Tłocznie dostarczają bowiem zarówno oleju rzepakowego, który jest ważnym składnikiem spożywczym, ale również kluczowym pod względem wolumenowym w Polsce surowcem do produkcji estrów metylowych. Jednocześnie przy przerobie rzepaku powstaje śruta i makuch rzepakowy – najważniejsze krajowe źródło białka paszowego. Bez ciągłości krajowej produkcji pasz rzepakowych istnieje bardzo poważne ryzyko zaburzenia prawidłowości funkcjonowania łańcucha dostaw żywności i kontynuacji w odpowiedniej do potrzeb krajowych skali produkcji zwierzęcej.

- Tłocznie zrzeszone w PSPO bazują przede wszystkim na rodzimej produkcji rolnej skupując maksymalną ilość polskich nasion dostępnych na rynku, w związku z czym prowadzona przez nas działalność jest wykładnią opłacalności krajowej uprawy rzepaku. Formalne umożliwienie prowadzenia produkcji w zakładach tłuszczowych w przypadku, gdyby zdecydowano o podjęciu dalej idących kroków administracyjnych ukierunkowanych na walkę z rozprzestrzenieniem się COVID19 będzie miało ogromne znaczenie w odniesieniu do ograniczenia skutków kryzysu gospodarczego w rolnictwie wywołanego przez pandemię. Dlatego już teraz wystosowaliśmy odpowiedni wniosek w tej sprawie do MSWiA licząc także na ewentualne wsparcie ministerstwa rolnictwa – powiedział Mariusz Szeliga, prezes zarządu Polskiego Stowarzyszenia Producentów Oleju.

- W 2019 roku Członkowie PSPO wyprodukowali łącznie ok. 1,7 mln ton pasz rzepakowych. Generalny deficyt białka paszowego w UE i napięta sytuacja światowa związana z pandemią SARS-Cov-2 mogą potencjalnie wpłynąć na dostawy zewnętrzne, co powoduje, że znaczenie rodzimej produkcji w tym zakresie dla zapewnienia ciągłości prowadzania działalności rolniczej staje się wręcz strategiczna. Podobnie jest w przypadku biopaliw. Krajowi wytwórcy wytworzyli w ubiegłym roku ponad 900 tys. ton estrów bazując przede wszystkim na naszym oleju rzepakowym. Ciągłość pracy estrowni to zatem swoistego rodzaju koło zamachowe dla całego łańcucha rzepakowego w Polsce. Z kolei znaczenie oleju rzepakowego na rynku żywnościowym nie może chyba u nikogo budzić wątpliwości – podsumował Adam Stępień, dyrektor generalny PSPO.