Farmer.pl: Ostatnie dwa lata dość mocno zmieniły sposób funkcjonowania rynku. Najpierw  pandemiaCOVID-19, potem wojna na Ukrainie. Jak ocenia Pan przejście całego rynku agro przez ten trudny czas?

Wojciech Osadkowski: Wydaje mi się, że to, co dość mocno rzuca się w oczy, to fakt, w jak stabilnej branży przyszło nam pracować. W obliczu COVID-19 wielu przedsiębiorców stanęło przed pytaniem, jak dalej prowadzić biznes. W jakiej rzeczywistości będziemy funkcjonować? My też na początku obserwowaliśmy tę sytuację z dużym niepokojem. Bardzo szybko doszliśmy jednak do wniosku, że choćby sytuacja była bardzo zła, to produkcja rolna nie może zatrzymać się ani na chwilę. Z kolei aby zapewnić ciągłość funkcjonowania , to także i nasza firma musi realizować swoją funkcję. Branża rolna musi funkcjonować i dostarczać żywność i t.

W jaki sposób sytuacja związana właśnie z COVID-19 i wojną wpłynęła na firmę Osadkowski SA?

Jeśli chodzi o działania podejmowane w związku z COVID-19, to tak jak zdecydowana większość firm musieliśmy zmienić nasze działania na płaszczyźnie zewnętrznej, czyli choćby formę spotkań z klientami, jak  również wewnętrznej. Natomiast same cele naszej firmy pozostawały cały czas bez zmian. W zasadzie COVID-19, jak i wojna potwierdziły aktualność naszych celów i strategii. Jednocześnie angażujemy się w bieżące problemy będąc firmą odpowiedzialną społecznie. Wspieramy finansowo i organizacyjnie rodziny z Ukrainy, nasi pracownicy są zaangażowani w wiele inicjatyw wspierających uchodźców w tym trudnym momencie.

Jakie są więc cele i jaka jest strategia firmy?

Strategia i cele, o których mówimy, sprowadzają się - krótko mówiąc - do tego, co liczy się dla naszych klientów, a są to pewność w naszej współpracy oraz zaufanie, jakim mogą nas obdarzyć jako swojego partnera biznesowego. Przechodzimy przez różne czasy i okoliczności, jak choćby warunki pogodowe czy klęski. Wychodzimy z założenia, że naszym celem nie jest dostarczenie rolnikowi towaru, który będzie o jakiś procent tańszy, ale przede wszystkim zapobieganie sytuacji, w której popełnimy jakiś duży błąd, np., gdyby któreś z naszych rozwiązań nie zadziałało czy też towar nie dojechałby na czas - konsekwencje takich błędów mogą być bardzo dotkliwe. Całe swoje działania ukierunkowujemy więc na to, by dać naszym klientom pewne, sprawdzone rozwiązania. Chcemy być partnerem, na którym można polegać. To są nasze cele i one pozostają niezmienne.

Jakie szanse, ale też zagrożenia, czekają rynek oraz firmę w nadchodzącym czasie?

Z pewnością trudno przewidzieć dalszy rozwój tej dynamicznej sytuacji. Jednak stabilizatorem dla rynku rolnego mogą być rosnące ceny płodów rolnych. Przy rosnących kosztach produkcji rolnej taka sytuacja zapewni ciągłość produkcji i zostanie zminimalizowane ryzyko braków żywności na rynku. Jednak jako wszyscy uczestnicy tego rynku musimy być czujni na cały czas pojawiające się zagrożenia. To choćby dostępność nawozów. Zarówno surowiec do produkcji, jak i w dużej mierze gotowy produkt były importowane ze Wschodu. Zakłócenia w dostępności nawozów to chyba to, czego obawiamy się obecnie najbardziej. Jeśli chodzi o pozostały asortyment, to na ten moment nie ma większych zagrożeń. Niemniej zauważamy, że w Chinach cały czas powracają problemy COVID-owe, co może wpływać na łańcuch dostaw. Problemy logistyczne mogą być większe niż w latach poprzednich. Z pewnością musimy zadbać o wysoką dostępność środków do produkcji.

Czy jest ryzyko, że środków do produkcji zabraknie?

Raczej nie ma takiego ryzyka, zarówno jeśli chodzi o środki ochrony roślin, jak i nasiona. Również w przypadku nawozów w tej chwili nic nie wskazuje, by mogło ich brakować. Sytuacja może być jednak dynamiczna.

Na jakie elementy agrotechniki powinni zwracać uwagę rolnicy w nadchodzących sezonach? Z jednej strony mamy do czynienia z wysokimi cenami płodów rolnych, z drugiej jednak koszty produkcji również są bardzo wysokie. Co może się okazać kluczowe w najbliższym czasie?

Trudno udzielać uniwersalnych rad. W gospodarstwach są różne sytuacje - inne ziemie, różnice w dostępie do kapitału. Każde gospodarstwo musi nieco inaczej podejść do tematu. Niemniej wydaje mi się, że inwestowanie w dobry plon ma teraz ogromny sens. Nic nie wskazuje na to, że ceny płodów rolnych wrócą do cen choćby sprzed roku, także nawet gdyby nieco spadły, to i tak sam poziom cenowy będzie wysoki. Warto podkreślić, że dynamika cen płodów rolnych jest wysoka i za tym idzie też cena środków do produkcji. Oczywiście, nawozy zdrożały bardzo mocno, ale poziom wzrostów pozostałych środków niezbędnych do produkcji rolnej nie jest już tak wysoki. Zwróćmy uwagę na choćby dokarmianie dolistne czy biostymulację. Wykorzystanie dobrych rozwiązań, które zmaksymalizują plon przekłada się nie tylko od strony agrotechnicznej, ale także na efektywność kosztową.

Czy przypomina sobie Pan równie dynamiczną sytuację w rolnictwie w ostatnich latach?

To, co widzimy w tym roku, to zupełnie nowa sytuacja. Nie przypominam sobie aż tak dużej dynamiki – z jednej strony tak wielu szans i jeszcze więcej zagrożeń. Powrót do pełnej normalności zajmie nam jeszcze jakiś czas. Trudno przewidzieć, co będzie się działo dalej. Wniosek jest taki, że musimy być gotowi na wszystko i mieć oczy szeroko otwarte.