Warunki pogodowe na początku sezonu były ogólnie dość dobre w całej UE i można było przewidywać, że plony będą się kształtowały na średnim poziomie, zarówno w przypadku upraw jabłek, jak i gruszek. Następnie wiele krajów Europy zgłaszało epizody późnego mrozu, m. in. na Węgrzech, w Austrii, Polsce, czy Włoszech. Fala przymrozków pojawiła się również poza Europą – m. in. w Chinach.

Polskich rolników i sadowników dotknęła również susza. Poważne susze pojawiły się również na Węgrzech, gdzie prognozowany spadek produkcji zarówno jabłek i gruszek ma być w nadchodzącym sezonie najniższy od 20 lat. We Francji gleba uprawna jest najsuchsza od pięciu lat.

Krótko po okresie suszy mieliśmy do czynienia z podtopieniami spowodowanymi intensywnymi deszczami, co przyczyniło się do wzrastających cen owoców i warzyw. Jak informuje Unia Owocowa choć intensywne deszcze zalewają pola uprawne i sady, przyczyniając się do gnicia owoców i warzyw to są miejsca w Polsce, gdzie susza nadal trwa. Związane jest to z tym, że tak zwana susza glebowa dotyczy niewystarczającej wilgotności ziemi.

Produkcję jabłek z półkuli południowej, która trafi do Europy w nadchodzących miesiącach, szacuje się na ok. 5 mln ton dla obecnej kampanii. Jest to nieco mniej niż w latach poprzednich, głównie ze względu na spadki produkcji w Chile i zaobserwowaną w tym rejonie świata ciągłą konwersję sadów jabłkowych na sady wiśniowe, pozwalającą osiągać wyższe ceny.

W przypadku półkuli północnej, produkcja jabłek w Chinach może drastycznie spaść ze względu na mróz, który mocno zniszczył uprawy i spowodował straty, a w konsekwencji już teraz prognozuje się w Chinach wyższe ceny. Z kolei produkcja w USA w obecnym sezonie ma kształtować się na poziomie poniżej 5 mln ton.

Na rynek producentów owoców i warzyw wpływ miała sytuacja wywołana koronawirusem.