Czas najwyższy ocenić wschody buraka, które nie zawsze spełniają oczekiwania plantatora. W czasie wschodów bywały przymrozki, które mogły uszkodzić siewki. Lokalnie i w tym sezonie ponownie o sobie dała znać także erozja wietrzna. Największym jednak problemem staje się brak wody, który uniemożliwia kiełkowanie nasion. Czasem bywa tak, że otoczka nasionka pęka, ale kiełek z powodu braku wody zamiera. Taka roślina już się nie zregeneruje. Nasiona, które nie zostały pobudzone do wzrostu mogą jeszcze wykiełkować po opadach, dając tym samym kolejne wschody roślin. W kontekście całej plantacji rozwój roślin wówczas będzie nierównomierny. Taka sytuacja daje wiele dylematów w czasie wykonywanej obecnie ochrony herbicydowej na plantacji.

Także szkodniki nie odpuszczają. Nieregularne wygryzienia, obgryzienia mogą powodować takie gatunki jak: ryjosz burakowiec, chrząszcze sprężykowatych, a głównie w południowo-zachodniej części kraju szarek komośnik. Nakłucia lub wygryzienia tkanki tzw. okienka z kolei powoduje już pchełka burakowa.

Czy lokalnie potrzebne będą przesiewy?

Trudno to jeszcze ocenić. Przesiew do ostateczność, zwłaszcza w tak suchym sezonie jest to działania bardzo ryzykowne. Przed taką decyzją należy bardzo dobrze wyszacować obsadę roślin na polu. Kiedy wynosi ona więcej niż 45 tys. roślin na ha wówczas przesiew jest nieuzasadniony.