Wyczyniec polny występuje w ponad 60 krajach na całym świecie. Jako chwast stanowi bardzo duże zagrożenie głównie w krajach Europy Zachodniej, takich jak: Belgia, Dania, Francja, Niemcy, Holandia i Wielka Brytania.

Problemy z wyczyńcem

Wyczyniec polny z pewnością stał się bardziej rozpowszechniony i trudniejszy do kontrolowania w ciągu ostatnich 50 lat. Dlaczego? Przyczyniły się do tego głównie:

  • zmiany w systemach uprawy roślin uprawnych i uprawy roli (tendencja do uproszczeń w uprawie i zmianowaniu);
    zmiany w technologii uprawy pszenicy ozimej dążące do wczesnych i coraz rzadszych jej siewów;
    biologia chwastu, a szczególnie fakt, że 80 proc. nasion wschodzi jesienią, a rośliny dojrzewają i osypują się przed zbiorami rośliny uprawnej;
    zmiany klimatu z cieplejszymi niż zwykle jesieniami;
    brak lub niewielka rotacja herbicydów, w połączeniu z ograniczonym stosowaniem niechemicznych metod kontroli chwastów;
    powszechna już oporność gatunku, szczególnie na herbicydy z grupy inhibitorów ACCase i ALS.

Według doniesień naukowych w naszym kraju wyczyniec polny stanowi problem lokalny. Wynika to między innymi z tego, że chwast ten preferuje zasobne, ciężkie i wilgotne gleby, a takich w Skali kraju mamy relatywnie mało. Na naszych rodzimych piaskach gatunek ten właściwie nie znajduje racji bytu.
Niestety, podobnie jak i u naszych zachodnich sąsiadów również u nas zwiększa się liczba biotypów wyczyńca polnego odpornych na substancje czynne powszechnie stosowanych herbicydów. Póki co najwięcej odnotowano ich w województwach: warmińsko-mazurskim, wielkopolskim, kujawsko-pomorskim i lubuskim.

Przeprowadzone badania

Jak się okazuje, problem narasta także w południowo-zachodnich województwach. Zjawisko to stało się przedmiotem badań naukowców z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Naukowcy w składzie: prof. Danuta Parylak, dr Piotr Kuc, dr Ewa Tengadziolska, dr Roman Wacławowicz w ramach projektu Biostrateg podjęli się zbadania zjawiska odporności wyczyńca w tym regionie.
Doświadczenie prowadzili w latach 2017-2019 na terenie Dolnego Śląska. Z plantacji produkcyjnych zbóż, gdzie podejrzewano występowanie biotypów odpornych, pobierano kłosy wyczyńca. Nasiona wysiano w doniczkach, a doświadczenie prowadzono w szklarni.
Potencjalną odporność na herbicydy testowano dla sześciu substancji czynnych o różnym mechanizmie działania. Były to:

  • inhibitory ACCazy: pinoksaden i fenoksaprop-P-etylu (w klasyfikacji HRAC należą one do grupy A),
    inhibitory ALS: jodosulfuron metylowy i priroksulam (grupa B),
    inhibitor fotosyntezy w fotosystemie II: chlorotoluron (grupa C2),
    inhibitor biosyntezy mikrotubuli: pendimentalina (grupa K1).
    Wyczyńca opryskiwano w dwóch terminach: w fazie BBCH 05-09 (chlorotoluron i pendimentalina) oraz BBCH 13-14 (pozostałe substancje czynne).

Podstawą weryfikacji podejrzewanej odporności było porównanie skuteczności działania herbicydów w skali procentowej rozwoju chwastów opryskanych zalecaną dawką herbicydu w stosunku do rośliny nietraktowanej herbicydami. Oceny dokonywano odpowiednio: 5 i 3 tygodnie od zabiegu. Wynik oceny równy lub mniejszy niż 50 proc. interpretowany był jako fakt, że mamy do czynienia prawdopodobnie z biotypem odpornym.

Wniosek nie jest optymistyczny

Stwierdzono uodpornienie się wszystkich pobranych biotypów wyczyńca na fenoksaprop-P-etylu oraz jodosulfuron, 67 proc. biotypów na piroksulam, 50 proc. na pinoksaden, 33 proc. na chlorotoluron i pendimentalinę (wykres). Co ważne, wśród badanych biotypów nie stwierdzono żadnego, który wykazywałby wrażliwość na wszystkie badane substancje czynne. Według tych badań więcej biotypów potencjalnie odpornych stwierdzono w zachodniej części Dolnego Śląska. Skupiska wyczyńca były lokalne.

Wyniki powyższych badań zostały zaprezentowane w sesji posterowej podczas tegorocznej 60. Sesji Naukowej IOR