Na szczęście w tym sezonie MRiRW podjęło decyzję o czasowym (na okres 120 dni) jednorazowym dopuszczeniu do stosowania w Polsce w ochronie rzepaku ozimego zapraw z grupy neonikotynoidów (m.in. tiametoksam, chlotianidyna), które wcześniej zostały wycofane. W związku z tym czasową zgodę otrzymały 3 zaprawy nasienne: Modesto 480 FS, Cruiser OSR 322 FS, Cruiser 70 WS.

Ta dobra dla producentów rolnych decyzja nie powinna jednak usypiać ich czujności względem atakujących plantację szkodników. Zaprawy neonikotynoidowe ochronią rzepak, ale do 4-5 tygodni.

Czas kiedy zaprawy działały do 3 miesięcy (pochodne kwasów fosforowych, karbaminiany) i przy sprzyjających warunkach pogodowych można było ograniczyć ochronę chemiczną, minął bezpowrotnie. Jeszcze krócej, bo do 3-4. liścia działa substancja czynna cyjantraniliprol, na której bazuje zaprawa Lumiposa, zarejestrowana do stosowania w rzepaku przeciwko szkodnikom.

By nie spóźnić się z zabiegiem zwalczającym szkodniki plantacje rzepaku trzeba monitorować, pod katem ich nalotu i liczebności. Najprostszym, skutecznym i zarazem najtańszym sposobem jest wystawienie żółtych naczyń. Te powinny pozostawać na polu do późnej jesieni.

- Niestety teraz nawet przy stosowaniu zapraw musi minąć wiele lat zanim na powrót uda się ograniczyć szkodliwość szkodników, w tym śmietki korzeniowej. Wprowadzone w poprzednich latach ograniczenia w stosowaniu zapraw insektycydowych w rzepaku przyczyniły się do namnożenia szkodników atakujących ten gatunek. Dodatkowo liczebności i rozwojowi kolejnych pokoleń sprzyjają wysokie temperatury. Szkodniki swobodnie rozmnażają się na samosiewach i jeśli te znajdują się w pobliżu plantacji uprawnej rzepaku ozimego szczególnie trzeba ją kontrolować – powiedział w rozmowie z redakcją prof. Marek Mrówczyński, kierownik Zakładu Entomologii Instytutu Ochrony Roślin – Państwowego Instytutu Badawczego.