W pokazie zbioru buraków, który zorganizował Krajowy Związek Producentów Buraka Cukrowego jaki odbył się 22 września w Łagiewnikach koło Kruszwicy uczestniczył między innymi prof. Witold Grzebisz z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Poprosiliśmy go o ocenę plantacji buraka cukrowego i o rady na przyszłość dla plantatorów tego wymagającej uprawy?


- Jeżeli mówimy od strony nawozowej to bezwzględnie musimy na początku powiedzieć o wodzie. To woda była w tym roku czynnikiem limitującym plon buraka – rozpoczął swoją wypowiedź prof. Grzebisz.

Niestety w rejonach gdzie susza dała się we znaki spodziewać się należy niskich plonów buraka. Nie wykształciła się tam obfita masa liściowa, która i tak na skutek braku opadów została w czasie wegetacji dodatkowo jeszcze  zredukowana. Korzenie nie są duże, w wielu miejscach mają zaledwie 600-800 gram. Takim regionem jest chociażby rejon Kruszwicy, gdzie pierwsze odstawy buraków mówią raczej o niskich plonach.

- Krytyczny okres zapotrzebowania na wodę przypada mniej więcej na stadium 5.-6. liścia, gdzie się wytwarza pierwotna struktura plonu. Przy niedoborze wody w tym okresie roślina nie pobiera wystarczającej ilości składników pokarmowych. Tym podstawowym składnikiem jest oczywiście azot. Jeżeli nie ma wody roślina nie pobiera tym bardziej potasu i fosforu. W efekcie nie rozbudowuje odpowiednio tkanki miękiszu, a tkanka ta później akumuluje cukier – tłumaczył podczas nagrania prof. Grzebisz.

Jak zauważył naukowiec drugim ważnym etapem w rozwoju buraka jest faza zwarcia międzyrzędzi. Jest to mniej więcej pierwsza/druga dekada czerwca. W tym czasie trwa okres tak jakby konkurencji pomiędzy wzrostem korzeni a wzrostem masy liściowej. To powinno się zakończyć mniej więcej w trzeciej dekadzie lipca. -W tym roku na wielu plantacjach niestety masa liściowa dostatecznie się nie rozwinęła. Susza i temperatura powyżej 30 stopni powodowały, że liście nie o godz.12.00 tylko już 9.00 – 10.00 traciły turgor. Roślina w tym czasie nie asymilowała, wręcz zużywała te składniki, które już pobrała – podsumował naukowiec.

Jak tłumaczył dalej naukowiec w następstwie braku opadów, część liści roślina straciła, a po opadach próbowała z kolei rozetę liściową odtworzyć.

Pojawiały się tzw. liście wtórne, które z jednej strony zaburzają prawidłowy rozwój masy korzenia, ale także negatywnie wpływają na poziom polaryzacji. Jeśli do tego jeszcze dodamy dość duży problem z chwościkiem buraka, który również w tym regionie wyraźnie dał o sobie znać, to mamy efekt niskich plonów oraz niezbyt wysokiej polaryzacji.

A jak nawozić burak w dobie drogich nawozów?

Pytany naukowiec o racjonalne nawożenie buraka cukrowego w dobie drogich nawozów, z przekąsem odpowiedział, że to temat na długi wykład.

Podkreślił, jednak że w przypadku tego gatunku badamy glebę na rok przed siewem buraka cukrowego. Następnie regulujemy zasobność gleby w potas, fosfor i magnez najlepiej do poziomu wysokiego. Potas i fosfor przed siewem stosujemy tylko jako startery, żeby roślina miała te składniki łatwo dostępne w warstwie ornej. To jest ważne, aby burak sprawnie pobierał azot. Następnie przed siewem dajemy azot. W zależności od oczekiwanego plonu i potencjału gleby powinno to być 100-140 kg N/ha, nie więcej - W jakiej formie? Łatwo dostępnej, czyli w tej, która dzisiaj jest droga. Jest to np. saletra amonowa. Przy czym poziom zasobność w pozostałe makroskładniki jest tu decydujący – podkreślał naukowiec.

- Burak pobiera azot w formie azotanowej, bo ta forma generuje szybkość wzrostu liści i korzenia w buraku. Z drugiej strony musi być ona wyczerpana w określonym przedziale czasowym, żeby potem nie powodowała nadmiernego przyrostu liści wtórnych drugiego i trzeciego poziomu odrostu – zaznaczał ekspert.

Oczywiście nie wszędzie burak cukrowy miał tyle trudności. Są regiony, w których ilość i rozkład opadów ukształtowały się bardziej pomyślnie dla budowy struktury plonu. W tych jednak regionach zazwyczaj notuje się bardzo dużą presję chwościka buraka, który również w dużym stopniu może wpłynąć na wyniki produkcyjne w tej uprawie.