O stan plantacji buraka cukrowego zapytaliśmy siedmiu ekspertów działających przy właściwych cukrowniach. Wszyscy są zgodni, że początek wegetacji dla tej uprawy nie był łatwy. Zimna wiosna przedłużała wschody roślin, niepokojąco spowolniała rozwój młodych siewek. Obawialiśmy się o obsadę oraz o to, jak zestresowane rośliny poradzą sobie z programem odchwaszczania w dobie poważnych ubytków w substancjach czynnych. Po 4 miesiącach możemy powiedzieć zdecydowanie więcej i wysnuć pierwsze wnioski. O prognozach plonów nie będzie, to by było zbyt duże wróżenie z fusów. Przed nami najważniejsze dla buraka miesiące, kiedy to rośliny szczególnie pracują na plon i poziom cukru. 

Jerzy Stryjewski, Pfeifer & Langen Polska SA, Cukrownia Glinojeck SA

Stan plantacji nie jest zły

W stosunku do lat ubiegłych początkowa wegetacja roślin była wyraźnie opóźniona o blisko 2 tygodnie. Na szczęście, kiedy się ociepliło i wystąpiły opady, to plantacje się wyrównały. Jeśli chodzi o obsadę w rejonie Glinojecka, jest dość dobra i wynosi ok. 90 tys. roślin na ha. Pod koniec czerwca buraki zaczęły zwierać międzyrzędzia i bujnie rozwinęły rozetę, ale niestety na upały zareagowały stresem, który zakończył się tym, że zostały odrzucone najstarsze liście. Z początkiem lipca trudno było jeszcze zaobserwować dobrze skuteczność przeprowadzonych zabiegów odchwaszczania. Wilgoć glebowa na początku wiosny pozwalała na dość dobrą skuteczność działania preparatów odglebowych. Z powodu braków w substancjach czynnych sporo plantatorów przechodzi na technologię Conviso, co wydaje się wygodnym rozwiązaniem. Duży problem obserwujemy ze zwalczaniem mszyc i innych szkodników – brakuje skutecznych preparatów. W pierwszej dekadzie lipca pojawiły się w regionie pierwsze sygnały o występowaniu chwościka buraka. Mając na uwadze sezon ubiegły, uczulaliśmy bardzo plantatorów, by nie zwlekali z pierwszym zabiegiem, bo od niego zależą często przyszłe losy plantacji. Plantacje nie są złe, zaczynają nadrabiać. Jeśli będą opady, powinno być dobrze. Sytuacja korzystnie się rozwija.

Krzysztof Nykiel, Oddział KSC SA, Cukrownia Dobrzelin

Plantatorzy bez desmedifamu poradzili sobie nieźle

Na początku trudne wschody, zimna i mokra wiosna. Obsada niekoniecznie jest dobra na wszystkich polach. W lipcu zaczęło brakować wody. W rejonie Dobrzelina przesianych było 70 ha, główną przyczyną było zalanie i zaskorupienie gleby. Jestem natomiast mile zaskoczony, ponieważ plantatorzy bez desmedifamu poradzili sobie w tym sezonie nieźle. Jest nawet lepiej niż w roku ubiegłym. W rejonie problemem były mszyce. Na polach z odmianami od KHBC (jedyne odmiany zaprawione dzięki czasowemu zezwoleniu na zaprawy z grupy neonikotynoidów) było wyraźnie lepiej i tam zabiegu wczesną wiosną nie trzeba było wykonywać. W pozostałych odmianach zdarzało się, że rolnicy wykonywali po dwa zabiegi na mszyce, bo niestety insektycydy, które są dostępne na rynku, niekoniecznie działają zadowalająco na te szkodniki. Jeszcze w połowie lipca widać było opóźnienie wegetacji z początku sezonu. Burak nadrabiał, ale nie na tyle, by sytuacja prezentowała się w regionie lepiej niż rok temu. W tym roku szczególnie zwracamy uwagę na chwościka. Pojawił się on wcześnie, stąd należy się spodziewać powtórki z zeszłego sezonu, gdy chwościk opanował większość plantacji. Jestem przekonany, że w celu przyzwoitej ochrony plantacji w rejonie tym potrzebne będą min. dwa, a nawet trzy zabiegi ochronne. Dużo jednak jeszcze zależy od pogody w sierpniu oraz wrześniu. Jak będzie sprzyjająca, burak może jeszcze zaskoczyć.

Mieczysław Środa, Oddział KSC SA, Cukrownia Werbkowice

Szarek w tym roku odpuścił

Ten rok był łagodniejszy dla plantatorów buraka cukrowego, z tego głównie względu, że nie było presji szarka komośnika. W ubiegłym roku zmusił nas do przesiewów na obszarze ok. 700 ha. W tym roku uszkodził zaledwie kilkanaście ha. Szkodnik występował, ale w zdecydowanie mniejszym nasileniu. Prawdopodobnie z tego powodu, że zarówno jesienią, jak i wczesną wiosną wody było dość. I taka sytuacja zaburzyła rozwój szkodnika. Pod Tomaszowem Lubelskim, gdzie gleby są lżejsze, zdarzały się burze piaskowe, które uszkadzały siewki. Jednak przesiewy zdarzały się rzadko.

Ubytki w substancjach czynnych herbicydów to poważny problem w buraku cukrowym. Różnie z tą sytuacją sobie radzą rolnicy. W I dekadzie lipca, robiąc obchód pól, zauważyłem, że ze względu na opady wchodzi wtórne zachwaszczenie. Gradobicie raczej nas oszczędzało, ale przed nami sierpień, gdzie takie zjawiska potrafią jeszcze mocno uszkodzić plantacje. W rejonie tym rośnie zainteresowanie technologią Conviso, głównie w gospodarstwach wielkoobszarowych, gdzie notuje się duże problemy z burako-chwastami. Tam Conviso się sprawdza. Widzimy coraz więcej szkodników w okresie wschodów. Brak neonikotynoidów w zaprawach może na przyszłość rodzić poważne problemy ze zwalczaniem. Na przełomie czerwca i lipca wykonywano już pierwsze zabiegi na chwościka. Plantatorzy wyjechali wcześnie, głównie z obawy, by nie powtórzyła się sytuacja z ubiegłego roku, gdzie notowano bardzo dużą presję tej choroby.

Sylwester Kamyszek, Nordzucker Polska SA, Opalenica

Najpierw zimna wiosna, później susza

Tegoroczne plantacje wyglądają stosunkowo dobrze, choć nie ma co przechwalać ich, gdyż wiele jeszcze może się wydarzyć. W rejonie Opalenicy udało się dosyć sprawnie zasiać i ukończyć siewy przed świętami wielkanocnymi. W tym roku wschody były zdecydowanie bardziej wyrównane w porównaniu do ubiegłego sezonu, kiedy to z powodu suszy notowaliśmy prawie wszędzie piętrowe wschody. Wyjątkowo zimny kwiecień martwił, ale ostatecznie nie mieliśmy sygnałów, aby w rejonie doszło z tego tytułu do uszkodzeń. W tym roku rolnicy lepiej sobie poradzili z odchwaszczaniem niż w suchym roku ubiegłym. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że warunki były na tyle dobre, że jeśli dawki herbicydów obniżylibyśmy nawet o ok. 20 proc., to uzyskalibyśmy i tak zadowalającą ich skuteczność. Na mszyce, a czasem także i na śmietkę trzeba było pryskać. Sytuacja ze szkodnikami zdecydowanie bywała lepsza na odmianach zaprawianych neonikotynoidami.

Na wielu plantacjach już w lipcu widoczny był ewidentny brak wody. W rejonie były opady, ale często miały charakter punktowy i tam sytuacja jest lepsza. Natomiast są miejsca, gdzie już na początku lipca było wyraźnie widać, jak rośliny z powodu upałów i braku wody odrzucały najstarsze liście. Jeśli chodzi o chwościka, w I dekadzie lipca objawów nie zanotowano jeszcze, ale warunki w tym okresie bardzo sprzyjały rozwojowi tej choroby. Jak będzie dalej – czas pokaże. Jeśli będzie woda w sierpniu i wrześniu, powinno być dobrze.

Wiesław Szpura, Oddział KSC SA, Cukrownia Malbork

Sytuacja w rejonie prezentuje się dobrze

Początek wegetacji nie przyniósł większych problemów, choć początkowo po zimnym kwietniu przez pewien okres nie wyglądało to najlepiej. Obsadę mamy w rejonie zachowaną i wyrównaną – ok. 95 tys. roślin na ha. Ostatecznie przesiano zaledwie 21 ha i to głównie z powodu silnych opadów deszczy w czasie wschodów, co doprowadziło do zamulenia i powstania skorupy glebowej (głównie rejon Kwidzyna). W tym roku walka z chwastami została wygrana pomimo tego, że wypadła część substancji, plantatorzy jednak dobrze sobie poradzili z tym tematem. Program zazwyczaj zamknął się w czterech zabiegach. Nie zanotowaliśmy problemów ze szkodnikami występującymi we wczesnych okresach wegetacji, obyło się także bez interwencji insektycydowej. Mikroklimat sprawia, że chwościk nie ma tu optymalnych warunków do rozwoju. Sytuację będziemy monitorować, ale do połowy lipca nie wygenerowaliśmy żadnych alertów. Burak ma bogate ulistnienie, a liście są do kolan. Ma co pracować na przyszły plon. Liczymy na bardzo dobre zbiory.

Józef Pawela, Oddział KSC SA, Cukrownia Kruszwica

Liczne przesiewy, stan plantacji raczej przeciętny

W rejonie Kruszwicy niespodzianek nie brakowało. W zeszłym roku susza, a w tym sezonie na starcie za dużo opadów. Zamulenia, rozlewiska, zastoiska, zaskorupienie i efekt erozji wodnej to główne powody licznych przesiewów w tym regionie. Ostatecznie przesiano ok. 1300 ha. Później nastąpił dość dobry okres dla buraka, aż do przełomu czerwca i lipca, gdzie już zaczął wyraźnie doskwierać brak wody. Mamy opady punktowe i tam sytuacja jest lepsza, ale mamy też regiony, w których widać poważny problem z suszą. Na początku lipca na części plantacji widać było, że nawet rano rośliny nie odzyskiwały turgoru, a to należy uważać już za niepokojącą sytuację. Na takich polach burak odrzucał najstarsze liście, które po późniejszych opadach będzie chciał odtworzyć, co zawsze się wiąże z redukcją biomasy i zaburzeniem procesu gromadzenia cukru w korzeniu. To niesie także kolejny problem, bo jeśli roślina nie ma wigoru i liście tracą turgor, ochrona przeciw chwościkowi jest nieefektywna. Niestety, bez desmedifamu nie wszyscy sobie dobrze poradzili z odchwaszczaniem w obliczu tak trudnej wiosny. W miejscach, gdzie wystąpiły braki w obsadzie, pojawia się zachwaszczenie wtórne. Na początku wegetacji pojawiły się szkodniki. Czasem potrzebne były dwa-trzy zabiegi. Ogólnie kondycję buraka oceniłbym jako średnią. Nie widzę w rejonie plantacji bardzo dobrych, zdarzają się dobre, lecz dominują przeciętne. Niestety, zdarzają się także w kiepskiej kondycji.

Włodzimierz Ura, Cukrownia Ropczyce, Südzucker Polska SA

Plantacje słabsze niż rok temu

Siewy w rejonie rozpoczęto pod koniec marca (ok. 25) i praktycznie do 10 kwietnia były zakończone. Niestety, zimna wiosna nie sprzyjała szybkim wschodom buraka. Przymrozki, choć wystąpiły, nie uszkodziły siewek. Na szczęście była wilgoć i wschody ostatecznie można było uznać za udane. Obsada wynosi od 80-90 tys. roślin na ha. Przesiewy zdarzały się bardzo rzadko i najczęściej z winy plantatorów. Skuteczność odchwaszczania jest zadowalająca, głównie dzięki wilgoci glebowej, jaką mieliśmy na początku wegetacji, gdyż zaczęły działać środki o działaniu doglebowym. Gdyby ta wiosna była sucha, byłyby duże problemy ze skutecznością wielu testowanych nowych rozwiązań i podejrzewam, że zachwaszczenie byłoby duże. W rejonach takich jak: Sandomierz, Podkarpacie, Lubelszczyzna problemem co roku był szarek komośnik. To z jego powodu część zdesperowanych rolników zrezygnowała na dobre z uprawy buraka. O dziwo, w tym roku szarek – owszem wystąpił, ale w zdecydowanie mniejszym nasileniu i ostatecznie szkody były znikome. Już przy kilku liściach właściwych buraka pojawiły się mszyce. Czasem plantacje wymagały nawet 2-3 zabiegów ochronnych. Zabiegi fungicydowe rozpoczęli rolnicy w I dekadzie lipca. Pojawiły się dogodne warunki dla rozwoju chwościka. Wiele wskazuje na to, że w tym roku w rejonie potrzebne będą 2-3, a może nawet 4 zabiegi. Ten rok nie zapowiada się na rekordowe zbiory, choć nie można jeszcze powiedzieć ostatecznego słowa, bo burak lubi zaskakiwać. W I dekadzie lipca bywało, że korzenie miały już po 300 g, ale nie w tym roku.