Drugiego listopada miało miejsce posiedzenie grupy roboczej „Ziemniaki i Skrobia” Copa-Cogeca. Ze względu na epidemię koronawirusa i zalecenia rządu belgijskiego, odbyło się ono w formie wideokonferencji. 

Zdaniem ekspertów Copa-Cogeca na rynku ziemniaków do marca 2020 r. sytuacja była w miarę stabilna. Podaż i popyt były zrównoważone, a ceny atrakcyjne. Kłopoty przyszły wraz z pandemią koronawirusa.. Zamknięcie branży HoReCa spowodowało, że konsumenci częściej wybierali ziemniaki spożywcze, a jednocześnie nastąpiło załamanie sprzedaży ziemniaków przeznaczonych na przetwórstwo, które zaczęły zalegać w magazynach. W efekcie, na kryzys związany z Covidem, nałożył się trwający od kilku lat niekorzystany trend wzrostu produkcji ziemniaków na przetwórstwo. Dlatego zdaniem ekspertów Copa-Cogeca należy ograniczyć powierzchnię ich upraw lub intensywnie szukać nowych rynków zbytu na taki towar.

Podczas posiedzenia eksperci zwrócili uwagę, że w większości krajów Unii Europejskiej były wyższe nasadzenia, a co za tym idzie wyższe zbiory. Tak było między innymi w Polsce, gdzie te wzrosty wynosiły odpowiednio 6% i 17%.
– Zwróciłem uwagę, że nasza sytuacja jest jednak wyjątkowa ponieważ w zeszłym roku mieliśmy do czynienia w kraju z ogromną suszą, która negatywnie wpłynęła na wszelkie wskaźniki produkcyjne. Stąd tegoroczny wzrost może wydawać się taki duży – tłumaczył podczas posiedzenia Zbigniew Górski z Polskiego Związku Producentów Ziemniaków i Nasion Rolniczych.
Prognozy na 2020 r. mówią o produkcji rzędu 54-55 mln ton ziemniaków. Według szacunków oznacza to wzrost plonów o 6,4% w stosunku do 2019.
Na posiedzeniu rozmawiano także o problemie wycofywania substancji czynnych w środkach ochrony roślin. Europejscy producenci ziemniaków są zaniepokojeni malejącą liczbą preparatów dostępnych na rynku, gdyż znacząco wpływa to na spadek opłacalności produkcji. W przypadku produkcji ziemniaków niepokój dotyczy zwłaszcza substancji takich jak: chloroprofam, mankozeb oraz metrybuzyna.

Źródło:  FBZPR