W czasach, kiedy kontakt osobisty jest utrudniony z powodu pandemii koronawirusa, rozwija się komunikacja internetowa. Firmy, ale też sami rolnicy, szybko przestawili się na tego typu aktywności. Dlatego szkolenia prowadzone online, tzw. webinaria, cieszą się coraz większą popularnością. Tym bardziej, że można w nich aktywnie uczestniczyć, zadając pytania i komentując. Wszystko dzieje się online.

Program „Fakty i mity w ochronie ziemniaka” na żywo poprowadzili przedstawiciele Syngenta Polska: dr hab. Katarzyna Rębarz oraz Przemysław Urbaniak, którzy dysponują wiedzą praktyczną w zakresie uprawy ziemniaka. I takie to webinarium było – bardzo praktyczne. Wszystko na żywo można było oglądać i aktywnie uczestniczyć na kanale YouTube Syngenta Polska, na funpage Syngenta Polska oraz na: www.eziemniak.pl bez żadnej konieczności wcześniejszej rejestracji.

Spotkanie zaczęło się od przedstawienia warunków pogodowych w ostatnich sezonach wegetacyjnych.

- Faza ważna dla ziemniaków, czyli od 15 maja do 10 lipca, pokazuje, że do 2018 r. te warunki były jeszcze znośne dla tej uprawy. Natomiast rok 2018 i 2019 charakteryzowały się bardzo wysokimi temperaturami, jak również bardzo niskimi opadami – przypomniała dr hab. Katarzyna Rębarz.

Z kolei w kolejnej fazie rozwoju ziemniaka, od 11 lipca do 10 września, na pierwszy plan wysunął się wówczas rok 2016 i 2017, które były latami mokrymi, deszczowymi i sprzyjającymi rozwojowi zarazy ziemniaka. Natomiast w 2018 r. było bardzo gorąco, ziemniaki wręcz więdły w redlinach, a w 2019 r., w tej fazie, sytuacja się poprawiła, ale dzięki późnym opadom deszczu. Były to lata, gdzie dominowała alternarioza ziemniaka.

Slajd podczas seminarium
Slajd podczas seminarium

Omówiono też sytuację pogodową w tym sezonie. Przypomniano suchą zimę i początek wiosny, a także chłody, które utrudniły założenie plantacji ziemniaka. Do tego doszły jeszcze problemy z erozją wietrzną.

- W tym roku pierwszy raz zaobserwowałam, że rolnicy pierwszy raz wyciągnęli deszczownie na ziemniaki, aby prawidłowo uformować redliny, ponieważ był duży problem z wilgotnością i redliny się wręcz „rozsypywały” – mówiła dr hab. Rębarz.

- Deszczownie służyły w suchych sezonach do tego też żeby wykopać ziemniaki. Teraz służą na wiosnę, żeby uformować redliny i pomóc w działaniu herbicydów doglebowych – dodał Przemysław Urbaniak. Pokazano też film, jak rolnicy radzili sobie w tym roku z założeniem plantacji bez deszczowni. W takich warunkach ważne jest, aby maksymalnie szybko po zasadzeniu ziemniaka przystąpić do obsypywania. Zabieg dodatkowo wykonywany był w nocy.

Wyzwaniem jest też dobrze wykonanie zabiegu herbicydowego. – Musimy wybrać herbicyd, który może być uniwersalnie zastosowany. Pogoda nam też nie pomaga. Czasami trzeba poczekać na opady deszczu, więc wybieramy takie herbicydy, które możemy zastosować przedwschodowo, jeśli spadnie deszcz lub powschodowo – mówił Urbaniak.

Dr hab. Katarzyna Rębosz rozprawiła się z mitem, że na pierwsze zabiegi fungicydowe powinno się stosować środki przeciw alternariozie. – Na pierwszy zabieg powinno się stosować preparaty przeciw zarazie ziemniaka i to o działaniu systemicznym – dodała.

- Kiedy mamy sprzyjające warunki i zastosujemy nie preparat systemiczny, wówczas ta zaraza bardzo pięknie się rozwija i idzie łodygą do góry, a następnie przechodzi na liście. Dlatego polecam, zaczynajmy program ochrony ziemniaka, od produktu systemicznego, który będzie czyścił plantacje właśnie z tej formy utajonej zarazy ziemniaka, a wówczas łatwiej będzie prowadzić plantację – powiedziała.

Slajd podczas seminarium
Slajd podczas seminarium

Zaznaczyła też, że plantator nie może dopuścić do tego, aby zaraza weszła na pole, bo później jest trudna i kosztowna walka.

- Co ciekawe ponoszą ją osoby, które nastawione są na oszczędności, na niskie koszty ochrony ziemniaka – podkreślił Przemysław Urbaniak. Później jednak należy przejść do ochrony produktami wgłębnymi i kontaktowymi.

Specjaliści podkreślali m.in., że w ostatnich dwóch latach 2018 i 2019 mieliśmy bardzo wysokie temperatury powietrza, był to trudny czas, żeby właściwie wykonać opryski. - Niektórzy wykonywali takie zabiegi mimo wysokich temperatur i sami sobie powodowali uszkodzenia liści ziemniaka, ponieważ zbyt skoncentrowana ciecz robocza punktowo uszkadzała liście – dodała.

Podczas seminarium widzowie mogli zadawać pytania i jedno z nich brzmiało jaką ilość cieczy roboczej należy używać przy polecanych przez firmę fungicydach? – Rolnicy bardzo mocno oszczędzają na wodzie. Stosują czasem 80 i 100 l, czyli bardzo nisko. Ziemniaki mają bardzo dużo powierzchni – łodyg i liści – musimy wtłoczyć preparat do krzaka. Jeśli zastosujemy zbyt małą ilość wody to nie liczmy na skuteczność działania fungicydów, bo nie będą one miały szansy wniknięcia do rośliny. Stąd ilość wody to minimalnie 200 l na ha, a ja zalecam 250-300 l – odpowiadała na bieżąco dr hab. Rębarz.

Slajd podczas seminarium
Slajd podczas seminarium

Wśród tytułowych faktów i mitów przedstawiono m.in.:

- Fakty: Przemienne stosowanie środków ochrony roślin o odpowiednim mechanizmie działania spowalnia zjawisko uodparniania się patogenów.

- Mity: Na pierwsze zabiegi ochronne przeciwko chorobom liści i łodyg w ziemniakach stosujemy produkty przeciwko alternariozie ziemniaka.

- Mity: W sierpniu stosujemy opryski tylko przeciwko zarazie ziemniaka.