Co ciekawe do kłopotów przede wszystkim przyczynia się przebieg pogody, konkretnie fakt, że jest ciepło, jak na tę porę roku.

- Do czynników sprzyjających rozwojowi zgnilizn należą długo utrzymujące się wysokie temperatury wraz z dużą wilgotnością, zaskorupienie gleby powstałe w skutek intensywnych opadów oraz zbyt niskie pH gleby. Nie bez znaczenia pozostaje również wydłużony okres wschodów, z którym do czynienia mieliśmy tej wiosny. Szczególnie narażone na porażenie są rośliny, których początkowy rozwój odbywał się w silnie ogrzanej i wilgotnej glebie (plantacje przesiane lub późno wschodzące) – informuje koncern.

Jak rozpoznać chorobę? Nie da się raczej jej nie zauważyć.

- Objawem zgnilizny wierzchołkowej, wywoływanej przez Aphanomyces cochlioides, jest gnicie korzenia buraka od jego wierzchołka, główka zwykle pozostaje zdrowa. Silnie uszkodzone, zmurszałe korzenie przewracają się pod wpływem ciężaru własnego aparatu liściowego. Brunatna zgnilizna korzeni wywoływana przez Rhizoctonia solani objawia się początkowo ciemnymi plamami na powierzchni korzenia, a następnie głębokim gniciem i mumifikacją całych korzeni łącznie z aparatem liściowym – podają doradcy KSC.

Niestety na występujące już na plantacji porażenie zgniliznami nie ma skutecznych środków ograniczających rozwój infekcji.

- Na stanowiskach zasklepionych o zaburzonych stosunkach powietrzno-wodnych, korzystny wpływ na rozwój buraków wywiera spulchnianie międzyrzędzi pielnikiem. Spulchnianie jest zalecane tylko wtedy, gdy może się ono odbyć bez uszkodzenia silnie rozwiniętych już roślin – radzą.