Problem został omówiony głównie na przykładzie mijającego sezonu wegetacyjnego, który jak wiemy obfitował w wiele niesprzyjających zjawisk atmosferycznych.

Krzysztof Mrówka -  dyrektor, Biuro Ubezpieczeń Rolnych, Concordia Polska.
Krzysztof Mrówka - dyrektor, Biuro Ubezpieczeń Rolnych, Concordia Polska.
- Rolnicy coraz częściej świadomie wybierają kompleksowy pakiet ryzyk. Ale jeśli chodzi o uprawy, które najczęściej były ubezpieczane w sezonie ubiegłym, są to zboża, rzepak ozimy, kukurydza, burak cukrowy, ziemniak, rośliny strączkowe. Dużym zainteresowaniem cieszą się ubezpieczenia warzyw i owoców, gdzie ważna jest nie tylko strata ilościowa ale również jakościowa- mówił podczas rozmowy Krzysztof Mrówka -  dyrektor, Biuro Ubezpieczeń Rolnych, Concordia Polska.

W ubezpieczeniach upraw można także wyłonić kilka nowych trendów, które są odpowiedzią na zjawiska, które coraz częściej się zdarzają także w naszej szerokości geograficznej.

- Nietypowy przebieg pogody tej zimy, wczesne przymrozki w tym roku zadecydowały o tym, że dokonamy zmian w naszej ofercie. Po konsultacjach z rolnikami, stworzyliśmy produkt, który umożliwia objęcie ochroną upraw od przymrozków już od 21 marca. Udostępniliśmy go i cieszy się on dużym powodzeniem. Ze względu na zmiany klimatu, które następują, zauważyliśmy, że coraz częściej występują takie nagłe zjawiska jak huragany czy deszcze nawalne i producenci realnie na to reagują zabezpieczając swoje uprawy właśnie rozszerzając podstawowy zakres ubezpieczenia podstawowy, właśnie o te ryzyka. Z pewnością tą ofertę będziemy przygotowywali i rozszerzali w kolejnych sezonach – tłumaczył podczas sesji agrotechnicznej Krzysztof Mrówka.

Ekspert potwierdziła także fakt, że pula środków na dofinansowanie składki ubezpieczenia upraw w sezonie zimowym już się wyczerpała.

- Pula środków wyczerpała się bardzo szybko w tym roku, jeżeli chodzi o ubezpieczenie sezonie jesiennym. Nastąpiło to z uwagi chociażby na bardzo duże zainteresowanie w okresie wiosennym wykupywaniem coraz szerszego zakresu ubezpieczeń, ale też  powodu na mniejszą pulę tych środków względem roku ubiegłego. Pula była mniejsza o około 20 proc. – mówił podczas rozmowy  Krzysztof Mrówka.

Tłumaczył jednak, że jest jeszcze możliwości  zawierać ubezpieczenie w ramach tzw. ubezpieczenia komercyjnego.

 -Stworzyliśmy ofertę komercyjną tzn. taką która mimo to, że wyczerpaliśmy już środki dostępne z budżetu państwa jest cały czas dostępna w naszej ofercie i można ubezpieczyć się na zasadach podobnych jak z dopłatą z budżetu państwa, z tym że oczywiście producent wówczas musi pokryć 100 proc. składki.  Nie ma już możliwości otrzymania tej dopłaty w wysokości 65 proc. Natomiast jest też opcja z zakresem mniejszym, czyli wprowadza pewne ograniczenia ale jest bardziej dostępna cenowo dla producentów tłumczył ekspert. 

Zapytaliśmy także o samo szacowanie szkód na polu oraz o to które szkody w tym sezonie były najczęściej zgłaszane przez rolników.

Bernard Mycielski - zastępca dyrektora, Biuro Likwidacji Szkód, Concordia Polsk
Bernard Mycielski - zastępca dyrektora, Biuro Likwidacji Szkód, Concordia Polsk
- Analizując właściwie cały ten sezon uprawowy czyli dla umów zarówno z jesieni z 2019 roku jak i z wiosny 2020 r. największy udział miały  szkody dotyczące gradobicia oraz przymrozków. Natomiast kolejne takie ryzyka to deszcze nawalne i huragany, których teraz już nie można lekceważyć no bo wg statystyk coraz częściej występują. Natomiast w mokrym roku najmniejszy udział w tym sezonie miały szkody dotyczące ognia – podsumował sezon Barnard Mycielski zastępca dyrektora, Biuro Likwidacji Szkód, Concordia Polska.

Ekspert jednocześnie stwierdził, że do sytuacji typowych, spornych dochodzi stosunkowo rzadko.

-Bardzo często niedomówienia, wynikają z rozbieżności dotyczących zgłoszonej szkody a zakresu wykupionych ryzyk. Czyli zdarza się, że klient zgłosi nam zalanie na skutek deszczu nawalnego, a nie ma wykupionego tego typu ryzyka. Kolejny element sporny to brak zaufania do metodologii stosowanej w firmie. Należy zauważyć, że metodyki opracowywane są w oparciu o wieloletnie doświadczenie. Czasem jest tak, że na pierwszy rzut oka sytuacja wygląda źle na krótko po wystąpieniu zjawiska,  a następnie podczas żniw okazuje się, że rozmiar szkody jest zgodny z tym, co wyszacowali rzeczoznawcy. Często również mamy do czynienia z próbą wrzucenia strat powstałych z innych przyczyn do rozmiaru szkody. Są to najczęściej: porażenie przez choroby, szkodniki, błędy agrotechniczne. Niestety te elementy nie podlegają ochronie ubezpieczeniowej – tłumaczył ekspert.

Zmienia się także sposób szacowania szkód, gdyż coraz częściej w procesie tym wykorzystuje się nowe technologie.

- Samo szacowanie czyli ocena przez rzeczoznawców nadal pozostaje zgodna z taką filozofią prawidłowej i merytorycznej oceny przez skutki szkody, ale do tego dołączają teraz nowe technologie, które pozwalają usprawnić cały proces obsługi klienta poczynając od zgłoszenia szkody (można to zrobić online), na satelitach skończywszy. Mamy już drony, które są już na wyposażeniu firmy, wraz z kadrą pilotów z uprawnieniami i one pozwalają nam precyzyjnie określić szkody na dużych obszarach czy takie szkody huraganowe np. w kukurydzy, kiedy to ciężko zaobserwować rozmiar szkód z boku, zdecydowanie łatwiej to ocenić „patrząc” z góry. Korzystamy z technologii satelitarnej czyli już wykorzystujemy ją do oceny pól zwłaszcza przy ryzyku suszy. No i najważniejsza sprawa to wyposażyliśmy kadrę rzeczoznawców w tablety i technologicznie wysyłają nam szybciej oceny bezpośrednio z pola, co znacznie przyspiesza wydawanie decyzji klientom, a także oszczędza papier, a co za tym idzie środowisko – podsumował w rozmowie Bernard Mycielski.

Zapraszamy do obejrzenia retransmisji z sesji agrotechnicznej - ochrona roślin.