Amerykańska rządowa Agencja Żywności i Leków (FDA) zatwierdziła drugą generację ziemniaków od Simplot z wrodzonym genem odporności na zarazę ziemniaka (niektóre szczepy patogenów wirusów). FDA stwierdziła, że ziemniaki nie różnią się w żaden istotny sposób składem, bezpieczeństwem czy innymi parametrami od każdego innego ziemniaka lub ziemniaków przeznaczonych do spożycia czy na paszę będących obecnie na rynku.

Jednak komercjalizacja drugiej generacji ziemniaka jest zależna od wielu czynników, w tym pomyślnego zakończenia procesu regulacyjnego dotyczącego pestycydów. Agencja Ochrony Środowiska klasyfikuje geny, które nadają odporność na choroby roślin i klasyfikuje dane odmiany do roślin z tzw. wbudowaną ochroną, co wymaga także regulacji w zakresie niezarejestrowanych pestycydów.

Druga generacja ziemniaka z wrodzoną odpornością wymaga zatwierdzenia bezpieczeństwa oprócz Amerykańskiego Departamentu Rolnictwa (USDA) i FDA, także przez Agencję Ochrony Środowiska (EPA). Po uzyskaniu formalnych wymogów Simplot planuje zasadzić ok 100 ha nowszej generacji latem tego roku do sprzedaży w 2017 roku.

Ziemniaki GM pierwszej generacji z wrodzoną odpornością w 2015 roku posadzono na ok 162 ha. Jeszcze w marcu tego samego roku FDA było ostatnią przeszkodą regulującą sprzedaż pierwszej generacji ziemniaka z wrodzona odpornością. Po akceptacji, ziemniaki zostały sprzedane głównie jako nowalijki na ok. 1000 rynków detalicznych. Na najbliższy sezon firma zaplanowała obszar uprawy na ok 400 ha, a po decyzji FDA planuje znacznie go zwiększyć, do ok 2450 ha i wszystkie mają znaleźć nabywców w 2017 roku.

Producent tego ziemniaka nie tylko skupia się na Stanach Zjednoczonych. Firma ma nadzieję, że homologacje w Japonii, Meksyku i Kanadzie ważne do końca 2016 roku zostaną przedłużone. Przedłożyła również wnioski o zatwierdzenie do sprzedaży w Tajwanie i Chinach. Po uzyskaniu zagranicznych zatwierdzeń ziemniaki GMO będą sprzedawane m.in. w formach mrożonych.

Czym jest ziemniak z wrodzoną odpornością? Ziemniak ten, wraz z innymi uprawami modyfikowanymi genetycznie jest częścią nowej fali upraw GMO, które koncentrują się na bezpośrednich korzyściach dla konsumentów. W przypadku ziemniaka ideą jest wyeliminowanie odpadów, a także zmniejszenie ilości substancji rakotwórczych, które powstają podczas smażenia ziemniaków.

Poprzez tworzenie i wstawianie sekwencji genów, które zostały uzyskane z form dzikich (stąd wybór nazwy "wrodzone") i innych uprawianych ziemniaków, naukowcy byli w stanie „wyłączyć” działanie czterech różnych genów. Rezultatem jest ziemniak, który nie sinieje, miąższ nie staje się brązowy, ma mniej akrylamidu. Jest to związek chemiczny, który może powstawać już w temperaturze 120°C i przyczynia się do występowania m.in. nowotworów przewodu pokarmowego oraz jest neurotoksyną – uszkadza układ nerwowy.

Druga generacja ziemniaka z wrodzoną odpornością ma 90 proc. mniej akrylamidu, w pierwszej było o 70 proc. mniej w porównaniu do odmian niemodyfikowanych genetycznie. Została wzbogacona o dwie nowe cechy: obniżoną zawartość cukrów redukujących i odporność na zarazę ziemniaka. Cechy ziemniaka pozwalają przechowywać go w temperaturze 3,3°C przez ponad sześć miesięcy bez oznak psucia. Ziemniaki są zatem odporne na choroby przechowalnicze.

Według Simplot brak psucia się ziemniaków powinno również oznaczać mniejszą potrzebę uprawy ziemniaków każdego roku, czyli przyczyni się do obniżenia emisji dwutlenku węgla powstającego w trakcie prac maszynami rolniczymi. Z kolei odporność na choroby pozwoli na zmniejszenie zużycia preparatów grzybobójczych w ochronie ziemniaka o 45 proc.