- Tegoroczna bardzo sucha wiosna spowodowała „piętrowe” wschody – mówi prof. dr hab. Sławomir Podlaski. - Walka z suszą wymaga oferowania nasion o wysokim wigorze, co sprzyja plantatorom. Nasiona, które kiełkują późno i nierównomiernie, nie dają roślin, albo dają te „piętrowe” wschody. Ten poziom wigoru jest bardzo zróżnicowany. Problem wynika z tego, że różne firmy w różny sposób traktują polski rynek nasion  – pod względem wigoru – a mam tu na myśli również firmy polskie. Zrobiłem takie zestawienie jakości nasion oferowanych na polski rynek – i najgorzej wypadła Kutnowska Hodowla Buraka Cukrowego. Tam zmieniły się władze – prezes odszedł na emeryturę, odszedł główny technolog – i skutek jest, jaki jest. A Krajowa Spółka Cukrowa jest zobowiązana do zakupu nasion z KHBC – czyli sytuacja taka bije w polskich plantatorów. A żeby było jeszcze śmieszniej, to artykuł, który o tym napisałem, nie został opublikowany w „Poradniku Plantatora” – piśmie KZPBC. To mi się pierwszy raz zdarzyło, żeby artykuł został odrzucony z powodów pozamerytorycznych. Oceniono, że podane informacje są niedobre dla niektórych firm… Tygodnik związku plantatorów nie jest zainteresowany tym, aby plantatorzy mieli jak najlepsze nasiona…

Czyżby więc plantatorom można było udostępniać nasiona, kierując się jakimiś nie do końca sprecyzowanymi zasadami i celami?

- UOKiK rozpoczął postępowanie w stosunku do jednej z firm, zarzucając jej, że ogranicza polskim plantatorom dostęp do nasion buraka cukrowego różnych odmian, które sami chcieliby wybrać. Stosując nieodpowiednie nasiona można zamiast jednego oprysku wykonać kilka… To kosztuje… - zauważa profesor.

Czy jest to zatem działanie obliczone na pozbycie się konkurencji? Jak mówi profesor, w dobie globalizacji mitem jest przeświadczenie, że stacje lokalne mają lepsze możliwości dopasowania nasion do miejscowych potrzeb.

- Kutnowska hodowla zawsze miała dobrą pozycję, ma ogromną tradycję – szła łeb w łeb z zagraniczną konkurencją. Sytuacja obecna mnie przeraża. Podobna sytuacja jest w innych firmach: Silezja, Syngenta… Firmy, które po zmianach personalnych oferują najgorsze nasiona… Nikt nad tym nie panuje. Koncerny nie są zainteresowane niezależną oceną nasion. Tylko Pfeifer & Langen dokonują oceny nasion w Holandii i odrzucają nasiona, które nie spełniają określonych kryteriów, inne firmy godzą się na wszystko. Co więcej – w jednym roku ta sama odmiana jest doskonała, w kolejnym jest kiepska i parametry jakościowe różnią się nawet kilkadziesiąt razy. Wynika to z lekceważenia polskiego rynku. Firmy zagraniczne uważają, że za słabą cenę można mieć tylko słabe nasiona. Kutno podpisało z Pfeiferem umowę na dostarczenie 5 tysięcy nasion o określonej jakości i nie dostarczyło ich. Pfeifer zwrócił więc te nasiona, teraz leżą one i są zaprawiane neonikotynoidami, których dopuszczenie się już dawno skończyło. Sprawa jest w sądzie. Kutno przegra sprawę, bo nie dotrzymało umowy. To 4 mln zł do tyłu plus koszty utylizacji. To podstawa: umowę trzeba spełniać. Nie wiem, jak to nazwać, co tam się dzieje.

Tym bardziej polskie firmy trzeba więc wspierać. Przypomnijmy, że niedawno opisywaliśmy podobną sytuację - dotyczącą zaprawienia nasion wycofanym  z użytku środkiem w Małopolskiej Hodowli Roślin.

Więcej: Co wynika z wycofania z użytku substancji czynnej?

Artykuł prof. dr. hab. Sławomira Podlaskiego "Wysoki wigor nasion i roślin – mało znana strategia buraka cukrowego, unikania suszy" - w załączniku.