu jest kontekst środków ochrony roślin stosowanych w tym obszarze. Jest to fragmentem bardzo ważnej strategii – mówił Szymon Giżyński, wiceminister rolnictwa.

Warto wiedzieć, że rośliny bobowate są zaliczane do tzw. upraw małoobszarowych, w których rozszerzenie rejestracji środków nie jest obostrzone tak dużymi wymaganiami, jak w wypadku upraw wielkoobszarowych.

Obecnie liczba środków ochrony roślin w uprawach wysokobiałkowych nie jest duża. Największą gamę stanowią te do grochu, bo zarejestrowanych jest 45 herbicydów, 36 fungicydów, 49 insektycydów, 15 rodentycydów i jeden moluskocyd. W soi z kolei zarejestrowanych jest 18 herbicydów, 5 fungicydów i 7 insektycydów. Brakuje rozwiązań na coraz częściej występujące w tych gatunkach zagrożenia. Na te potencjalne kłopoty zwrócił uwagę prof. Marek Mrówczyński, dyrektor Instytutu Ochrony Roślin PIB.

Stanowisko Instytutu Ochrony Roślin PIB mówi jasno, że wzrost powierzchni upraw wysokobiałkowych wymaga stworzenia warunków stabilnego ich plonowania. Jest to możliwe m.in. przez zapewnienie pełnej ochrony przed agrofagami upraw roślin bobowatych o istotnym znaczeniu gospodarczym (łubin, groch, bobik i soja).

- W wyniku odejścia od zaprawiania nasion zwiększyła się chemizacja w rolnictwie – podkreśla prof. Marek Mrówczyński.

Jakie obecnie przykładowe problemy widzi dyrektor IOR PIB w wypadku chorób roślin bobowatych?
- bobik – jedna zaprawa oparta na tiuram (po planowanym wycofaniu brak zapraw – ochrony przed zgorzelą siewek), brak rejestracji na rdze bobiku i na fuzaryjny uwiąd bobiku.
- groch jadalny – po wycofaniu tiuramu zostanie jedna zaprawa składająca się z trzech substancji czynnych, na walkę z ważna grupą grzybów rodzaju Fusarium obecnie zarejestrowana jest jedna substancja czynna (tiofanat metylowy) – ma on być wycofany.
- łubin biały, żółty i wąskolistny – dwie zaprawy z tiuramem (planowane wycofanie), do walki ze sprawcami więdnięcia fuzaryjnego łubinu jest tyko jeden środek, który zawiera tiofanat metylowy (ma być wycofany), do walki z antraknozą zarejestrowanych jest 5 fungicydów, ale tylko dwie substancje czynne.
- soja – jedna zaprawa oparta na tiuram (ma być wycofana), do zwalczania chorób zarejestrowany jest tiofanat metylowy (ma być wycofany), brak fungicydów do walki ze sprawcą rdzy soi.
- seradela – całkowity brak zarejestrowanych fungicydów.
- koniczyna biała, czerwona, lucerna – całkowity brak zapraw i fungicydów.

Jak wygląda problematyka zachwaszczenia?

IOR jako potencjalny problem widzi brak lub bardzo małą liczbę rekomendowanych herbicydów do zwalczania chwastów po wschodach w uprawach wysokobiałkowych, jak również wpływ pogody np. susza glebowa, na efektywność zabiegów wykonywanych bezpośrednio po siewie. Brak preparatów do zwalczania chwastów dwuliściennych po wschodach łubinu.

Jako rozwiązanie IOR uważa wprowadzenie w 2019 r. tymczasowej zgody (derogacja) na stosowanie herbicydu Lentargan 45 WP (pirydat) w łubinie wąskolistnym i żółtym, a w roku 2020 rozszerzenie etykiety tego środka w ramach zastosowań w uprawach małoobszarowych. Jak zaznacza, obecnie w naszej centralnej strefie rejestracyjnej wyżej wspomniany herbicyd posiada rekomendacje do stosowania w łubinie żółtym w takich krajach jak: Austria, Czechy, Holandia i Niemcy.

Co ze szkodnikami? Jak zauważa prof. Marek Mrówczyński zmiany klimatu i przedłużenie wegetacji powoduje, że szkodniki wcześniej pojawiają się na polach i dłużej na nich żerują. Mogą też rozwijać więcej generacji co pokazał ten sezon np. mszyce, rolnice i śmietki. Poza tym wzrost areału upraw bobowatych, a także uproszczenia może spowodować wzrost znaczenia m.in. szkodników glebowych – także w soi.

Instytut podniósł ważny problem braku zapraw nasiennych, które ograniczają pojaw agrofagów w pierwszych fazach wegetacji – oprzędziki w grochu i łubinie – oraz śmietki (zwłaszcza w grochu), a także szkodników glebowych (pędraki i rolnice). Program ochrony oparty jest jednostronnie na pyretroidach (oprzędziki, mszyce i wciornastki w grochu) lub acetamiprydzie (śmietki w grochu, oprzędziki, pachówka strąkóweczka i wciornastki w łubinie, oprzędziki i strąkowiec bobowy w soi), co stwarza ryzyko uodparniania się agrofagów na substancje czynne insektycydów (szczególnie mszyc na pyretroidy).

Co ze środkami w bobowatych?

- Obecnie w ministerstwie rolnictwa prowadzonych jest 14 postępowań administracyjnych dotyczących wniosków, których zakres stosowania obejmuje możliwość aplikacji ich w uprawach roślin bobowatych. Osiem z nich dotyczy środków w ochronie soi (6 herbicydów – decyzje powinny zostać wydane do połowy grudnia, jeden insektycyd, jeden fungicyd). Sześć wniosków obejmuje ochronę grochu (3 insektycydy, 2 fungicydy, 1 moluskocyd) – podał w informacji do przewodniczącego komisji, Szymon Giżyński, wiceminister rolnictwa.