Pod koniec listopada 2021 r. przeprowadziliśmy oprysk plantacji rzepaku z wykorzystaniem bio-aktywatora do gleby. Środek ten został nam dostarczony przez lokalne koło łowieckie i miał uchronić nasze rośliny przed szkodami wyrządzanymi przez dziką zwierzynę.

Oprysk kontra dzika zwierzyna

Ochraniana plantacja znajduje się w rejonie północnego podkarpacia, gdzie w latach ubiegłych rolnicy skarżyli się na sarny i jelenie, które co sezon wyrządzają ogromne szkody szczególnie w uprawach rzepaku ozimego.

Zgodnie z zaleceniami producenta środek został zastosowany przy użyciu opryskiwacza polowego, a sam przejazd wykonano dookoła pola na szerokości roboczej 18 m.

Z informacji zawartych na etykiecie produktu wynika, że środek ten będzie skuteczny przez okres 4-6 tygodni, a po tym czasie wymagana jest kolejna aplikacja. Dlatego też nasze obserwacje przeprowadziliśmy po ok. 5 tygodniach od zastosowania.

Pora na obserwacje

Pierwszą rzeczą, którą nas zaskoczyła był fakt, że środek Penergetic b WV był kompletnie bezzapachowy, co było sporym zaskoczeniem, gdyż stosowane w przeszłości w gospodarstwie preparaty odstraszające dziki charakteryzowały się bardzo intensywnym i trudnym do zmycia zapachem, ale za to były skuteczne.

Już na pierwszy rzut oka, na polu mogliśmy dojrzeć bardzo liczne ślady kopyt, świadczące o obecności dzikiej zwierzyny. W dalszej kolejności zaczęliśmy zauważać miejsca żerowania saren i jeleni - rośliny rzepaku miejscami były bardzo mocno zniszczone i praktycznie pozbawione liści, co niewątpliwie wpłynie na obniżkę plonu w czasie zbiorów. 

Bez trudu natrafiliśmy także na odchody zwierząt, co dobitnie świadczyło o ich żerowaniu na terenie chronionej plantacji. Co ciekawe, uszkodzenia występowały w takim samym nasileniu zarówno w rejonie skrajnej ścieżki technologicznej (gdzie wykonywany był przejazd opryskiwaczem ze środkiem Penergetic b WV), jak i w głębi pola.

Oczywiście na ten moment straty nie są duże, jednak praktyka pokazuje, że corocznie nasilają się one w okresie stycznia i lutego - najgorsze zatem dopiero przed nami, a wygląda na to, że plantacja na ten moment nie jest w żaden sposób chroniona.

Teoretycznie więc w najbliższym czasie powinniśmy powtórzyć zabieg, aby przedłużyć skuteczność działania, jednak po pierwsze nie sprzyjają temu ujemne temperatury, a po drugie nie widzimy takiego sensu, gdyż jego skuteczność w naszych warunkach nie została potwierdzona. 

A jakie sposoby na odstraszanie dzikiej zwierzyny stosujecie w swoich gospodarstwach? Koniecznie dajcie znać w komentarzach!