Zlecane przez gospodarstwa analizy próbek gleby w większości przypadków ograniczają się do sprawdzenia jej odczynu i zawartości podstawowych makroskładników. Warto jednak badania rozszerzyć o dodatkowy parametr, jakim jest zawartość węgla organicznego. Jego znajomość dostarczy cennych informacji o kondycji gleb w gospodarstwie i pozwoli na wdrożenie odpowiedniej strategii zarządzania nimi.

Zbadaj i zadbaj

Zbadanie zawartości węgla organicznego (Corg) w próbie gleby kosztuje według cenników Okręgowych Stacji Chemiczno-Rolniczych w przybliżeniu 40 zł (zwykle analiza tego parametru jest o kilka złotych tańsza, jeżeli zleca się ją przy okazji podstawowego badania pH i makroskładników). Parametr ten informuje pośrednio o zasobności gleby w próchnicę, gdyż węgiel organiczny jest podstawową, mierzalną składową próchnicy glebowej i swoistym jej „szkieletem”. Metody oznaczania Corg opierają się na jego utlenianiu do dwutlenku węgla, a najpowszechniej stosowną jest metoda Tiurina. By zmierzoną ilość węgla organicznego przeliczyć na zawartość próchnicy w glebie, przyjmuje się, że zawartość węgla w glebowej materii organicznej wynosi 58 proc. 

Ze względu na zawartość próchnicy gleby określa się jako: ubogie (0,1-
-1 proc. próchnicy), słabo próchniczne (1,01-2 proc. próchnicy), średnio próchniczne (2,01-4 proc. próchnicy) i próchniczne (>4 proc. próchnicy). Warto dodać, iż stosowane w Polsce kryteria klasyfikacji gleb są dość „liberalne”, gdyż Europejskie Biuro Gleb za wysoką zawartość materii organicznej uznaje wynik powyżej 10 proc. Według wytycznych Komisji Europejskiej spadek zawartości próchnicy poniżej 3,5 proc. świadczy o pustynnieniu danego obszaru i konieczności rekultywacji. Zgodnie z tym kryterium problem pustynnienia dotyczy większości gleb w Polsce, gdyż za średnią zawartość próchnicy w naszych glebach przyjmuje się ok. 1,9 proc. Za taki stan rzeczy winić można naturalne uwarunkowania wynikające z dominacji w naszym kraju gleb lekkich i mało żyznych, ale również działalność człowieka – wysoki udział zbóż w strukturze zasiewów, wzrost liczebności gospodarstw bezinwentarzowych i intensywną mechaniczną uprawę roli (...).

Cały artykuł ukazał się w najnowszym lutowym numerze Farmera