Choć plantacje z powodu nie najgorszego rozkładu opadów wyglądały w czasie sezonu dość dobrze, to jednak bardzo często wyniki końcowe rozczarowują plantatorów. Powód - wyjątkowo niski cukier (póki co w okolicach 14-15 proc.) – to zdecydowanie mniej niż średnia uzyskiwana w poprzednich sezonach.

Rozczrowaniem są także plony. Dla wielu plantatorów są one jedynie nieznacznie wyższe od tych, które uzyskiwano w suchym roku ubiegłym. Co w takim razie poszło nie tak? Czynników można wskazać wiele. Zapytaliśmy o to Krzysztofa Nykla prezesa Krajowego Związku Plantatorów Buraka Cukrowego. 

-Zawartość cukru w burakach jest na tę chwilę dramatycznie niska, średnia za wrzesień to ok. 15 %. Niestety parametr ten nie przyrasta tak jak w latach ubiegłych. Są rejony plantacyjne, w których średnia wynosi nieco powyżej 14%, często niestety zdarzają się dostawy z polaryzacją jeszcze niższą. Głównych przyczyn takiego stanu należy dopatrywać w warunkach pogodowych, niekorzystnym rozłożeniu opadów oraz w szkodach spowodowanych przez chwościka buraka. W lipcu i pierwszej połowie sierpnia buraki nie otrzymały odpowiedniej ilości wody. Opady pod koniec sierpnia i we wrześniu sprawiły, że gwałtownie zaczęło odbudowywać się ulistnienie zniszczone przez chwościka. To, które obecnie obserwujemy na bardzo wielu plantacjach to nowe liście, wciąż jeszcze się rozbudowujące. Stąd dodatkowe ograniczenie przyrostu zawartości cukru w korzeniach i niska jakość soku, pomimo powolnego przyrostu masy korzeni. Obecnie buraki, przy sprzyjającej słonecznej pogodzie i chłodnych nocach, powinny gromadzić cukier w korzeniach. Niestety takich warunków w większości rejonów Polski obecnie nie obserwujemy - tłumaczył dla farmer.pl Krzysztof Nykiel. 

Nasuwa się zatem pytanie co z opłacalnością buraka cukrowego?

Przyszłość tej uprawy nie napawa optymizem. Cena za surowiec niestabilna. W dalszej perspektywie nieznane są losy płatności do buraka cukrowego. Na branże mogą także wpływać regulacje wprowadzające opłatę cukrową (zwaną także podatkiem od cukru lub podatkiem cukrowym). Przepisy zaczną obowiązywać od 1 stycznia 2021 r. co z pewnością finalnie wkrótce odczują także plantatorzy buraka.

Martwią także kurczące się zasoby substancji czynnych dozwolonych w tej uprawie. Wycofano desmedifam, wszystko wskazuje na to, że wkrótce zostanie wycofany także fenmedifam oraz chlorydazon. To sprawi, że wiele powszechnie stosowanych programów odchwaszczania buraka będzie musiało zniknąć z praktyki rolniczej. Co więcej znika epoksykonazol i na cenzurowanym są także pozostałe triazole. Oznacza to, że do ochrony buraka przed chwościkiem zostanie jedynie garstka preparatów, co nie wróży dobrze w kontekście zarządzania ryzykiem odporności tego patogena na dostępne substancje czynne. Rośnie także znaczenie wielu szkodników w tej uprawie. Ochrona staje się nie tylko trudniejsza, ale także mniej skuteczna. Do tego jeszcze powinniśmy dodać obserwowane już  zmiany klimatu i coraz częstsze występowanie takich zjawisk jak: susze, nawalne deszcze, gradobicia, przymrozki wiosenne czy efekt działania erozji wietrznej. To  wszystko negatywnie wpływa na opłacalność tej uprawy.

Taka to niestety gorzka prawda o buraku cukrowym.