Na portalu farmer.pl opisaliśmy już ogólne informacje z konferencji, która odbyła się 20-21 września w Warszawie. A także opublikowaliśmy wywiad z dyrektorem Instytutu Hodowli i Aklimatyzacji Roślin PIB dr inż. Michałem Rokickim o roli banków genów. Teraz opisujemy szczegóły z tego międzynarodowego spotkania.

Ochrona zasobów genetycznych w kontekście światowego bezpieczeństwa żywnościowego

To temat wykładu online jednego z zagranicznych gości. Dr Arshiya Noorani z Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa FAO z Włoch podkreślała wsparcie w pomocy i dzieleniu się wiedzą z różnymi krajami członkowskimi FAO. Zaznaczała, jak bardzo populacja ludzi na świecie w ostatnim czasie wzrosła i jak bardzo nastąpił też wzrost osób, które są dotknięte głodem. Problemy pogłębiła pandemia Covid 19, ale też i wywołana wojna w Ukrainie.

- Mamy raport FAO z 2022 r., z którego wynika, że 828 mln ludzi było dotkniętych głodem w ubiegłym roku. To wzrost o 46 mln do roku 2020 i wzrost o 150 mln w porównaniu do roku 2019. Czyli czasu sprzed pandemii – mówiła dr Noorani.

Kwestia bezpieczeństwa żywnościowego, ale też i bioróżnorodności gatunkowej nabiera w takich sytuacjach większego znaczenia. Jaka jest różnorodność w naszych uprawach w tej chwili? Niestety zmniejsza się. – Mamy 391 tys. roślin na świecie, z nich 27,5 tys. są jadalne, ale tylko ok. 6 tys. jest używanych w uprawach rolniczych i ogrodniczych, a 168 gatunków jest używanych w uprawach produkcyjnych. Z kolei ze 168 mamy tylko 9 gatunków, które rzeczywiście uprawiamy na dużą skalę – podkreślała. I zaznaczała, że jako społeczeństwo musimy robić wiele, aby chronić zasoby genowe, tak aby wzmocnić naturalny kapitał, ale też zmniejszyć negatywny udział czynników środowiskowych, które na niego działają.

Jak Polska widzi bioróżnorodność?

Tutaj swoją projekcję wygłosiła Nina Dobrzyńska, dyrektor Departamentu Hodowli i Ochrony Roślin z Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, która omówiła Wspólną Politykę Rolną na rzecz zachowania i rozwoju bioróżnorodności. Podkreśliła, że czas wojny, uzmysłowił nam jak istotne są kwestie bezpieczeństwa żywnościowego, ale też i dywersyfikacji upraw, a także gromadzenia danych, również poprzez Banki Genów.

- Przyzwyczailiśmy się, że wszystko jest dostępne, mamy globalizację i każdy produkt można kupić i przewieźć z najdalszego końca świata. Teraz to wszystko poddajemy w wątpliwość. Widzimy, że nie zawsze jest to możliwe, że teraz trzeba bazować na tym co lokalne. Trzeba dbać o swoje zasoby genowe, nawet gdy w dany momencie wydaje nam się, że jest to nieopłacalne ekonomicznie i nie tylko. Mamy też moralny obowiązek, aby przyszłym pokoleniom zapewnić zasoby genowe – mówiła na konferencji Dobrzyńska. Podała, jak widać w slajdzie poniżej, na jakie dokumenty musimy w tej kwestii zwracać szczególną uwagę.

Slajd z konferencji, fot. M. Tyszka
Slajd z konferencji, fot. M. Tyszka

- Cele to ochrona różnorodności, ochrona zrównoważonego jej użytkowania i to co ważne i dyskusyjne to uczciwy i sprawiedliwy podział korzyści płynący z posiadania zasobów genetycznych. Wydawałoby się to dosyć oczywiste, ale nie dla wszystkich. Trzeba pamiętać, że większość zasobów genowych pochodzi z krajów ubogich, krajów Afryki, Azji i Ameryki Południowej, które też chcą czerpać z tego korzyści – podkreślała dyrektor z resortu rolnictwa.

Znaczenie Banków Genów dla zachowania światowego dziedzictwa produkcji rolnej oraz perspektywy ich rozwoju

Temat powyższy omówił dokładnie dr Theo J.L. van Hintum z Wageningen University & Research Centre – znanej uczelni z Królestwa Niderlandów. Zapytał on do czego ma prowadzić ochrona zasobów genetycznych? - Chyba nie muszę przekonywać, że rola Banków Genów i zasobów genetycznych jest ważna. Ale jeśli chcemy dostosować do zmieniającego się klimatu, stworzyć nowe odmiany, które są w stanie zapewnić żywność w przyszłości, to potrzebujemy wykorzystywać zasoby genetyczne w hodowli roślin. Dlatego musimy dopilnować ochrony tych zasobów genetycznych – mówił dr van Hintum.

Pokazał na slajdach, jak bardzo jesteśmy zależni od zasobów genetycznych roślin, które pochodzą z innych stron świata i wskazał, że jednostki muszą ze sobą współpracować.

Slajd z konferencji, fot. M. Tyszka
Slajd z konferencji, fot. M. Tyszka

- Musimy wymieniać się zasobami genetycznymi, bo jeśli będziemy budować między sobą mury, obawiam się, że tak właśnie się dzieje np. przez Protokół z Nagoi do Konwencji o różnorodności biologicznej czy przez inne porozumienia, które uniemożliwiają dzielenie się korzyściami z tego procesu. Osiągniemy efekt odwrotny do zamierzonego – podkreślił.

Slajd z konferencji, fot. M. Tyszka
Slajd z konferencji, fot. M. Tyszka

Polski system przechowalnictwa i wykorzystania zasobów genowych

Omówił dr Grzegorz Gryziak z Instytutu Hodowli i Aklimatyzacji Roślin PIB. Przypomniał definicję Bank Genów, że są to centra zasobów genowych prowadzące prace nad zachowaniem genotypów w postaci nasion, pyłku, kultur tkankowych oraz organów rozmnażania wegetatywnego. Mają one za zadanie zachowanie światowego dziedzictwa genetycznego.

Naukowiec mówił też o Krajowym Centrum Roślinnych Zasobów Genowych, gdzie przechowywanych jest długoterminowo ok. 80 tys. obiektów. Do ich zadań należy m.in. gromadzenie populacji i odmian roślin uprawnych oraz dziko rosnących, zagrożonych erozją genetyczną. Opis i waloryzacja zebranych materiałów. Utrzymanie prób nasion w stanie żywym przy zachowaniu czystości genetycznej. Dokumentacja zgromadzonych materiałów oraz wymiana z innymi bankami genów i ogrodami botanicznymi.

Zagrożenia wynikające z utraty bioróżnorodności w świetle kryzysu żywnościowego, zmian klimatycznych oraz rosnącej populacji ludzi

Przedstawił prof. Andreas Börner z Leibniz Instytut Genetyki Roślin i Badań Roślin Uprawnych w Niemczech. Pokazał on gdzie i jak są przechowywane zasoby genetyczne na świecie. Największe zbiory mają kolejno: USA, Chiny, Indie, Rosja, Japonia , Meksyk, Maroko i Niemcy.

- Oprócz przechowywania nasion ważna jest reprodukcja roślin. Niektóre banki mają w swoich kolekcjach martwe nasiona. Dlatego ich rolą jest też nie tylko gromadzenie tych nasion, ale ich reprodukowanie. Trzeba przywracać om zdolność kiełkowania. Jeśli spada ona poniżej pewnego progu to trzeba wrócić do szklarni i pola i gromadzić ten materiał. Co roku uprawiamy od 6 do 8 akcesji rocznie, po to aby poddać je regeneracji – podkreślał naukowiec.

Slajd z konferencji, fot. M. Tyszka
Slajd z konferencji, fot. M. Tyszka

Bank Genów to też dystrybucja materiału. W Niemczech wprowadzono tzw. opłatę manipulacyjną za korzystanie z zasobów. - Nasi użytkownicy płacą 2 euro za każdą akcesję , 10 euro to koszty dostawy i jeszcze dodatkowo trzeba doliczyć koszty certyfikatu fitosanitarnego, jeśli wysyłamy materiał poza Europę. Kiedy to wprowadziliśmy opłaty bałem się, że będzie mnóstwo protestów, ale tak się nie stało. Widzimy liczba wysyłanych materiałów zaczęła spadać i dotyczy ok. 20 tys. wysyłanych rocznie – zaznaczał prof. Börner.

W kontrze do tych danych portal farmer.pl zapytał prof. Jerzego Czembora, koordynatora naukowego projektu Agrobank, czy polski odpowiednik działa odpłatnie. Otóż okazało się, że nie. Ale to rozwiązanie zaproponowane przez niemieckich odpowiedników spodobało się naszemu profesorowi. Bank Genów to też konkretne wydatki finansowe, zwłaszcza w kwestii digitalizacji i informatyki. To wszystko kosztuje. Jak podkreślono bardzo mocno wzrosło zainteresowanie zasobami genetycznymi, a Bank Genów nie jest centralą nasienną.

Przypominamy, że celem projektu Agrobank jest zwiększenie możliwości wykorzystania zasobów dziedzictwa narodowego, jakim są zasoby genowe roślin rolniczych, sadowniczych i warzywnych przechowywanych w formie nasion w przechowalni długoterminowej, w formie in vitro oraz w kolekcjach polowych poprzez właściwe zarządzanie powiązaną z nimi informacją dotyczącą procedur gromadzenia, przechowywania, waloryzacji, wiedzy tradycyjnej z nimi związanej, kompleksowego opracowywania danych i udostępniania z wykorzystaniem rozbudowanego systemu bioinformatycznego wspierającego Platformę Innowacji w zakresie Zasobów Genowych Roślin Użytkowych powołaną na rzecz rolnictwa zrównoważonego uwzględniającego endogenny rozwój obszarów wiejskich administracji państwowej i samorządowej. Wspomniany system bioinformatyczny będzie wykorzystywany w procesie świadczenia usług doradztwa rolniczego przez Centrum Doradztwa Rolniczego w Brwinowie.

- Równolegle do prac polowych, budowane były aplikacje informatyczne do genotypowania, fenotypowania, rejestracji i przechowalnictwa nasion. One były swoistym produktem ubocznym projektu, ale jak się okazuje bardzo cennym dla nauki i praktyki. Dane tam są poświadczone przez takie instytucje jak IHAR czy IUNG – podkreślał prof. Jerzy Czembor.