Jak informuje nasz siostrzany portalspożywczy, w środę na wprowadzenie limitów obowiązujących klientów zakupujących cukier zdecydowała się Biedronka a w ślad za nią także Aldi i Netto. Z kolei Lidl i Żabka na razie nie przewidują takich działań. Na przykład w Biedronce jeden klient na jednym paragonie mógł zakupić maksymalnie 10 kg cukru.

- Obserwujemy zwiększone zapotrzebowanie na cukier, będące wynikiem rosnącego skokowo popytu na cukier, który jest reakcją konsumentów na informację o pojawiających się brakach cukru. Biorąc pod uwagę dodatkowo, że jesteśmy w pełni sezonu na przetwory, kiedy zapotrzebowanie na cukier naturalnie jest większe, klienci kupują więcej niż realnie potrzebują. Mamy też sygnały, że cukiernicy przestawili się na cukier z rynku zamiast z hurtowni, z uwagi na niższe ceny detaliczne. Dlatego też, aby zapewnić cukier możliwie szerokiej grupie naszych klientów, 12 lipca wprowadziliśmy limit zakupowy wynoszący do 10 kg cukru na jeden paragon. Obowiązuje on we wszystkich sklepach naszej sieci, do odwołania. Równocześnie dokładamy starań, by cukier był dostępny we wszystkich naszych sklepach i by nie brakowało go dla klientów Netto. Korzystamy z zapasów centralnych, jak również zwiększamy zamówienia u producentów w Polsce, a także nawiązujemy współprace z zagranicznymi dostawcami cukru – informuje farmer.pl Patrycja Kamińska, PR Manager Netto.

Cena cukru – lipiec 2022 r.

Obecnie kilogram kosztuje ok. 5 zł, a zdaniem handlowców może nawet w ciągu najbliższych tygodni poszybować do 7 zł. Puste pułki rodzą pytanie czy może zabraknąć tego produktu. Odpowiedź przedstawicieli branży jest taka, że nie.

O sprawie wypowiedział się Henryk Kowalczyk, wicepremier i minister rolnictwa, który podkreślił w środę w „Gość Wiadomości” w tym przypadku pojawiły się „zakłócenia zaopatrzeniowe” i „pewne niedoskonałości w dystrybucji, logistyce sieci handlowych”. - Mamy bardzo dużo cukru. Spokojnie dla wszystkich wystarczy – mówił. I dodał, że każde zamieszanie nakręca popyt.

Trzeba też przyznać, że latem, np. z powodu wykonywania przetworów owocowych, sprzedaż cukru zawsze wzrastała i jest to normalny czas, kiedy podaż tego produktu jest wyższa niż zwykle. Ale podobna panika wystąpiła również na początku pandemii koronawirusa i wówczas też były braki w zaopatrzeniu w cukier. Teraz niektórzy tłumaczą się wojną w Ukrainie, ale czy to jest właściwe podejście.

KGS o cukrze

- W związku z pojawiającymi się licznymi doniesieniami medialnymi na temat braku cukru na półkach sklepowych w Polsce, jako Krajowa Grupa Spożywcza S.A. (dawniej Krajowa Spółka Cukrowa S.A. informujemy, że Krajowa Grupa Spożywcza S.A. dostarcza cukier do wielu sieci handlowych, w tym także do sieci Biedronka. Zamówienia realizowane są zgodnie z zawartymi kontraktami, a dostawy odbywają się bez zakłóceń ze strony Spółki. W lipcu realizacje zamówień do 10 z 16 centrów dystrybucji sieci Biedronka, które obsługuje Krajowa Grupa Spożywcza S.A. wyniosły 100%. Spółka chciałby podkreślić, że zaopatrywaniem sklepów sieci handlowe zajmują się samodzielnie, a Krajowa Grupa Spożywcza S.A., jako dostawca produktów nie ma na to wpływu - podała KGS w komunikacie.

Jak dodano, Krajowa Grupa Spożywcza S.A. zaopatruje około 40% odbiorców cukru w Polsce. Pozostałe ok. 60% cukru jest produkowane i dostarczane do klientów w Polsce przez trzy koncerny, których właścicielami są firmy niemieckie.

- Podobna sytuacja miała miejsce 2 lata temu podczas wybuchu epidemii COVID 19, gdzie również zaobserwowana była niepewność u konsumentów o dostępność towarów w sklepach, która powodowała masowe wykupywanie produktów spożywczych na zapas. Obawy były nieuzasadnione, a produkty spożywcze były uzupełniane na bieżąco. Wszystko wskazuje, że i tym razem pojawiała się nieuzasadniona obawa o dostępność w przyszłości cukru. Obecnie nie ma zagrożeń, że w naszym kraju zabraknie cukru - napisano w oświadczeniu.

Komentarz branży cukrowniczej

Sprawę problemów postanowił skomentować Marcin Lechowski, prezes Nordzucker Polska S.A., jednej ze spółek dostarczających cukier.

- W związku z doniesieniami medialnymi dotyczącymi niepokoju, z jakim mamy w ostatnim czasie do czynienia na rynku sprzedaży cukru w Polsce, Nordzucker Polska zapewnia, że wszystkie dostawy tego surowca do kontraktowych klientów spółki, w tym do sieci handlowych są realizowane planowo i bez zakłóceń, po cenach zakontraktowanych w ubiegłym roku. Jednocześnie informujemy, że polityka i strategia cenowa w sieciach handlowych jest od nas niezależna i jako NZ nie mamy na nią wpływu – podał Lechowski.

Jego zdaniem, obecne zawirowania związane z ograniczoną dostępnością cukru w sklepach najprawdopodobniej są efektem obawy klientów przed szybko rosnącą inflacją oraz perspektywą rosnących cen, a co za tym idzie potrzebą zapewnienia zapasów tego surowca na przyszłość.

- Obecnie jesteśmy na etapie kontraktacji dostaw cukru naszym klientom na kolejny sezon. Obecne, wyższe niż w ubiegłorocznej kampanii ceny, są odzwierciedleniem sytuacji rynkowej. Warto podkreślić, że na cenę cukru wpływają koszty ponoszone na każdym etapie łańcucha produkcyjnego, czyli cena zaczyna kształtować się już na polu, a nie na sklepowej półce. Sytuacja na rynku rolnym, rosnące oczekiwania plantatorów związane ze wzrostem kosztów produkcji buraków, spadek atrakcyjności uprawy tego surowca względem alternatywnych upraw, a co za tym idzie zmniejszenie ogólnego areału jego uprawy w Polsce o 25 tys. ha względem ubiegłego roku, mają bezpośrednie przełożenie na wzrost kosztów pozyskania buraków do produkcji cukru – poinformował prezes Nordzucker Polska.

W jego opinii, dodatkowym czynnikiem, z którym dziś borykają się plantatorzy, a który nie pozostaje bez wpływu na wysokość i jakość tegorocznych plonów są niekorzystne czynniki pogodowe, czyli przedłużająca się susza i deficyt wody.

- Należy też wspomnieć o sytuacji gospodarczej, z jaką borykają się wszystkie podmioty na rynku. Wzrost cen energii, paliwa, logistyki i pozostałych kosztów prowadzenia działalności również muszą znaleźć odzwierciedlenie w cenie w obecnie podpisywanych kontraktach. W tej kwestii spotykamy się jednak z pełnym zrozumieniem ze strony naszych partnerów biznesowych – powiedział na koniec Marcin Lechowski.