O niskich plonach ziemniaka z powodu suszy pisaliśmy TUTAJ. Teraz przyszedł czas na opisanie jakości surowca. Okazuje się, że jest on nie najlepszy. Dlatego plon handlowy jest bardzo niski.
O niskiej jakości bulw, świadczą też obecne rekordowe wysokie ceny ziemniaka jadalnego na rynkach hurtowych, w sklepach i na targowiskach.

- Przemysł przetwórczy będzie prawdopodobnie importował ziemniaki z krajów Europy Zachodniej gdzie plony i zbiory są wysokie, a ceny relatywnie niższe od naszych cen krajowych. Oczywiście ceny krajowe ziemniaka będą się utrzymywały na wysokim poziomie, bo w dalszym ciągu podaż nie zrównoważy się z popytem – mówi dr Nowacki.

Należy jednak podkreślić, że w najgorszej sytuacji jest polski przemysł skrobiowy.

- Można zapomnieć o wykonaniu planowanego skupu surowca. Co prawda zawartość skrobi w bulwach odmian skrobiowych jest generalnie wysoka, ale nie zrekompensuje to niskiego plonu bulw – dodał naukowiec.

Przy odmianach późniejszych ziemniaka skrobiowego istnieje także ryzyko wtórnych odrostów i pojawianie się nowych bulw o niskiej zawartości skrobi.

- Producenci ziemniaka zwracają także uwagę na dość duży udział w zbiorach bulw gnijących, co może odbić się na niskiej trwałości przechowalniczej tegorocznych zbiorów. Reasumując, tegoroczne zbiory ziemniaka są dramatycznie niskie i niskiej jakości. Szczęśliwi są tylko ci rolnicy co mieli szczęście i na ich plantacjach zdarzały się deszcze lub ci co zainwestowali w nawadnianie swych plantacji – podsumował dr Wojciech Nowacki.