Występowanie omacnicy prosowianki (Ostrinia nubilalis) początkowo ograniczało się do rejonów cieplejszych. Wraz z postępującymi zmianami klimatu oraz wzrostem areału upraw kukurydzy szkodnik ten szybko rozprzestrzenił się właściwie we wszystkich rejonach kraju.

Złomy łodyg, złomy kolb

Zgięte i powylegane pędy kukurydzy pojawiające się najczęściej na przełomie sierpnia i września są wyraźnymi oznakami żerowania larw omacnicy prosowianki. Po rozerwaniu pędu na przekroju widać wydrążone korytarze i tunele. Są widoczne także otwory – to miejsca wgryzienia się szkodnika w roślinę. Podążając tymi śladami, z łatwością można odnaleźć gąsienice omacnicy. Szkodnik także uszkadza kolby, które z biegiem czasu opadają na ziemię. Kiedy kukurydza dojrzewa, z każdym tygodniem, zwłaszcza podczas mniej stabilnej pogody, obfitującej w nawalne deszcze i silne wiatry, rozmiar szkód się powiększa. Złomy pędów i kolb to nie jedyne szkody. Uszkodzenia powodowane przez gąsienice utrudniają dostarczanie wody i składników pokarmowych oraz transport asymilatów. Są także wrotami dla chorób grzybowych, w tym groźnych grzybów z rodzaju Fusarium odpowiedzialnych za zanieczyszczenie ziarna, a następnie paszy mykotoksynami.

Omacnica prosowianka najczęściej zimuje w dolnych częściach pędów kukurydzy
Omacnica prosowianka najczęściej zimuje w dolnych częściach pędów kukurydzy

Problematyczne zwalczanie omacnicy

Według szacunków Światowej Organizacji Żywności (FAO) każdego roku na całym świecie 4 proc. zbiorów kukurydzy jest niszczonych przez gąsienice omacnicy. Odpowiada to zapotrzebowaniu na żywność 60 mln ludzi. Dlatego od lat zwalczanie tego szkodnika jest w kręgu zainteresowania wielu naukowców. Efektem intensywnych prac w tym zakresie jest dostępna od lat 90. kukurydza Bt uzyskana metodą inżynierii genetycznej. W przeciwieństwie do tradycyjnych odmian kukurydzy, Bt wytwarza substancję toksyczną dla gąsienic szkodnika, tak zwane białko Bt. Możliwość taką daje gen pochodzący z bakterii Bacillus thuringiensis. Tego typu odmiany kukurydzy same się bronią przed gąsienicami prosowianki. Skuteczność tej metody oceniana jest na ponad 95 proc. W naszym kraju uprawa odmian tego typu jest zabroniona, co jest m.in. powodem wysokich szkód. Straty w plonach ziarna z tytułu występowania tego szkodnika wynoszą średnio 20-30 proc.

Metody chemiczne oraz biologiczne dla wybranych

Polski rolnik ma do wyboru mniej skuteczne metody ochrony. Niestety, nie wszystkie są powszechne i łatwe do wdrożenia. Dlaczego? W przypadku metody chemicznej oprysk trzeba wykonać w czasie wyrzucania wiech kukurydzy, a wtedy wysokość roślin uniemożliwia wjazd normalnym opryskiwaczem. Na specjalistyczny sprzęt pozwolić sobie mogą jedynie większe gospodarstwa, a mniejsze skazane są na korzystanie z usług, co oczywiście podnosi znacząco koszty ochrony. Problematyczne staje się także wyznaczenie terminu zabiegu, ponieważ gąsienice należy zwalczać tuż po wylęgu, zanim się wgryzą do łodyg, a to trwa bardzo krótko. Dostępne insektycydy nie zawsze także można stosować w wyższych temperaturach. Wiele z nich opartych jest na pyretroidach, które można stosować w temperaturze poniżej 20°C, a o taką temperaturę niejednokrotnie trudno w lipcu.

Podobnie jest z biologicznymi metodami ochrony, które bazują głównie na introdukcji pasożytniczej błonkówki – kruszynka. Skuteczność tej metody zależy od precyzji ustalenia terminu wyłożenia preparatu (zawieszek, kulek) oraz pogody, która silnie determinuje biologię rozwoju obu gatunków owadów. Jeśli terminów nie uda się zgrać, skuteczność metody bywa niewystarczająca. Do zwalczania omacnicy prosowianki na kukurydzy stosuje się w praktyce rolniczej także biopreparaty oparte na bakteriach z rodzaju Bacillus, stosowane w kukurydzy nalistnie. Co ciekawe, do ich tworzenia najczęściej wykorzystuje się bakterię Bacillus thuringiensi –  ten sam gatunek, który wykorzystywany jest w hodowli odmian kukurydzy typu Bt.

Postaw na zwalczanie mechaniczne

Powszechne natomiast, jak również bardzo skuteczne są metody mechaniczne polegające na odpowiednim potraktowaniu rżyska po zbiorze kukurydzy. Dlaczego? Ponieważ zdecydowana większość zimujących gąsienic będzie znajdować się właśnie we fragmentach pędów pozostawionych po ścięciu kukurydzy. Jeśli ściernisko zostanie do wiosny, umożliwimy gąsienicom swobodne przezimowanie i przyczynimy się do rozwoju dalszych pokoleń szkodnika. Jak najniższe cięcie roślin podczas zbioru, a następnie dokładne rozdrobnienie resztek pożniwnych to fizyczna eliminacja tego szkodnika. W taki sposób możemy ograniczyć liczbę zimujących gąsienic o ponad 70 proc. Do rozdrobnienia resztek pożniwnych najlepsze są mulczery, zarówno bijakowe, jak i obrotowe. Nieco gorsze efekty uzyskuje się, wykorzystując np. brony talerzowe. Rozdrobnienie i równomierne rozrzucenie materii, jak również potraktowanie jej np. nawozem azotowym albo (ale nigdy jednocześnie) wapnem, skutkuje jej lepszym rozkładem, co również sprzyja redukcji populacji szkodnika.

A na koniec – głęboka orka

Zwieńczeniem zabiegów mechanicznych powinna być głęboka (wykonana na 25 cm) orka. Dzięki niej gąsienice omacnicy prosowianki, które przeżyły mulczowanie ścierniska, umieszczone są głęboko pod grubą warstwą ziemi, co utrudnia im wiosenne przepoczwarczenie i opuszczanie gleby. Warto także pamiętać, że zaoranie resztek kukurydzy zmniejsza jednocześnie zagrożenie mykotoksynami grzybów z rodzaju Fusarium. Bardzo ważne jest, by metoda mechaniczna była stosowana na jak największym obszarze. Jeżeli zastosujemy ją jedynie na własnym polu, a sąsiedzi z niej nie skorzystają, to niestety nie dojdzie do liczącego się ograniczenia liczebności populacji tego szkodnika w regionie.