Mimo panującej niemal w całej Polsce suszy, w okolicy Grudziądza w maju i czerwcu sumy opadów kilkukrotnie przekraczały normy z wielolecia. W lipcu z kolei opady nieco przyhamowały, jednak jest to wynik w obrębie średniej, więc o suszy nie ma tu mowy.

Wegetacja nadal trwa

Na pierwszy rzut oka zboża wydają się być już gotowe do zbioru. Z daleka łany złocą się, zachęcając do rozpoczęcia żniw, jednak wystarczy przyjrzeć się z bliska by zobaczyć, że słoma jest zazwyczaj jeszcze zielona, a to oznacza, że rośliny wciąż są żywe i procesy fizjologiczne są jeszcze przeprowadzane. 

Miejscami widoczne są jeszcze zielone kłosy zbóż, fot. Maciej Sacha
Miejscami widoczne są jeszcze zielone kłosy zbóż, fot. Maciej Sacha

Gdzieniegdzie na słabszych glebach rolnicy zebrali już jęczmień czy pszenżyto, jednak ze względu na opady i raczej niskie temperatury, często występują problemy z wilgotnością. Na zbiór zbóż zdecydowali się przede wszystkim rolnicy, którym skończyły się już zapasy słomy na ściółkę dla zwierząt. W okolicy Grudziądza krąży choćby historia o rolniku, który chciał koniecznie jako pierwszy we wsi wjechać w pszenżyto i zbierał je przy wilgotności 30%.

W ubiegłych latach żniwa w okolicy zaczynały się zazwyczaj na początku trzeciej dekady lipca. Rzepaki w typowym sezonie są zebrane przed 25 lipca. Żniwa w naszym regionie kończyły się zazwyczaj w pierwszym tygodniu sierpnia, a w obecnym sezonie wiele wskazuje na to, że w niektórych gospodarstwach to właśnie na sierpień przypadnie rozpoczęcie żniw. W dużej części Polski mówiło się o przyspieszeniu żniw ze względu na suszę. U nas z kolei żniwa zaczynają się wyjątkowo późno.

Ściernisko po rzepaku jest wyraźnie zielone, fot. Maciej Sacha
Ściernisko po rzepaku jest wyraźnie zielone, fot. Maciej Sacha

W skupach mały ruch

Nieco więcej niż zbóż zebranych w okolicy zostało rzepaków. W ubiegłych latach zazwyczaj prosto z pola trafiały one do skupów, jednak w tym sezonie zainteresowanie natychmiastową sprzedażą spadło. Zupełnie nie widać typowych dla przełomu lipca i sierpnia kolejek ustawiających się na drogach dojazdowych do punktów skupu, a część z nich jeszcze nie przestawiła się na typowo żniwne godziny otwarcia. Tu również krąży podobna opowieść jak w przypadku powyższego pszenżyta, tyle, że rzepak, oceniany „na oko” jako suchy, miał mieć w skupie 15% wilgotności. Stan zaawansowania żniw wskazuje, że jakaś prawda w tej plotce musi być.

- Nie ma u nas dużego ruchu w porównaniu do ubiegłych lat. Rolnicy raczej decydują się na magazynowanie i przy tych cenach trudno im się dziwić. Problemów z jakością nie ma, jeśli już ktoś przyjeżdża to ma porządny towar - mówi pracownik jednego z punktów skupu w powiecie wąbrzeskim.

Jak mówią nieliczni rolnicy zgromadzeni pod skupem w Rywałdzie w pow. grudziądzkim, rzepaki są jeszcze w większości niedojrzałe – po otwarciu łuszczyny nasiona są wyraźnie wilgotne. Zaawansowanie żniw rzepakowych w okolicy szacują na 30%. Ci, którzy rzepak już zebrali są zadowoleni z plonów, wynoszących około 4 t/ha, ale zaznaczają, że tegoroczna cena jest zbyt niska względem poniesionych kosztów. Sprzedaż prosto z pola uzasadniają zapotrzebowaniem na pieniądze w związku z zakupem paliwa i nawozów.

Widoczne są zielone place na polach, fot. Maciej Sacha
Widoczne są zielone place na polach, fot. Maciej Sacha